fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Brexit: dodatkowe koszty w handlu

123RF
Twardy brexit oznaczałby płacenie ceł w handlu z Wielką Brytanią.

Odrzucenie przez brytyjski parlament umowy przewidującej łagodne wyjście ze Wspólnoty może oznaczać w najgorszym wypadku, że już od 29 marca Wielka Brytania przestanie być częścią wspólnego obszaru celnego UE. A ponieważ dotychczas nie pojawiła się żadna umowa o wolnym handlu, należy się liczyć z tym, że Zjednoczone Królestwo będzie traktowane przez UE po prostu jak kraje trzecie. Nie będzie bowiem okresu przejściowego, który był przewidziany do końca 2020 r. w listopadowym projekcie umowy brexitowej, przyjętym przez władze UE.

Odprawy i cła

Taki scenariusz oznacza, że towary sprzedawane w obu kierunkach będą podlegać odprawom celnym, cłom i innym opłatom związanym z przekraczaniem granicy. Najbardziej logicznym wyjściem wydaje się zastosowanie unijnej taryfy celnej do towarów sprowadzanych z innych krajów. Wielka Brytania będzie musiała ustanowić własną taryfę.

Reguły Światowej Organizacji Handlu (do której Wielka Brytania należy) przewidują, że wysokość ceł powinna być symetryczna po obu stronach. Gdyby tak się stało, to np. sprowadzane do brytyjskich sklepów polskie korniszony byłyby obłożone cłem o stawce 17,6 proc. Odzież podlegałaby cłu 12-proc., a obuwie – nawet do 17 proc. Urządzenia mechaniczne traktowane są w unijnej taryfie łagodniej, bo stawki wahają się między 1,7 a 4,2 proc., a niektóre wyroby są w ogóle zwolnione z cła. Wyższe, bo 10-proc., cła taryfa nakłada na samochody, a na niektóre autobusy nawet do 16 proc.

Dla przedsiębiorców handlujących dotychczas z Wyspami bez żadnych formalności celnych pojawienie się szlabanu na kanale La Manche może przynieść spore zamieszanie organizacyjne. – Wprowadzenie odpraw celnych może znacząco wpłynąć na organizację dostaw. Należy się liczyć z wydłużeniem ich terminów, a także z rozmaitymi kosztami związanymi z czasochłonnymi nieraz procedurami odpraw w urzędach celnych, zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii – przewiduje Marta Kolbusz-Nowak, menedżer w firmie doradczej EY.

Inaczej z VAT

Płacone cła wprawdzie będą mogły być traktowane jako koszt w rozliczeniu podatku dochodowego, ale ich obliczanie też może być zaskoczeniem dla nieprzyzwyczajonych do tego przedsiębiorców. – Niemalże nigdy wartość celna nie jest tożsama z ceną wynikającą z faktury. Jest wiele elementów, które do tej ceny należy dodać, aby ustalić wartość celną, np. koszty transportu, opakowania, jak również opłaty licencyjne i inne płatności pozornie niepowiązane z importem towarów – przypomina Marta Kolbusz-Nowak. Sugeruje ona przedsiębiorcom handlującym z Wielką Brytanią, by zawczasu szczegółowo przeanalizowali te kwestie.

Brexit może mieć wpływ także na inne podatki. Zmienią się zasady płacenia VAT. Dziś od nabycia towarów z Wielkiej Brytanii trzeba naliczać ten podatek i wykazywać go w comiesięcznej deklaracji składanej do urzędu skarbowego. W praktyce jego kwota pozostaje jedynie zapisem księgowym. Jeśli zaś przywóz towarów będzie traktowany jak import spoza UE, to podatek ten trzeba będzie co do zasady płacić razem z cłem od każdej partii przywożonego towaru. Oczywiście taki VAT jest dla przedsiębiorców neutralny (będzie go można odzyskać), ale w wielu przypadkach nowe porządki mogą pogorszyć płynność finansową przedsiębiorców. Mogą zostać zmuszeni do wyjęcia z kieszeni kwoty VAT, a dopiero po jakimś czasie dostać go z powrotem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA