fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Urzędy pracy od 2018 roku zostaną przeniesione do administracji rządowej

Fotorzepa, Robert Gardziński
Ministerstwo odzyska kontrolę nad pośredniakami. Dzięki centralizacji będą miały więcej swobody w działaniu.

Nikt nie spodziewał się, że zmiany w urzędach pracy zapowiedziane przez premier Beatę Szydło i minister rodziny Elżbietę Rafalską, będą aż tak daleko idące.

Lepsze sterowanie

Szczegóły planowanej reformy przedstawił „Rzeczpospolitej" Stanisław Szwed wiceminister rodziny. Od 1 stycznia 2018 r., ponad 340 powiatowych urzędów pracy i 16 wojewódzkich, w których jest obecnie zatrudnionych prawie 23 tys. osób, zostanie przeniesionych do administracji rządowej. Ministerstwo odzyska więc po latach możliwość bezpośredniego kierowania pośredniakami.

– Można to zrozumieć, bo w poprzednich latach bywało tak, że niektóre urzędy pracy nie wykonywały zadań narzucanych przez ministerstwo i za każdym razem była potrzebna nowelizacja ustawy – mówi Grzegorz Tokarski, ekspert Pracodawców RP. – Obawiamy się jednak, że w czasie transformacji urzędów pracy służby zatrudnienia zostaną sparaliżowane, co spowoduje wstrzymane wsparcia przedsiębiorców zatrudniających bezrobotnych, a także utratę pracy przez fachowców, którzy są tam obecnie zatrudnieni.

– Centralizacja ma pewne atuty, bo podnosi skuteczność polityki społecznej rządu – potwierdza Jacek Męcina, wiceminister pracy odpowiedzialny za bezrobotnych w rządzie Donalda Tuska, obecnie ekspert Konfederacji Lewiatan. – Żadne interwencje państwa nie pomogą jednak, jeśli przedsiębiorcy nie będą chcieli korzystać z zachęt. Mam nadzieję, że projekt zostanie przygotowany we współpracy z partnerami społecznymi .

Bez współpracy

Z zapowiedzi reformy wynika jednak, że projekt zmian zostanie przygotowany w ministerstwie, a partnerzy społeczni dostaną go tylko do konsultacji.

– Spodziewaliśmy się współpracy z rządem podczas przygotowywania nowych przepisów – mówi Tokarski. – W Radzie Dialogu Społecznego został utworzony nawet specjalny zespół ekspertów, który miał współtworzyć ustawę o rynku pracy. Czujemy się więc pominięci. Będziemy jednak zabiegali o to, by w noweli znalazła się co najmniej roczna gwarancja zatrudnienia dla osób pracujących obecnie w urzędach pracy. Bardzo nam zależy na tym, by zatrudnieni tam specjaliści od aktywizacji bezrobotnych utrzymali zatrudnienie po zmianach. A polscy przedsiębiorcy potrzebują obecnie ich pomocy w szukaniu pracowników – podkreśla. – Z szacunków samorządów wynika, że funkcjonowanie urzędów pracy kosztuje je rocznie ok. 7 miliardów złotych. Po zmianach te koszty będzie musiał przejąć na siebie budżet państwa – dodaje Tokarski.

Dyrektorzy urzędów pracy przypominają, że co roku wydają miliardy złotych z unijnych funduszy. Rodzi się pytanie, czy rząd będzie mógł przejąć zawarte przez nich umowy.

Etap legislacyjny: przed konsultacjami społecznymi

Opinia dla „Rz"

Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej

Zależy nam, by w wyniku reformy mieć większy wpływ na działanie urzędów. Zyskają więcej swobody w wydawaniu pieniędzy z funduszy unijnych i Funduszu Pracy, ale będzie to powiązane z większą odpowiedzialnością. Teraz jest dobry moment na zmiany ze względu na niskie bezrobocie. Ministerialny projekt przedłożymy do szerokich konsultacji społecznych. Osoby zatrudnione w urzędach pracy staną się pracownikami publicznych służb zatrudnienia. Obsadzenie najwyższych stanowisk po zmianach odbędzie się prawdopodobnie w drodze konkursu. Ustawa określi tryb przejmowania budynków, w których funkcjonowały urzędy pracy. Część została przed laty przekazana samorządom przez rząd, a część wybudowana na koszt samorządu, potrzebna więc będzie dodatkowa regulacja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA