fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Szwecja nie radzi sobie z deportacjami nielegalnych emigrantów

AFP
Wywożenie emigrantów to dla Sztokholmu twardy orzech do zgryzienia. W ostatnich latach zrealizowano jedynie jedną trzecią wszystkich wniosków o wydalenie z kraju.

37-letni Ahmad miał być deportowany do Jordanii samolotem czarterowanym przez Opiekę Penitencjarną. Jednak po wylądowaniu w Ammanie miejscowe władze odmówiły przyjęcia Ahmada zakutego w kajdanki. Samolot musiał zawrócić do Sztokholmu.

Nie wiadomo, dlaczego procedury zawiodły i policja nie chciała wpuścić Ahmada do Jordanii. Prawdopodobnie szwedzkie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie powiadomiło o deportacji jordańskiej policji. Sprawa nie została jeszcze do końca wyjaśniona. Niewyjaśnione jest także, co się zdarzyło na pokładzie samolotu. Ahmad stawiał opór i groził personelowi, dlatego ten użył wobec niego siły. Teraz obie strony zgłosiły incydent policji, a imigrant odczeka jeszcze w areszcie Urzędu ds. Migracji co najmniej dwa miesiące, nim władze podejmą nową próbę wydalenia go ze Szwecji. Może tym razem się uda.

W ubiegłym roku Urząd ds. Migracji rozpatrzył niemal 112 tysięcy wniosków azylantów. Z tego 67 258 osób otrzymało zezwolenie na pobyt, a prawie 20 tys. – odmowę. W 2016 roku ówczesny minister spraw wewnętrznych Anders Ygeman przewidywał, że z kraju zostanie deportowanych do 80 tys. osób. Jednak ani rząd, ani parlament nie decydują, ilu migrantów może dostać pozwolenie na pobyt, a ilu ma być usuniętych. To są prerogatywy Urzędu ds. Migracji rozpatrującego indywidualnie każdy wniosek o azyl.

Jeżeli nawet rząd zlecił policji zwiększenie liczby przymusowych wydaleń, to cel w postaci 80 tys. wywiezionych imigrantów wydawał się absurdalny. Toteż minister sprawiedliwości i migracji Morgan Johansson obniżył w końcu prognozy deportacji. Zapowiedział też, że państwo znacznie częściej będzie stosowało „marchewkę" za zgodę na opuszczenie kraju. Migranci, którzy tę chęć deklarują, mogą liczyć na wsparcie w otrzymaniu zasiłku na osiedlenie się w kraju pochodzenia.

Pewien prawnik wyliczył, że gdyby Szwecja chciała wydalić wszystkich azylantów, którzy nie otrzymali prawa pozostania w kraju, to przez rok dwa boeingi 787 (z 300 miejscami każdy) musiałyby w każdy dzień roboczy udawać się na repatriacyjne wyprawy.

Powstał jednak problem z odnalezieniem imigrantów w samej Szwecji. Od stycznia do lipca ubiegłego roku Urząd ds. Migracji skierował do policji sprawy 4400 osób dotyczące deportacji. Z nich 2900 zarejestrowanych było jako osoby, które zaginęły. Nikt nie wie, jak wiele z nich nadal mieszka w Szwecji. Nawet jeśli uda się je odnaleźć, to nie zawsze można je wywieźć. Takie kraje jak Somalia czy Iran domagają się, by wydalenie ze Szwecji odbywało się na zasadach dobrowolności. W tej sytuacji policja nie odsyła migrantów. Po około czterech latach decyzja o deportacji się przedawnia i imigrant (cały czas przebywający w Szwecji) może znów wystąpić o azyl.

Osobny rozdział stanowią migranci, którzy zostali skazani na opuszczenie Szwecji po odbyciu przez nich kary. W ubiegłym roku dokonano 752 takich wydaleń. Ale według danych telewizyjnego programu śledczego „Uppdrag granskning" trzech na czterech skazańców, którzy opuścili mury więzienia i których nie można z różnych względów deportować, uznano w ubiegłym roku za zaginionych.

Byłych więźniów nie sposób było odesłać do ich ojczyzn, ponieważ albo toczy się się tam wojna, albo kraj pochodzenia nie zgadza się przyjąć swojego obywatela. Jeżeli krajem rodzinnym jest np. Syria, to policja nie ma nawet prawa trzymać takiej osoby w areszcie – tłumaczy Patrik Engström, szef krajowej policji granicznej. Podstawą umieszczenia cudzoziemca w areszcie jest wyłącznie możliwość przeprowadzenia deportacji, a do Syrii nikt nikogo nie wyśle.

—Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA