Ustrój i kompetencje

Ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Ograniczenie liczby kadencji włodarzy miast i gmin może zostać wprowadzone, ale tylko na przyszłość – oceniają prawnicy i politycy.

Zapowiadana przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego limitacja liczby kadencji wójta, burmistrza prezydenta może stać się faktem. Pomysł ten popiera bowiem nie tylko cichy koalicjant PiS (Klub Kukiz'15). Nie sprzeciwiają się mu również najważniejsze kluby opozycyjne: Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Zdecydowanym przeciwnikiem tego rozwiązania pozostaje PSL.

Prawo nie działa wstecz

– Ograniczenie liczby kadencji wójtów to bardzo dobry pomysł – mówi Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządowego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Najlepsi krakowscy prezydenci byli dwukadencyjni i teraz mają pomniki – dodaje. Ekspert zastrzega jednak, że takie reguły można wprowadzić tylko na przyszłość. – Rozwiązanie zakazujące reelekcji tym, którzy w 2018 r. ukończą drugą czy też kolejną kadencję, byłoby oczywiście niekonstytucyjne – podkreśla Stefan Płażek.

Podobnie uważa Jan Grabiec, poseł PO. Przypomina też, że wydłużenie czasu trwania kadencji do pięciu lat z jednoczesną limitacją ich liczby do dwóch z rzędu to był element programu, z którym PO startowała w wyborach parlamentarnych w 2015 r.

– Nie ma mowy jednak, abyśmy poparli rozwiązanie zamykające drogę do ponownego wyboru wielokadencyjnym wójtom czy prezydentom miast – mówi Jan Grabiec. – Limity można ustalić tylko na przyszłość – dodaje.

Z postulatem ograniczenia liczby kadencji do dwóch startował w wyborach parlamentarnych także Kukiz'15.

– Dekada to wystarczająco dużo czasu, aby coś dla gminy czy miasta zrobić – mówi Andrzej Maciejewski, poseł Kukiz'15, przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. – Otworzy samorząd na dopływ świeżej krwi – dodaje.

Zaznacza jednocześnie, że zmiana może zostać wprowadzona jedynie na przyszłość.

– Prawo nie działa wstecz – mówi poseł Maciejewski.

Brak argumentów

– Z pomysłem limitowania kadencji wójtów nie zgadza się jednak PSL.

– Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby odebrać mieszkańcom prawo decydowania o tym, kto ma rządzić w ich gminie czy mieście – mówi Piotr Zgorzelski, poseł PSL. I dodaje, że PSL uważnie się przygląda wszystkim zgłaszanym przez PiS korektom do prawa wyborczego.

– Przezroczyste urny świetnie się sprawdzają np. w Rosji, tam nikt nie ma żadnych zastrzeżeń do uczciwości procesu wyborczego – komentuje poseł Zgorzelski.

– Nad ograniczeniem liczby kadencji moglibyśmy dyskutować, gdyby wójt był – tak jak prezydent RP – organem niepodlegającym kontroli – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. Tymczasem wójta czy prezydenta miasta kontroluje nie tylko rada, ale także wojewoda, regionalna izba obrachunkowa czy Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wymieniam te najważniejsze instytucje – wskazuje dyrektor ZMP.

Dodaje, że limitacja kadencji, podobnie jak pomysł, by kandydaci na radnych mogli być zgłaszani tylko z list partyjnych, służy jedynie upolitycznieniu samorządów.

– Politycznym decydentom solą w oku są niezależni samorządowcy, którymi nie można sterować – dodaje dyrektor Porawski.

Opinia dla „Rz"

Stanisław Bułajewski, konstytucjonalista Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

Pomysł ograniczenia kadencji wójtów, przy jednoczesnym wydłużeniu jej do co najmniej pięciu lat, oceniam pozytywnie. Zastrzegłbym jednak możliwość ponownego startu w wyborach po przerwie. Wprowadzenie limitu z mocą wsteczną, co wyeliminowałoby ze startu w wyborach wójtów, którzy dwukadencyjny staż już posiadają, byłoby sprzeczne z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wyrażał swoje stanowisko i jednoznacznie przesądził, że wszelkie zmiany w prawie wyborczym mogą obowiązywać jedynie na przyszłość. Tym samym pierwszą kadencją z limitu mogłaby się stać dopiero ta rozpoczęta po wyborach przeprowadzonych w 2018 r. Oczywiście jeżeli stosowne zmiany zostałyby uchwalone i weszły w życie, z zachowaniem odpowiedniego vacatio legis, jeszcze przed upływem bieżącej kadencji władz gminnych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL