fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Łamanie praworządności. Zagrożone miliardy euro

123RF
Realnych kształtów nabiera plan odebrania funduszy krajom łamiącym praworządność. Ofiarą może być Polska.

Korespondencja z Brukseli

Narasta polityczna wola ukarania Polski za łamanie praworządności – nasz kraj może być surowo potraktowany przy podziale unijnych funduszy strukturalnych w budżecie po 2020 r. Jeśli do tego dojdzie, stracimy miliardy euro.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rzeczpospolita" z wysoko postawionych źródeł dyplomatycznych, przygotowywany jest plan, w jaki sposób ominąć w tej sprawie wymóg jednomyślności. Byłby on realizowany w latach 2018–2019, gdy będą się odbywały negocjacje dotyczące szczegółowych zasad wydawania unijnych pieniędzy. – W rozporządzenia dotyczące funduszy strukturalnych trzeba będzie wpisać warunek przestrzegania praworządności przez państwo beneficjenta – mówi nam dyplomata jednego z państw UE.

Kto miałby stwierdzić, że państwo jest niepraworządne? Do tej pory jedyną podstawą jest artykuł 7 unijnego traktatu, który do zastosowania sankcji wymaga jednomyślności, co świetnie chroni np. polski rząd przed unijnymi karami. Nasz rozmówca sugeruje, że w nowym rozporządzeniu może się znaleźć zapis, iż o braku praworządności decydowałaby Rada UE w głosowaniu większościowym na podstawie chociażby... raportu Komisji Weneckiej. Taka decyzja wymagałaby poparcia kwalifikowanej większości. To znaczy, że nawet gdyby wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej były przeciw, Polska zostałaby ukarana.

Nasz rząd uważa taki scenariusz za nierealny. – Taki osąd (dotyczący praworządności –red.) nie może być oddany w ręce biurokratów, ekspertów czy polityków. Tej kompetencji nie przekazano nawet Trybunałowi Sprawiedliwości UE. Jedynym prawnie dopuszczalnym mechanizmem jest orzeczenie sankcyjne przez jednomyślną decyzję Rady Europejskiej. Inne rozwiązania będą sprzeczne z traktatem – mówi „Rz" Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich.

Problem polega jednak na tym, że wiązanie funduszy unijnych z praworządnością to już prawie oficjalna doktryna. Pogląd wcześniej wypowiadany ukradkiem i natychmiast dementowany, teraz jest przedmiotem dyskusji unijnych ambasadorów na ich regularnym posiedzeniu. A ceniony think tank Centre for European Reform opublikował właśnie opracowanie pt. „Czy unijne fundusze mogą promować praworządność w Europie?". I jednoznacznie stwierdza, że mogą.

– Rządy muszą wreszcie zrozumieć, że takie działania mają swoje konsekwencje. Bo do tej pory UE jest bezsilna wobec łamania zasad praworządności – argumentuje Carl Dola, współautor opracowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA