fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Rewolucja w transporcie. Elektryczne hulajnogi wjeżdżają do Wrocławia

Bloomberg
Lime, wart ponad 1 mld dol. startup z Kalifornii, wspierany przez Google'a i Ubera, rusza z najmem jednośladów w Polsce – ustaliła „Rzeczpospolita". Nadciąga rewolucja w miejskim transporcie.

Polska jest szóstym rynkiem w Europie (po Niemczech, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii i Czechach), na którym będzie można wynajmować – za pośrednictwem aplikacji – miejskie hulajnogi Lime. Firma, która za oceanem zrobiła furorę m.in. w San Francisco czy Los Angeles, wypożycza elektryczne pojazdy m.in. w Madrycie, Paryżu, a od września w czeskiej Pradze. W tym tygodniu swoje innowacyjne usługi uruchomi we Wrocławiu. Jak się dowiedzieliśmy, Lime zaleje ulice stolicy Dolnego Śląska flotą kilkuset jednośladów.

– W zależności od adaptacji wśród użytkowników i współpracy z miastem będziemy stopniowo rozszerzać flotę – zapowiada Marek Łusiak, dyrektor generalny Lime w naszym kraju.

Eksperci twierdzą, że e-hulajnogi pożyczane na tej samej zasadzie jak rowery na minuty czy samochody w carsharingu to przyszłość tzw. mobilności miejskiej. Nowa forma transportu dotychczas w naszym kraju rozwijała się głównie za sprawą fanów technologii, którzy kupowali takie pojazdy. Teraz każdy będzie mógł taki sprzęt sobie wypożyczyć. A to – w połączeniu z rozwijającym się carsharingiem, popularnością wypożyczalni rowerów takich jak m.in. Nextbike czy aplikacji typu Uber – oznacza rewolucję w sposobie, w jaki poruszamy się po metropoliach. Tracić będą głównie taksówkarze. Ci już na czwartek zapowiedzieli protest. Wyjadą na ulice Warszawy, domagając się ograniczenia nieuczciwej konkurencji.

Bój o rynek jednośladów

Lime udostępnia e-hulajnogi w ponad 100 miastach w siedmiu krajach na świecie. Jak twierdzi Marek Łusiak, potencjał dla takich usług w naszym kraju i Europie Środkowo-Wschodniej jest bardzo duży. – Poziom korzystania z miejskich rozwiązań zrównoważonej mobilności jest wyższy w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, a przy tym cały czas nasze miasta pozostają jednymi z bardziej zakorkowanych na świecie – podkreśla.

Dodaje, że Lime chce pomóc mieszkańcom polskich miast w codziennym poruszaniu się. – Postawiliśmy na Wrocław, bo jest otwarty na idee zrównoważonej, współdzielonej mobilności. Ma miejski system wypożyczalni samochodów elektrycznych, jest tu też aplikacja agregująca dostępne rozwiązania komunikacyjne w mieście – wylicza.

Ale Lime nie ograniczy się do Wrocławia. Współdzielone jednoślady mają się pojawić w kilku kolejnych miastach. Szczegóły na razie owiane są tajemnicą. Firma prowadzi rozmowy z samorządami. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", startup, w który zainwestował m.in. Google, fundusz Franklin Templeton, a ostatnio też Uber (który już zapowiedział, że chce blisko współpracować ze startupem), nie zamierza ograniczać się w Polsce do hulajnóg. Lime posiada w swojej ofercie także rowery miejskie i niewykluczone, że firma wejdzie również w ten segment, zdominowany nad Wisłą przez spółkę Nextbike. – Możliwe, że rozważymy rozszerzenie naszej oferty. W Polsce wyzwaniem pozostaje jednak bezstacyjny e-bike – zaznacza Łusiak.

W takim systemie działa już w Krakowie np. BikeU. Uruchomi go też Nextbike. Firma ma w naszym kraju ponad 14 tys. tradycyjnych rowerów. Należy do niej 84 proc. tego rynku. – Mamy w Polsce 40 systemów rowerowych i rozwijamy z miastami stacje, w których można wynajmować rowery – mówi Marek Pogorzelski, rzecznik Nextbike. – Teraz stawiamy też na elektryczne rowery. Taki system – największy w Europie – ruszy w Trójmieście – dodaje.

Podobne plany w kontekście usług najmu e-bike'ów w naszym kraju ma Uber, o czym pisaliśmy w sierpniu br. Amerykański gigant – po przejęciu startupu rowerowego Jump – wynajmuje już jednoślady np. w Berlinie. Na celownik wziął Polskę.

Protest taksówkarzy

W miniony weekend furorę w mediach społecznościowych robił film z Paryża, na którym przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk mknie ulicami na e-hulajnodze. To był właśnie Lime. Ten środek transportu robi się niezwykle popularny. Również w naszym kraju. Na krótkich dystansach e-hulajnogi mogą być alternatywą dla komunikacji miejskiej czy taksówek.

Właśnie taksówkarze – wraz z rozwojem innowacji transportowych – mają coraz trudniej. To dlatego 18 października zamierzają wyjechać na stołeczne ulice, by protestować przeciwko takim przewoźnikom jak Uber. Do Warszawy ściągną m.in. z Poznania, Krakowa i Łodzi. Chcą spotkać się z wiceministrem sprawiedliwości i kandydatem na prezydenta Warszawy Patrykiem Jakim (ten dotąd pozytywnie wypowiadał się o Uberze, twierdząc, że aplikacja to wygoda dla warszawiaków). Domagają się uregulowania kwestii np. aplikacji łączących kierowców z pasażerami. Ustawa w tej sprawie utknęła w resorcie infrastruktury. Sam Uber jednak nie broni się przed regulacją. Ilona Grzywińska, dyrektor komunikacji na nasz region Europy w Uberze, twierdzi, że potrzeba debaty całego sektora, która doprowadzi do standaryzacji jakości usług. – Chcemy być partnerem dla miast i pomóc im w rozwiązywaniu problemów mobilności miejskiej – przekonuje.

Niebezpieczne dwa kółka

Elektryczne hulajnogi nie wymagają prawa jazdy ani kasków. Takim jednośladem może jechać praktycznie każdy. To sprawia, że – jak pokazują przykłady z USA – wypadki z udziałem prowadzących hulajnogi są codziennością. Jadąca kilkanaście km/h hulajnoga może być niebezpieczna. Portal Vox.com twierdzi, że co tydzień w samym Los Angeles dochodzi do kilku wypadków wymagających interwencji chirurgów. Jak podaje CNN, zanotowano też dwie ofiary śmiertelne. We wrześniu w Dallas zginął 24-letni użytkownik e-hulajnogi, w Waszyngtonie kolejny, po tym jak wpadł pod SUV-a. Ale to niejedyny problem. W amerykańskich miastach zgłaszanych jest coraz więcej skarg na pozostawiane przez wypożyczających hulajnogi, tarasujące ulice i chodniki.

Lime zapewniło nas jednak, że stara się dbać o to, aby sprzęt wykorzystywany był zgodnie z przepisami – przez aplikacje kontroluje, by był on pozostawiony w wyznaczonych miejscach i nie utrudniał poruszania się innym. Ponadto hulajnogi są zabierane z ulic na noc i rozstawiane następnego dnia w wyznaczonych punktach.

Wynajęcie wrocławskiej hulajnogi z logo Lime ma kosztować 2 zł na start i 50 gr za każdą minutę użytkowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA