fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Terroryści forsują nasze granice

W niedzielę mieszkający w Norwegii Polak podejrzewany o walkę po stronie Państwa Islamskiego został przewieziony do łódzkiego aresztu. W poniedziałek ma być przesłuchany
Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Blisko pół tysiąca osób uznawanych za niebezpieczne nie zostało w tym roku wpuszczonych do Polski.

Po piątkowych atakach w Paryżu na polskich granicach wprowadzono stan podwyższonej gotowości. Jest więcej patroli na granicach lądowych, a także na lotniskach i w portach.

– Prowadzimy monitoring lotów potencjalnie zagrożonych oraz profilowanie osób przybywających z Francji. Jesteśmy w bliskim kontakcie zarówno z polskimi służbami, w tym z Centrum Antyterrorystycznym ABW, policją, jak i naszymi odpowiednikami na Zachodzie – mówi nam Joanna Rokicka z Komendy Głównej Straży Granicznej.

Pełną parą pracuje też Centrum Antyterrorystyczne. – Zbieramy i analizujemy informacje w ramach CAT, jesteśmy w kontakcie z partnerami zagranicznymi, w tym szczególnie ze służbami francuskimi – mówi Maciej Karczyński, rzecznik ABW. – Na razie nie ma niepokojących sygnałów dla Polski – zaznacza.

Chociaż ABW tego nie ujawnia, wiadomo, że wdrażana jest inwigilacja środowisk kojarzonych ze skrajnymi ruchami. Większą uwagą są też objęte miejsca większych skupisk ludzi – np. mecze piłkarskie. Także policja została zobowiązana do tego, by szczególnie zwracać uwagę na niecodzienne zachowania czy incydenty.

Polska sprawdza przyjezdnych

Dane, które poznała „Rzeczpospolita", pokazują, że granice Polski próbują przekroczyć osoby niebezpieczne, w tym terroryści. Od stycznia do 20 września odmówiono wjazdu na terytorium RP 452 cudzoziemcom (w tym aż 202 obywatelom Syrii) ze względu na obronność lub bezpieczeństwo państwa oraz ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego – wynika ze statystyk Straży Granicznej i MSW.

Co to oznacza? – W tej grupie mogą być osoby podejrzewane o terroryzm, skazane za przestępstwa kryminalne czy takie, co do których są wątpliwości, jeśli chodzi o tożsamość – wylicza Krzysztof Liedel, ekspert w dziedzinie terroryzmu. Jego zdaniem odmów jest więcej niż w poprzednich latach w podobnym okresie.

Codziennie granice zewnętrzne Polski przekracza ok. 130 tys. osób. Eksperci przyznają, że do Europy w grupie tysięcy niezweryfikowanych emigrantów przedostają się osoby podejrzane lub niebezpieczne. Polska jako kraj zobowiązany do obrony państw strefy Schengen posiada systemy, których nie mają państwa Europy Zachodniej – bo ich dotychczas nie potrzebowały.

Sytuacja zmieniła się w związku z ogromną falą imigrantów, którzy od strony Grecji i Włoch od lata przybywają do Europy w sposób nie do końca kontrolowany. Do UE udało się wjechać osobom na podrobionych paszportach syryjskich (latem media pisały, że przemytnicy handlują takimi paszportami po 500 dolarów).

– Nasze systemy zbudowane na zewnętrznych granicach są obecnie jednymi z najnowocześniejszych w Europie. Pozwalają na niemal stuprocentową identyfikację osób, które są odprawiane, a zwłaszcza tych, które były zatrzymywane bądź starają się o status uchodźcy – mówi „Rzeczpospolitej" gen. Dominik Tracz, komendant główny Straży Granicznej.

Dziurawe granice na południu Europy

Jesienią 2014 r. Straż Graniczna kontrolująca ruch na zewnętrznej granicy UE wdrożyła tzw. ZSE6 (Zintegrowany System Ewidencji). Jest on połączony z lokalnymi, krajowymi i europejskimi systemami poszukiwawczymi i informacyjnymi. Ten system może „odpytać" 36 systemów baz danych (w tym np. EURODAC, SIS I, SIS II oraz policyjne) zawierających ważne informacje pozwalające ustalić, kim jest dany cudzoziemiec.

– Jeżeli paszport jest unieważniony, skradziony, zgłoszony jako utracony, to system błyskawicznie nam taką informację przekazuje. Każdego dnia kierujemy kilkaset tysięcy zapytań przez system ZSE6. Czas odpowiedzi wynosi kilka sekund – tłumaczy nam gen. Dominik Tracz.

Jednak dopiero od końca lipca tego roku w systemie EURODAC (identyfikacja osób na podstawie linii papilarnych) można dokonywać porównania odcisku palca z danymi zgromadzonymi w systemie na potrzeby zapobiegania przestępstwom terrorystycznym lub innym poważnym przestępstwom, ich wykrywania lub ścigania. Dotychczas nie było to możliwe – bazy danych nie były kompatybilne, a informacje o terrorystach lub ich sympatykach posiadały tylko jednostki specjalne, takie jak ABW. Teraz mają do nich dostęp także policja, Straż Graniczna, a nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Dane z odcisków wraz z nazwiskiem muszą trafić do międzynarodowej bazy danych EURODAC w ciągu 72 godzin. Średni czas ustalenia tożsamości i weryfikacji cudzoziemca wynosi potem już tylko około 15 minut.

Na ile skuteczne są możliwości wychwycenia przez polskie służby cudzoziemców z fałszywymi paszportami? Jak wiadomo, dwóch z ośmiu terrorystów z Paryża wjechało do Europy na sfałszowanych paszportach syryjskich przez dziurawe granice na południu Europy. Jak mówi gen. Tracz, każda jednostka Straży Granicznej jest wyposażona w specjalne urządzenia do wykrywania fałszerstw.

– Mamy własne laboratorium do badania autentyczności dokumentów. Kiedy funkcjonariusz ma wątpliwości dotyczące autentyczności paszportu, badają go nasi eksperci – tłumaczy. Dodaje, że Polska od dawna rejestruje wjazdy i wyjazdy cudzoziemców na granicach zewnętrznych. – Bardzo tego pilnujemy, ponieważ bez uszczelnienia systemu kontroli na granicach zewnętrznych trudno mówić o skuteczności działania. Taki system tworzony jest w pozostałych krajach UE – stwierdza Tracz.

Od 2011 roku do dziś Straż Graniczna ze względu na bezpieczeństwo państwa wydała lub wnioskowała o wydanie decyzji o deportacji wobec 597 osób, w tym m.in. Czeczena, który czekał w Polsce na status uchodźcy. Okazało się, że w bazie SIS II Schengen przy jego nazwisku była adnotacja, że może być zagrożeniem pod kątem terrorystycznym. Wczoraj ABW zatrzymała w Warszawie 23-letniego Polaka mieszkającego od siedmiu lat w Norwegii za działalność terrorystyczną na terenie Państwa Islamskiego.

Kosztowne deportacje

W walce z terroryzmem nie wystarczą już standardowe działania. To m.in. dlatego niedawno MSW stworzyło stanowisko oficera łącznikowego przy każdym wojewodzie, by sprawdzać, czy cudzoziemcy na terytorium RP nie łamią prawa. Polska jest m.in. członkiem projektu analitycznego Travellers, gdzie są gromadzone i przetwarzane dane dotyczące zagranicznych bojowników.

Inną sprawą są jednak próby nielegalnego przekroczenia granicy. W tym roku usiłowało to zrobić ponad 4,2 tys. obcokrajowców, najwięcej, bo 2,5 tys., Ukraińców, ale także 115 Syryjczyków i 57 Irakijczyków. To bardzo dużo, zważywszy, że w tym samym czasie wnioski o azyl złożyło ok. 6 tys. cudzoziemców przekraczających polskie granice. Na przymusowe deportacje (drogą lotniczą i morską) 988 osób Polska wydała w tym roku blisko 40 mln zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA