fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Austria: Druga szansa populisty Norberta Hofera

Alexander van der Bellen (z lewej) i Norbert Hofer podczas ostatniej przedwyborczej debaty telewizyjnej.
AFP
Jeśli Norbert Hofer odniesie sukces, po raz pierwszy w UE szefem państwa zostanie prawicowy przeciwnik elit.

W wyniku niedzielnych wyborów prezydentem Austrii może zostać Norbert Hofer, kandydat Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ). Skrajnie prawicowa i populistyczna partia jest spadkobiercą Związku Niezależnych (Verbund der Unabhängigen) – organizacji austriackich nazistów.

Od lipca tego roku Austria nie ma prezydenta. Wtedy skończyła się kadencja Heinza Fischera. Wcześniejsze wybory nie doprowadziły do wyłonienia jego następcy. Norbert Hofer przegrał w drugiej rundzie z wywodzącym się z ugrupowania Zielonych Alexandrem van der Bellenem zaledwie 30,8 tys. głosów, deklasując jednak w pierwszej rundzie wyborczej kandydatów socjaldemokratów z SPÖ  oraz konserwatystów z ÖVP, dwu ugrupowań, które rozdawały karty w austriackiej polityce od dziesięcioleci.

Kolejnym było unieważnienie przez Trybunał Konstytucyjny drugiej rundy głosowania. Okazało się, że w wielu komisjach wyborczych liczono głosy niezgodnie z procedurą. Przy tym Trybunał nie dopatrzył się jakichkolwiek oszustw wyborczych.

Powtórka była nieunikniona. Miała się odbyć  2 października. Okazało się jednak, że koperty do głosowania drogą pocztową rozklejały się. Konieczne okazało się przesunięcie terminu wyborów na 4 grudnia. A więc już po elekcji prezydenta w USA.

„Tak mi dopomóż Bóg"

– Ten fakt może mieć znaczący wpływ na wynik wyborów. Wielu wyborców jest przekonanych, że jeżeli tego rodzaju zmiana była możliwa w Ameryce, to dlaczego nie u nas – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Hannes Swoboda, były szef socjalistów w Parlamencie Europejskim.

Wzrosły więc szanse Norberta Hofera. Od września prowadzi w sondażach z niewielką przewagą dwóch punktów procentowych.  Centrowy dziennik „Österreich" nie ma wątpliwości, że zwycięzcą będzie Norbert Hofer. – Gniew wściekłych obywateli wskazuje na zwycięstwo kandydata FPÖ – udowadnia. Zdaniem niemieckiego „Spiegla" widoczna jest analogia do wyborów w USA. – Większość mediów popiera van der Bellena, lecz posłanie kandydata FPÖ trafia do odbiorców za pomocą mediów społecznościowych – zauważa tygodnik.

Sam Hofer wskazuje po staremu na niebezpieczeństwo islamizacji Austrii w wyniku napływu uchodźców i imigrantów. – Tak mi dopomóż Bóg (So wahr mir Gott helfe) – taki napis widnieje na jego plakatach wyborczych. Ma to swój wydźwięk w sytuacji, gdy van der Bellen jest zdeklarowanym agnostykiem.

– Öxit nie wchodzi w grę. Oburzają mnie próby wmówienia mi tego – zapewnia, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu FPÖ dawała jasno do zrozumienia, że Austria powinna pożegnać się z UE.

Przykład dla Europy

Austria daleka jest od prezydenckiego systemu rządów. Głowa państwa ma jednak znacznie więcej do powiedzenia niż w sąsiednich, także federalnych, Niemczech. Prezydent jest wybierany na sześć lat w wyborach bezpośrednich, co daje mu silny społeczny mandat. Jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i reprezentuje państwo w kontaktach zewnętrznych. Ma więc umocowanie konstytucyjne przypominające nieco rozwiązania przyjęte w polskiej konstytucji. W szczególnych okolicznościach może rozwiązać parlament wprawdzie na wniosek kanclerza, ale może też pośrednią presją niejako zmusić kanclerza do takiego działania.

Wybory parlamentarne odbędą się terminowo w 2018 roku. Nie ulega wątpliwości, że przedterminowe wygrać mogłaby  z powodzeniem FPÖ. Kanclerzem mógłby wtedy zostać Heinz-Christian Strache, szef partii, w przeszłości bliski współpracownik ówczesnego szefa partii Jörga Haidera. Gdy za jego czasów FPÖ weszła do koalicji z prawicową Austriacką Partią Ludową (ÖVP), w 2000 roku, UE przez rok bojkotowała Austrię, dając wyraz oburzeniu z powodu uczestnictwa w rządzie prawicowych ekstremistów. Podobna reakcja jest obecnie nie do pomyślenia. Zresztą FPÖ, po podziałach, złagodziła przez lata swą retorykę.

– Norbert Hofer jako prezydent starać się będzie o bliskie kontakty z państwami Grupy Wyszehradzkiej w sprawach migracyjnych – mówi „Rz" Kai-Olaf Lang z berlińskiego rządowego think tanku Wissenschaft und Politik.

Zwraca też uwagę, że zwycięstwo Hofera wzmocniłoby partie populityczne w Europie. Pewniej poczułoby się ugrupowanie Geerta Wildersa w zapowiedzianych na marzec wyborach parlamentarnych w Holandii. Podobnie niemiecka Alternatywa dla Niemiec (AfD) we wrześniowych wyborach do Bundestagu. Sukces Hofera mogłoby zdyskontować ugrupowanie Marine Le Pen we Francji.

Nie bez znaczenia są prorosyjskie sympatie Hofera. Krytykuje sankcje, proponując pragmatyczną postawę wobec Moskwy. – Warto zauważyć, że także ugrupowanie mainstreamowe nie są zadowolone z twardego kursu wobec Rosji – zwraca uwagę Kai-Olaf Lang.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.jendroszczyk@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA