fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Służba Cywilna: częstsze oceny, rzadszy awans zapowiada Dobrosław Dowiat-Urbański

Nowy szef służby cywilnej Dobrosław Dowiat-Urbański chce zmienić system wynagrodzeń tak, by motywował do pracy
Fotorzepa/ Robert Gardziński
W tym roku chciałbym rozwiązać kwestię nadgodzin w służbie cywilnej – mówi jej szef Dobrosław Dowiat-Urbański.

Rz: Jest pan urzędnikiem mianowanym i posiada ponad pięcioletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w administracji. Spełnia więc pan wymogi sprzed ostatniej nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, prawda?

Dobrosław Dowiat-Urbański: Tak. W administracji rządowej pracuję całe moje życie zawodowe od ukończenia Krajowej Szkoły Administracji Publicznej w 1999 r. Stanowisko kierownicze zajmuję od 2002 r.

Czy ostatnia nowelizacja ustawy o służbie cywilnej nie będzie działać na urzędników demobilizująco? Czy szczeble kariery urzędnika nie zostały zachwiane?

Ja tak tego nie widzę. Zmienił się sposób wyłaniania kadry kierowniczej.

Wcześniej był bardziej przejrzysty.

Wcześniej były to konkursy, ale były one krytykowane. Teraz mamy powołanie. Zebrane przez nas dane potwierdzają jednak, że kierownikami nie zostają osoby pozbawione kwalifikacji. Ministrowie nie będą się otaczać osobami niekompetentnymi, bo szkodziliby sami sobie. Także przed nowelizacją art. 61 ustawy o służbie cywilnej stanowił, że osoba zajmująca wyższe stanowisko może zostać przeniesiona na inne, niższe stanowisko. Zmieniła się więc właściwie tylko forma prawna stosunku pracy.

I sposób wyboru. Czy trzeba jeszcze zmienić ustawę o służbie cywilnej?

Oczywiście. Od lat mówi się o konieczności zmiany wynagradzania za nadgodziny przepracowane przez członków korpusu służby cywilnej. Obecnie nie ma rekompensaty finansowej. Można je rekompensować jedynie czasem wolnym, ale tylko w tym samym wymiarze. W ten sposób Polska narusza Europejską Kartę Społeczną.

Jak szybko chciałby pan to zmienić?

Na pewno nie będzie to kwestia najbliższych tygodni, ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku takie przepisy zostaną uchwalone. Z jednej strony trzeba zadośćuczynić wymogom Europejskiej Karty Społecznej, z drugiej strony nie można nałożyć na pracodawców wymagań, które uniemożliwią im sprawne wykonywanie zadań państwa. By wypłacać rekompensatę pieniężną, najpierw w budżetach urzędów trzeba zabezpieczyć środki. Trzeba też się zastanowić, w jakim wymiarze rekompensować godziny czasem wolnym. Proporcja nie musi wynosić jeden do półtora, jak to jest w sektorze prywatnym. To wszystko trzeba przeanalizować. Zwiększona liczba godzin wolnego spowoduje przecież, że ktoś będzie musiał za urzędników odbierających nadgodziny pracować. Łatwo więc wpaść w spiralę nadgodzin.

A co z wynagrodzeniami? Czy zamierza pan likwidować trzynastki i dodatki stażowe?

Problemem w wynagrodzeniach nie jest to, czy jest trzynastka, czy jej nie ma. Na pewno trzeba zmienić system wynagrodzenia, by motywował do pracy. Są pracownicy służby cywilnej, zwłaszcza ci w administracji terenowej, których wynagrodzenia nie są godne. Niewiele im brakuje, by stać się klientami pomocy społecznej. W tym roku te najniższe pensje mają zostać podniesione. 500 mln zł w budżecie mają zostać przeznaczone właśnie na podwyżki.

Nie zostaną spożytkowane na dodatki funkcyjne dla nowych dyrektorów?

Nie, na nowe dodatki funkcyjne zaoszczędzono na dodatkach służby cywilnej. Zgodnie z nowymi przepisami osoby na wyższych stanowiskach, które jednocześnie są urzędnikami służby cywilnej, nie będą otrzymywały dodatku urzędnika. Zamiast tego dodatek funkcyjny. Wytyczne podpisane jeszcze przez moją poprzedniczkę Claudię Torres-Bartyzel wciąż obowiązują. Podwyżki otrzymają najmniej zarabiający. Będę to monitorował.

Ze środków na wynagrodzenia trzeba będzie też sfinansować odprawy zwalnianym kierownikom?

Tych zwolnień nie będzie dużo. Zatrudnienie straciło 212 osób.

Czy obliczyliście, ile środków potrzeba na ich odprawy?

Jeszcze nie, ale nie wstrząśnie to budżetem państwa.

Ile wyniosą dodatki funkcyjne?

Przepisy mówią, że od 375 zł do prawie 4 tys. zł brutto, choć nie sądzę, by taki najwyższy dodatek ktokolwiek otrzymał. Decyzja o jego przyznaniu w określonej wysokości będzie zależeć od dyrektora generalnego urzędu. Mam nadzieję, że najwyższe dodatki otrzymają ci najbardziej obciążeni i pracą, i odpowiedzialnością. Będę też chciał zaproponować nowe rozporządzenie dotyczące wynagrodzeń. Ale to temat na przyszłość.

Czy należy zaostrzyć zasady przyznawania stopni służbowych urzędnikom mianowanym?

Tak. W tej chwili obligatoryjnie przyznawany jest kolejny stopień po dwóch ocenach okresowych na jednym z dwóch najwyższych poziomów. Taka ocena powinna się odbywać co dwa lata. Zdarza się jednak, że oceny są przeprowadzane znacznie częściej. Awansować można bardzo szybko, a awans to także koszty. Trzeba więc wypracować taki algorytm, który z jednej strony będzie przewidywał minimalną liczbę ocen, a z drugiej minimalny czas, który musi upłynąć od poprzedniego awansu, np. cztery lata.

Czy zamierza pan zmienić częstotliwość ocen?

Tak. Teoretycy zarządzania zasobami ludzkimi mówią, że ocenianie odbywa się zbyt rzadko.

Czy mianowań powinno być więcej?

Powinno. I będzie. Przez ostatnie lata ten limit wynosił 200. Po odjęciu osób po KSAP na osoby przystępujące do egzaminu pozostawało 160–170 mianowań. W ostatnim roku przyrost nowo mianowanych urzędników wyniósł 69. Po prostu część urzędników odeszła ze służby, m.in. na emeryturę. Limit zaplanowany na przyszły rok wynosi 280, a w 2018 r. – 350.

Limit nie zostanie obniżony przy poszukiwaniu oszczędności?

Przeciwnie, mam nadzieję, że zostanie podwyższony. Udział urzędników mianowanych w ogóle członków służby cywilnej, powinien wynosić co najmniej 10 proc. W tej chwili nie mamy nawet 7 proc.

Co pan jeszcze chce zmienić?

Chciałbym, by większość, jeśli nie wszystkie szkolenia centralne w służbie cywilnej przeprowadzała KSAP.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA