fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Puchar Davisa: David Goffin straszy Francuzów

Adobe Stock
W piątek w Lille zaczyna się finał Francja – Belgia. Gospodarze są faworytami, ale nie mogą spać spokojnie.

Puchar Davisa – rywalizacja męskich drużyn narodowych w tenisie – jest we Francji wciąż wydarzeniem pierwszorzędnej rangi. Kibice i media analizują występy tenisistów w turniejach ATP z myślą o tym, co mogą zrobić dla ojczyzny. Federacja tenisowa (arcybogata dzięki zyskom z wielkoszlemowego Roland Garros) na przygotowania do Pucharu Davisa wydaje duże pieniądze.

W tym samym Lille, na tym samym piłkarskim stadionie Pierre-Mauroy Francja przegrała trzy lata temu finał ze Szwajcarią Rogera Federera i Stana Wawrinki na oczach ponad 27 000 widzów (to najwyższa frekwencja w historii na tenisowym meczu).

Francuzi Puchar Davisa zdobywali już dziewięć razy, ostatnio w roku 2001, gdy na trawie w Melbourne pokonali Australię. Od 16 lat czekają, kilka razy byli blisko, ale ich kapitan Guy Forget (pracował z drużyną 14 lat) odszedł bez tej największej satysfakcji.

Wówczas na kapitański mostek powołano tego, który we Francji jest legendą – Yannicka Noaha. Triumfator turnieju Roland Garros 1983, potem piosenkarz, celebryta (ale mądry), ojciec koszykarza NBA Joakima, ma sprawić, że po starzejącym się pokoleniu Nowych Muszkieterów (Jo-Wilfried Tsonga, Gael Monfils, Richard Gasquet, Gilles Simon) zostanie Francuzom w spadku choć jeden daviscupowy triumf. Z tej czwórki w podstawowym składzie w Lille jest już tylko Tsonga. Jako drugi singlista zagra Lucas Pouille.

Belgia Pucharu Davisa jeszcze nie zdobyła, w tenisie kojarzy się głównie z Justine Henin i Kim Clijsters – dwiema gwiazdami, które wygrywały Wielkie Szlemy. Mężczyźni takich sukcesów nie odnosili i do dziś nie odnoszą, ale ostatnio pojawił się gracz, dzięki któremu można powiedzieć przed finałem, że Belgia jeszcze nie zginęła.

David Goffin (nazywany czasem Tintin, jak bohater znanego komiksu, bo ma 180 cm i waży 66 kg) grał niedawno w Masters, sprawił w Londynie jedną z sensacji roku, pokonując w półfinale Rogera Federera, a w finale dzielnie walczył z Grigorem Dimitrowem. Jego postawa sprawiła, że Francuzi zaczęli się bać, bo Goffin może pokonać obu ich singlistów. Pytanie jest tylko jedno: czy wytrzyma tak wielki wysiłek pod koniec sezonu?

Belg gospodarzy nie pocieszył, mówiąc: „Finał Masters i finał Pucharu Davisa to najlepsze tygodnie mego sportowego życia. Co w takich chwilach znaczy zmęczenie?". Treningi w Lille potwierdziły słowa Goffina – gra świetnie, nic go nie boli. Strach Francuzów rośnie.

Składy

Francja: Jo-Wilfried Tsonga (15 ATP), Lucas Pouille (18), Pierre-Hugues Herbert (nr 13 w deblu), Nicolas Mahut (nr 6 w deblu), kapitan: Yannick Noah.

Belgia: David Goffin (7), Steve Darcis (76), Ruben Bemelmans (118), Arthur de Greef; (181) kapitan: Johan van Herck.

Nawierzchnia: twarda (rebound ace).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA