fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

120 proc. więcej za OC i AC

123
Sprawdziliśmy dokładnie, jak zmieniły się w ciągu roku ceny ubezpieczeń. Jest dużo drożej.

Wzrost cen OC sięga 120 proc. w ujęciu rocznym, a AC niemal 500 proc. – wynika z raportu „Rzeczpospolitej". To skutek końca wojny cenowej, który zapowiadaliśmy od niemal dwóch lat. Stawki polis OC i AC dla zmotoryzowanych ruszyły w górę w ubiegłym roku i nic na razie nie wskazuje, by miały się zatrzymać.

Rok pod znakiem bardzo dużych podwyżek - czytaj więcej

Skokowy wzrost

Rok temu z pomocą porównywarki Superpolisa.pl przygotowaliśmy obszerny raport o cenach OC i AC. Po roku powtarzamy nasze zestawienie, celowo nie zmieniając parametrów wyliczeń. Zachowaliśmy te same kryteria dotyczące kierowcy, a kalkulację przeprowadziliśmy dla takich samych samochodów, dzięki czemu zachowaliśmy ciągłość porównawczą

Wnioski? Jest drogo. Żeby zobrazować skalę podwyżek, posłużymy się przykładami. Rok temu taki sam samochód (nowa Skoda Octavia) można było najtaniej ubezpieczyć (polisa OC) w Lublinie w Generali – za 348 zł. W tym roku również Generali w Lublinie ma najniższą stawkę, ale jest ona aż o 60 proc. wyższa i wynosi 555 zł. Kupując przed rokiem AC dla tego samego auta, też w Lublinie, wystarczyło wydać w Compensie 474 zł. Dziś ten sam ubezpieczyciel oferuje tam to samo ubezpieczenie o 51 proc. drożej i wycenia usługę na 716 zł.

Najtańszy pakiet OC i AC dla nowej octavii przed rokiem oferowała Proama (również w Lublinie) za 808 zł. Dziś ta firma żąda za to samo aż 2723 zł! To nie pomyłka. Taki pakiet taniej kupimy w Generali, ale i tak będzie on 45 proc. droższy niż przed rokiem w Proamie.

Prym w podwyżkach wiodą jednak Allianz i Gothaer. Pierwszy podniósł ceny AC aż o 460 proc. Drugi ubezpieczyciel ma OC droższe nawet o 450 proc. niż przed rokiem.

Będzie jeszcze drożej

– O ile jeszcze rok 2014 był czasem stosunkowo niskich cen OC, to już od początku ubiegłego roku obserwujemy systematyczne i dynamiczne podwyżki – mówi Bartłomiej Behnke z multiagencji superpolisa.pl. Jak zauważa, wzrost cen nie przełożył się jednak na poprawę finansowej sytuacji w sektorze komunikacyjnym. – Wynik techniczny wszystkich ubezpieczycieli był w 2015 roku rekordowo zły: ponad miliard złotych strat na samym tylko OC. W konsekwencji w pierwszym półroczu 2016 składki za obowiązkowe ubezpieczenie jeszcze wzrosły – dodaje Behnke.

Miliardowa dziura w finansach ubezpieczycieli to efekt obniżania bez opamiętania cen polis OC w przeszłości. Równocześnie dynamicznie zaczęły rosnąć wypłacane z tytułu OC odszkodowania –głównie za sprawą szkód osobowych (np. dla rannych w wypadkach). Miarka się jednak przebrała i do akcji wkroczył nadzór rynku, nakazując zakładom urealnienie stawek.

Efekty tego czują już w swoich kieszeniach kierowcy, dla których niestety nie mamy dobrych wieści. Eksperci oczekują dalszego wzrostu cen, bo wspomniana dziura finansowa jest nadal spora: w pierwszym półroczu zakłady dopłaciły do polis OC 600 mln zł.

– Pomimo wzrostu cen od początku roku biznes OC jest wciąż nierentowny. Obecny rok będzie kolejnym, w którym ubezpieczyciele dołożą do tego segmentu – mówi „Rzeczpospolitej" Jarosław Matusiewicz, wiceprezes polskiego oddziału Uniqi. – Poza tym dalszy wzrost cen mogą powodować kolejne zapowiedzi związane między innymi z nowym tzw. podatkiem Religi (część składki OC miałaby finansować leczenie ofiar wypadków w publicznej służbie zdrowia – red.) oraz pokrywanie kosztów leczenia i rehabilitacji w prywatnej służbie zdrowia – dodaje Matusiewicz.

Opinia

Jan Grzegorz Prądzyński | prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń

Wzrost cen spowodowany jest głównie szerszą ochroną osób poszkodowanych w wypadkach i znacznym wzrostem wypłat odszkodowań na ich rzecz. Od wielu lat wartość odszkodowań wypłacanych poszkodowanym rośnie, ale z powodu konkurencji między ubezpieczycielami nie szedł za tym wzrost cen. Spowodowało to trwałą niedochodowość ubezpieczeń OC. Dążąc do równowagi na tym rynku, widzimy teraz charakterystyczne w ubezpieczeniach zjawisko: lepsza ochrona poszkodowanych i wyższe odszkodowania oznaczają wyższą cenę. Niezależnie od tego, jak się ona zmienia, antidotum na podwyżki jest proste: w najmniejszym stopniu odczuwają je osoby jeżdżące bezpiecznie i niepowodujące wypadków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA