fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Wyłudzić, ile się da, czyli jak Polacy kantują ubezpieczycieli

Fotolia
Sfingowane wypadki samochodowe, celowo zniszczone smartfony, laptopy czy okulary, mieszkania zalane na niby przez akwaria, wreszcie fikcyjne zgony – tak Polacy kantują ubezpieczycieli.

„Przestępczość nie omija żadnej z firm ubezpieczeniowych prowadzących działalność na polskim rynku" – czytamy w raporcie Polskiej Izby Ubezpieczeń na temat przestępstw ubezpieczeniowych. W 2017 r. (świeższych danych jeszcze nie ma) wartość wykrytych prób wyłudzeń ubezpieczeń na życie ujawniona w badaniu przeprowadzonym przez PIU wśród zakładów ubezpieczeniowych sięgnęła rekordowych 18 mln zł. W pozostałych ubezpieczeniach osobowych i w ubezpieczeniach majątkowych było to blisko 200 mln zł.

Ubezpieczenia na życie

W ramach ubezpieczeń na życie zakłady ubezpieczeń wypłaciły łącznie w formie świadczeń około 20 mld zł. Wartość wykrytych nieprawidłowości stanowi więc znikomy ułamek tej kwoty. PIU zwraca jednak uwagę, że nie jest możliwa do oszacowania tak zwana ciemna liczba nieujawnionych przestępstw. A ta może być pokaźna.

Z danych zebranych przez PIU wynika, że przeciętna wartość wyłudzenia w ubezpieczeniach na życie wyniosła niemal 20 tys. zł. Okazuje się, że na naszym rynku od lat najpopularniejszym i najbardziej dotkliwym pod względem wartościowym przestępstwem w tej grupie ubezpieczeń jest wyłudzenie świadczenia za zgon osoby ubezpieczonej. Próby wyłudzeń oparte na pozorowaniu zgonu stanowiły ponad połowę wartości wszystkich wykrytych oszustw w ubezpieczeniach na życie. Częste przypadki dotyczyły też pozorowania poważnych zachorowań, inwalidztwa, a także leczenia szpitalnego. Firmy ubezpieczeniowe twierdzą, że prosta symulacja trudnych do zdiagnozowania dolegliwości skutkuje kilkudniowym pobytem w szpitalu i świadczeniem z ubezpieczenia w wysokości około tysiąca złotych.

Częstą sytuacją jest ukrywanie przed ubezpieczycielem ważnych z jego punktu widzenia informacji, przede wszystkim o stanie zdrowia. Przysłowiowy okaz zdrowia okazuje się osobą wymagającą drogiego, specjalistycznego leczenia. Sportowcy amatorzy lub profesjonaliści często podają zmyślone okoliczności odniesienia urazów i kontuzji. Chodzi o to, by ubezpieczyciel nie mógł odmówić wypłaty odszkodowania, bo uprawiali sport, który nie był objęty ich polisą, np. w czasie urlopu nurkowali bądź jeździli na nartach, co nie było ujęte w ich ubezpieczeniu. To samo dotyczy osób poszkodowanych w stanie upojenia alkoholowego czy po zażyciu narkotyków. Ukrywają ten stan, by nie stracić świadczenia.

Inne ubezpieczenia osobowe i majątkowe

Tu kwota wykrytych prób wyłudzeń była znacznie wyższa i sięgnęła blisko 200 mln zł. Średnia wartość takiej próby to 19 tys. zł. Najpopularniejszą grupę przypadków przestępstw stanowią tu od lat ubezpieczenia komunikacyjne. Z roku na rok rośnie „popularność" szkód osobowych. Poszkodowani w wypadkach zgłaszają coraz więcej urazów trudnych do zdiagnozowania: bóle głowy, depresje powypadkowe. Ubezpieczyciele skarżą się, że wysokość roszczeń pompują firmy odszkodowawcze.

W wyłudzaniu odszkodowań komunikacyjnych specjalizują się grupy przestępcze. Celowo powodują one kolizje głównie z wykorzystaniem pojazdów z drogimi częściami zamiennymi. W proceder ten angażują wiele osób, często obcokrajowców. Współpracują z warsztatami, holownikami i dostawcami części.

Pojazdy całkowicie zniszczone w pożarach lub poważnych wypadkach wprowadzane są ponownie do obrotu po rzekomej odbudowie i wykorzystywane jako tzw. generatory roszczeń.

Ubezpieczyciele zwracają uwagę, że nie maleje zagrożenie związane z ubezpieczeniem mieszkań i domów. „Postęp techniczny sprzyja szybkiemu zużyciu moralnemu (spadkowi wartości ekonomicznej w wyniku postępu technologicznego) sprzętu, który bywa chętnie „odnawiany" przy pomocy ubezpieczycieli" – pisze w swoim raporcie PIU. Podobnie, od lat, jest na zachodzie Europy, głównie w Niemczech, gdzie niezwykle popularne są szkody polegające na celowym niszczeniu smartfonów, okularów czy zalewaniu mieszkań poprzez sfingowane szkody związane z siecią grzewczą, wodociągową czy akwariami.

– Wysoki poziom przyzwolenia na przestępstwa ubezpieczeniowe sprzyja takim rodzajom szkód i powoduje, że mogą one stanowić poważne zagrożenie dla ubezpieczycieli – uważa PIU.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA