fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Zachodni sojusznicy niepokoją Ukrainę

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i szef Rady Europejskiej Donald Tusk
AFP
Korupcja psuje stosunki między Unią a Ukrainą. I to w czasach, gdy Kijów bardzo potrzebuje europejskiego wsparcia.

Pełne poparcie dla integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy wyraziła UE podczas poniedziałkowego szczytu z władzami tego kraju.

Od aneksji Krymu i wybuchu wojny na wschodniej Ukrainie Kijów mógł liczyć na wsparcie dwóch zachodnich potęg: USA i właśnie Unii Europejskiej. Obie pomagały gospodarczo, również za pośrednictwem MFW. Pomoc unijna jest poważniejsza, głównie dzięki umowie stowarzyszeniowej, która stopniowo znosi bariery handlowe między dwoma obszarami i pomaga Ukrainie podnosić standardy w gospodarce. Ale to nie dziwi, w końcu UE ma z nią znacznie ściślejsze niż USA więzy handlowe. Kijów mógł też liczyć na polityczne wsparcie zachodnich partnerów w postaci sankcji wobec Rosji czy to za aneksję Krymu, czy to za inwazję na wschodnią Ukrainę.

Teraz na tym wspólnym wsparciu dla Ukrainy pojawiają się rysy. I to nie w UE, gdzie zawsze było grono krajów niezadowolonych z zaostrzania polityki wobec Rosji. Kilka dni temu Unia przedłużyła sankcje gospodarcze wobec Rosji.

Wahania widać za to w USA, gdzie prezydent Donald Trump miał sugerować, że powinno się wreszcie uznać Krym za część Rosji. Gdy w ubiegłym tygodniu zapytano go, czy to nastąpi, odpowiedział: „Będziemy musieli zobaczyć". Dyplomaci USA mieli zapewnić potem o niezmiennym kursie Waszyngtonu w tej sprawie. Do wygłaszania kolejnych kontrowersyjnych deklaracji w sprawie Ukrainy Trump będzie miał okazję w czasie spotkania z Władimirem Putinem 16 lipca w Helsinkach.

– W Kijowie bardzo się tego boją. Trump jest nieobliczalny, a Ukraina to dla niego tylko element w wielkiej grze – mówi „Rzeczpospolitej" Andrew Wilson, profesor studiów ukraińskich na University College w Londynie. Trump miał podobno w czasie spotkania liderów grupy G7 w Kanadzie dziwić się, że Zachód popiera skorumpowanego prezydenta Petra Poroszenkę. Jednak zdaniem eksperta to nie jest powód ostrzeżeń pod adresem Kijowa. – Trump nie ma nic przeciwko korupcji i stawia wyżej dyktatorów od demokratycznych przywódców – zauważa Wilson.

Żadnych wątpliwości w sprawie integralności terytorialnej czy suwerenności Ukrainy nie ma Bruksela, ale zdaje sobie sprawę, że Poroszenko i oligarchowie zawłaszczają Ukrainę. – Kijów wprowadza 95 proc. reform. Ale pozostałe 5 proc., dotyczące przede wszystkim walki z korupcją, mogą zniweczyć cały dorobek – mówi Wilson.

Chodzi przede wszystkim o powołanie niezależnego sądu antykorupcyjnego. Co prawda Kijów pod wpływem nacisków UE zgodził się na to, ale – zdaniem Wilsona – przepis mówiący o tym, że apelację od jego wyroku będzie rozpatrywał normalny sąd, czyni tę reformę bezużyteczną. – Będzie można sądzić podejrzanych o korupcję, tylko nikt z nich nie pójdzie do więzienia – ocenia ekspert. Na razie UE wstrzymuje część funduszy, ale nie wierzy, że to może przynieść efekty. Dyplomaci w Brukseli przyznają, że w relacjach zapanował impas.

Relacje polsko-ukraińskie skomentował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Jak podkreślił, zależy od nich niepodległość Ukrainy i bezpieczeństwo Polski, ale nie wszyscy to rozumieją. – Tylko pełna solidarność między Ukrainą i Polską może ocalić nas przed powtórką tragicznej historii. Apeluję do przywódców obu krajów o nowe podejście i pozytywne myślenie – powiedział Tusk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA