fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Sąd Najwyższy o prawie przewozowym: sąd może stosować ogólne zasady wykazywania szkody

Adobe Stock
Przewidziany w prawie przewozowym formalizm wykazywania szkody nie wiąże, gdy sprawa trafi do sądu.

Sąd może stosować ogólne zasady wykazywania szkody i już na wstępnym etapie dopuścić rzeczoznawcę. To istota najnowszego precedensowego wyroku Sądu Najwyższego, ważnego dla branży przewozowej, jak wiadomo ogromnej, w której nierzadko dochodzi do utraty przesyłki, a następnie do rozliczeń.

Przewiduje to prawo przewozowe i dla ułatwienia rozwiązywania sporów na tle utraty przewożonego towaru zawiera uproszczona, ale i sformalizowaną procedurę.

Zgodnie z art. 80 ust. 1 wysokość odszkodowania za utratę lub ubytek przesyłki nie może przewyższać wartości, którą ustala się w następującej kolejności: po pierwsze na podstawie ceny wskazanej w rachunku dostawcy lub sprzedawcy, w drugiej kolejności ceny z cennika obowiązującego w dniu nadania przesyłki, po trzecie według wartości takich rzeczy w miejscu i czasie ich nadania. Dopiero w razie nieskuteczności takiego ustalenia szkody ustala ją rzeczoznawca. Jest to regulacja szczególna w stosunku do przepisów kodeksu cywilnego, i do tej pory przyjmowano, że ma charakter bezwzględny, ale czasem te rygory okazują się wręcz anachroniczne.

Jak w sprawie spółki C., która domagała się od przewoźnika 813,7 tys. zł odszkodowania za utratę przesyłki wskutek rozboju na szosie. W trakcie jazdy kierowca został powiadomiony przez radio o przebitej oponie więc zatrzymał się na poboczu i wyszedł, by sprawdzić uszkodzenie. Wtedy został uderzony, skrępowany i wywieziony do lasu i tam zostawiony. Sprawcy (nie- wykryci) zrabowali towar wartości 813,7 tys. zł, ale w porzuconym samochodzie, który policja odnalazła po dwóch dniach, została część warta 224,4 tys. zł i wróciła do nadawcy.

Spór skupił się na kwestiach dowodowych co do wysokości szkody, choć strony były ze sobą w stałych relacjach handlowych. Nie posługiwały się pisemnymi umowami, ale drogą mailową, i gdy doszło do rozliczeń straty, firma transportowa zakwestionowała przestawione dokumenty.

Sąd Okręgowy zasądził żądaną kwotę, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie wytknął, że powódka (dostawca) nie wystawiła wymaganej faktury, która towarzyszyłaby przesyłce, nie spełniała więc wymagania z art. 80 prawa przewozowego. W konsekwencji żądanie odszkodowania oddalił.

Pełnomocnik powódki mec. Sławomir Wasilewski wskazywał przed SN, że przedstawione dokumenty, w szczególności dotyczące odzyskanej partii, jednoznacznie wskazują rozmiar szkody, a formalizm prawa przewozowego nie może zamykać drogi do odszkodowania.

– Mamy szczególną procedurę, która ma chronić przewoźnika przed nadmierną odpowiedzialnością, i odstępstwa od niej, stosowanie ogólnych kodeksowych zasad, stawiałyby pod znakiem zapytania te odrębne rygory – mówiła z kolei pełnomocnik przewoźnika adwokat Agnieszka Bogłowska.

Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji:

– Rygory art. 80 prawa przewozowego w punkcie 1 i 2 są już archaiczne, odwołują się do cen urzędowych, których dawno nie ma, poza tym dotyczą rozliczeń, ustalania ceny utraconej przesyłki, zanim spór trafi do sądu – wskazał sędzia SN Jan Górowski. – Kiedy już sprawa trafi do sądu, strony mogą powoływać wszelkie dowody, także takie jak wskazane w tej sprawie dokumenty, i nie czekając, aż okażą się niewystarczające, mogą powołać biegłego. Może to uczynić także sąd.

Sygn. akt I CSK 470/17

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA