fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Mur nie zatrzyma uchodźców

Migranci przechodzą przez granicę między Grecją i Macedonią w miejscowości Gewgelija, 27 sierpnia
AFP
Na bałkańskim szlaku każdy kraj przerzuca dalej imigrantów jak gorące kartofle, aż dotrą do Niemiec. Merkel ma tego dość.

Trudno o mocniejszy sygnał tragedii, jaką przeżywają uchodźcy na drodze do Europy. Na kilka godzin przed szczytem przywódców państw regionu w Wiedniu znaleziono ciężarówkę, w której było od 20 do 50 ciał. Pojazd stał przy austriackiej autostradzie A4 prowadzącej z Węgier, głównej drodze przerzutu imigrantów.

– To jest straszliwe ostrzeżenie, co się będzie działo, jeśli cała Unia nie zacznie działać w tej sprawie solidarnie – ostrzegła Angela Merkel.

Na razie jednak na takie działanie się nie zanosi. Dobrze to widać w miejscowości Idomeni na granicy Grecji i Macedonii. Tu co chwila podjeżdża autokar wypełniony uciekinierami z Syrii, Iraku, Erytrei, Afganistanu.

– Zwykle po kilku godzinach dostają sygnał od macedońskich strażników, że mogą przekroczyć granicę. To oznacza, że czeka na nich pociąg, który zawiezie ich na północ. Sytuacja powtarza się w Serbii. Dopiero Węgry usiłują zatrzymać imigrantów, ale bez skutku – mówi „Rz" Elisa Galli, która na miejscu koordynuje pracę ekipy Lekarzy bez Granic (MSF). Pomoc jest potrzebna, bo uchodźcy wiele przeżyli.

– Przeprawiają się z Turcji na najbliższe greckie wyspy, jak Kos czy Lesbos, ale potem czekają wiele tygodni, aż władze wydadzą tymczasową kartę pobytu, bez której nie przedostaną się dalej na północ (najbliższy termin rejestracji to teraz listopad). W tym czasie nikt im nie pomaga, muszą za pieniądze, które im zostały, znaleźć schronienie. Są wyczerpani, często chorzy – mówi Galli.

Uciekinierzy wolą trzymać się razem, bo przypadki kradzieży są częste. Kontrolę nad częścią bałkańskiej drogi przejęli afgańscy przemytnicy. Domagają się haraczu za przepuszczenie uciekinierów, nieraz wymuszają na kobietach usługi seksualne.

– Najgorsze, że muzułmanie nie używają prezerwatyw – mówi jeden z imigrantów reporterce BBC.

Uciekinierom niejednokrotnie brakuje też jedzenia i picia.

– Jeśli nie mają za co kupić prowiantu, pozostaje im pomoc międzynarodowych organizacji charytatywnych jak nasza. Na granicy z Macedonią zbudowaliśmy miasteczko namiotowe na gruncie, który przekazał nam jeden z greckich banków. Ale to dziki teren, bez żadnej infrastruktury – mówi Galli.

Niedawno najbardziej niebezpieczny odcinek bałkańskiego szlaku prowadził przez Macedonię. Migranci szli tędy sześć–dziesięć dni pieszo, najczęściej wzdłuż torów kolejowych, byle nie zabłądzić. Władze tego ubogiego kraju nie tylko nie zapewniały im żadnej osłony, ale nawet – jak przyznaje rzecznik macedońskiego MSW Iwo Kostecki – policjanci nieraz przyłączali się do gangów, aby wyciągnąć od uchodźców haracz. Teraz sytuacja się poprawiła, bo władze ze Skopje chcą jak najszybciej przerzucić problem na sąsiada z północy. Najgorzej jest więc w samej Grecji.

– Ten problem przerósł greckie władze – mówi „Rz" William Spindler, rzecznik Agencji ds. Uchodźców ONZ (UNHCR). – Od początku roku do Grecji przedostało się 181 tys. uciekinierów, a 109 tys. do Włoch (to ci, których zarejestrowano, faktycznie liczby są większe – red.). Szlak bałkański przebił więc drogę przez Libię i Morze Śródziemne. Tylko w lipcu w Grecji wylądowało 50 tys. imigrantów, więcej niż przez cały ubiegły rok (43 tys.) – dodaje.

Uciekinierzy przerzucają się na szlak bałkański, bo ten mimo wszystko jest dla nich o wiele bezpieczniejszy. Od początku roku w drodze do Europy zginęło już nieco ponad 2 tys. migrantów, ale z tego 1,9 tys. utonęło w Morzu Śródziemnym między Libią i Włochami.

Idąc w ślady Hiszpanii, która kilka lat temu powstrzymała zalew imigrantów, budując mur wokół swoich eksklaw w Ceucie i Melilli, a także Wielkiej Brytanii, która odgradza się od Francji, domagając się zabezpieczenia w Calais, na szlaku bałkańskim mur zaczęły budować na granicy z Serbią Węgry, a na granicy z Mołdawią – Bułgaria. Oba kraje, podobnie jak Czechy i Słowacja, zamierzają użyć armii, aby zabezpieczyć przejście graniczne.

– To nigdy nie będzie skuteczne, bo ludzie, którzy uciekają przed wojną i głodem, zawsze sforsują takie przeszkody – mówi Elisa Galli.

Na bałkańskim szlaku najwięcej jest Syryjczyków, a następnie migrantów z Afganistanu, Erytrei, Nigerii i Somalii. Zgodnie z konwencją dublińską Grecja, pierwszy kraj Unii, z którym mają kontakt, powinna się nimi zaopiekować. Ale zdaniem UNHCR 95 proc. przyjezdnych już wyjechało na północ. Problem został przerzucony w szczególności na Węgry, gdzie tylko w tym roku dotarło 140 tys. migrantów, 1,5 proc. ludności. To rekord w historii tego kraju.

– Węgry toną – przyznał Janos Lazar, minister w rządzie Viktora Orbana odpowiedzialny za sprawy migracji. I zaapelował do innych krajów Unii o nieodsyłanie migrantów.

– System dubliński nie działa. A jeśli nie kontrolujemy granic zewnętrznych UE, to trzeba przywrócić kontrole na granicach wewnątrz Unii – mówił wczoraj na szczycie szef MSZ Austrii Sebastian Kurz.

Dla Angeli Merkel „obecna sytuacja nie jest godna Europy". Dlatego należy jej zdaniem zbudować jednolitą politykę migracyjną Wspólnoty.

William Spindler ostrzega, że do października, kiedy Morze Śródziemne jest spokojne, w Grecji będzie lądowało 3 tys. migrantów dziennie. A od wiosny ta ludzka fala ruszy ze zdwojoną siłą. Dlatego jego zdaniem należy ustanowić system podziału uchodźców między wszystkie kraje UE bezpośrednio z Grecji i Włoch. Unia powinna także zmienić prawo tak, aby ci, którym przysługuje ochrona, mogli uzyskać unijne wizy już w takich krajach jak Jordania czy Liban i legalnie dostać się do Europy. Wreszcie Unia musi wesprzeć obozy dla uchodźców poza Starym Kontynentem. W samych krajach wokół Syrii mieszka 4 mln uchodźców, ale międzynarodowa pomoc zaspokaja tylko 1/3 ich podstawowych potrzeb. To pcha zdesperowanych ludzi do europejskiej ziemi obiecanej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA