fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

O majówce myślimy już w styczniu

Adobe Stock
Biura podróży notują lawinowy, bo blisko trzykrotny, przyrost rezerwacji wycieczek na długi weekend.

Najchętniej wybierane są Grecja, zwłaszcza Kreta, oraz Turcja i Hiszpania (najczęściej Wyspy Kanaryjskie), a także Egipt. Mniej chętnych jest na wyjazdy dłuższe, egzotyczne. Ale jest drożej niż rok temu. Na razie.

Tegorocznym majówkowym wyjazdom sprzyja kalendarz. Wystarczy wziąć trzy dni urlopu – 30 kwietnia i 2 oraz 4 maja – by móc wyjechać na dziewięć dni. Widać również, że Polacy przyzwyczajają się do rezerwowania i kupowania wyjazdów z większym wyprzedzeniem. Pozwala to np. rozłożyć płatność na raty.

Plajta już niegroźna

Najprawdopodobniej dlatego w tym roku jeszcze przed końcem stycznia w biurach pojawili się klienci, którzy postanowili nie czekać z rezerwacjami. Rok temu zaczął bowiem działać Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, widmo ewentualnej plajty biura nie oznacza więc już wieloletniej walki o wpłacone pieniądze. I to właśnie ci turyści wyjechali rok temu na majówkę, płacąc za wypoczynek mniej niż rezerwujący wyjazdy między 20 stycznia a 3 kwietnia.

Jak wynika z informacji Travlplanet.pl, w ubiegłym roku średnia rezerwacja majówki w Grecji podrożała od połowy stycznia do początku kwietnia z 1834 zł do 1935 zł; Hiszpanii – z 2400 do 2417 zł; Egiptu – z 2125 do 2268 zł. A już na początku kwietnia 2017 r. najbardziej atrakcyjne oferty na europejskich kierunkach były po prostu wyprzedane. Popyt na zagraniczną majówkę okazał się zaś tak ogromny, że sprzedaży wycieczek do Egiptu ani ich cenom nie zaszkodziły negatywne informacje o tajemniczej śmierci Polki w Marsa Alam.

Podobnie to wygląda, jeśli porównamy rezerwacje majówki 2018, założone do 10 grudnia 2017 r., z rezerwacjami do 20 stycznia tego roku: za Grecję klienci płacą nie 1921 zł, lecz 2023 zł, a więc przeszło 100 zł więcej na osobę; za Hiszpanię nie 2165 zł, lecz 2190 złotych. Tylko w wypadku Egiptu średnia wysokość rezerwacji utrzymuje się na tym samym poziomie 2250 złotych.

– Grecja na majówkę jest wyraźnie droga, pewnie będzie dużo last minute – uważa Małgorzata Stańczyk z warszawskiego biura My Travel. Jej zdaniem podobnie będzie z Hiszpanią i Egiptem. Natomiast dużym powodzeniem cieszą się wycieczki objazdowe po Europie, bo w maju pogoda jest idealna na zwiedzanie. – Sprzedaliśmy sporo wyjazdów do Włoch, Hiszpanii i Chorwacji – wyjaśnia Stańczyk.

Powrót do Turcji

– Ogromne zwyżki sprzedaży wycieczek to znak, że sytuacja z poprzedniego roku stanowiła nauczkę dla turystów, dla których majówkowe wyjazdy stały się już tradycją – komentuje Radosław Damasiewicz, dyrektor marketingu i e-commerce Travelplanet.pl. – Znacznie więcej klientów biur podróży niż na początku poprzedniego roku uznało, że nie ma co zwlekać z kupnem wycieczki. Można to zrobić na nieoprocentowane raty, wiele imprez obejmuje gwarancja najniższej ceny, a nad bezpieczeństwem wyjazdu i pieniędzy czuwa TFG.

– Klienci wyraźnie wracają, i to wielką gromadą, do Turcji. Notujemy tutaj wzrost z niecałych 9 do ponad 28 procent. Średnia rezerwacja majówki w Grecji do końca stycznia wzrosła z około 1850 złotych w styczniu 2017 r. do ponad 2000 złotych od osoby w tym samym czasie w 2018 roku. Ale w wypadku Hiszpanii obserwujemy wyraźny spadek: z około 2400 zł do 2200 zł od osoby – mówi Damasiewicz.

Polacy szukają ciepła

Wzrost liczby wyjazdów narciarskich podczas ferii 2018 wyniósł 30 procent w porównaniu z 2017 r. i jest niższy niż wzrost wyjazdów w tym okresie ogółem, który wyniósł 54 procent. Wyraźnie widać, że Polacy coraz chętniej wypoczywają w cieplejszym klimacie. Za tygodniowe ferie na Wyspach Kanaryjskich trzeba średnio zapłacić 2,6 tys. złotych na osobę, w Egipcie – około 2 tys., a na Malcie – 1,2 tys. złotych.

Coraz popularniejsze są Emiraty, jedna z tańszych opcji egzotycznych to wydatek około 4 tys. złotych. Wyjazd na Dominikanę kosztuje 7150 złotych, a do Tajlandii 5,3 tys. złotych. 35 procent klientów polskich biur podróży wybrało na tegoroczne ferie narciarskie stoki. To więcej niż w całym sezonie narciarskim (25 proc.), który trwa od grudnia do kwietnia. Za takie wyjazdy płacą średnio o 50 zł więcej niż przed rokiem – około 1450 złotych. Chociaż np. w wypadku podróży do Francji trzeba się liczyć z wydatkiem 2660 złotych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA