Tenis

Finał ATP Tour: Władca, jego dwór i poddani w zachwycie

Roger Federer
AFP
W niedzielę zaczyna się w Londynie Finał ATP Tour. Gra ośmiu najlepszych singlistów na świecie i osiem deblowych par, w tym Łukasz Kubot i Marcelo Melo.

Polak i Brazylijczyk rok zaczęli nieszczególnie, wydawało się nawet, że mogą się rozstać, co jest w tej specjalności normą przy braku wyników, jednak druga część sezonu była już o wiele lepsza, a kulminacyjnym punktem finał US Open.

W ubiegłym roku Kubot i Melo przegrali w Londynie dopiero w finale z parą Henri Kontinen (Finlandia) – John Pears (Nowa Zelandia), ale zakończyli sezon jako debel nr 1 na świecie. W tym roku szans już na to nie ma. Liderami są i pozostaną, bez względu na wynik osiągnięty w hali O2, Austriak Oliver Marach i Chorwat Mate Pavić.

Polak i Brazylijczyk nie będą mieli łatwego zadania. W ich grupie znaleźli się triumfatorzy wszystkich tegorocznych turniejów wielkoszlemowych: Marach i Pavić (Australian Open), Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut (Roland Garros) oraz Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock (Wimbledon i US Open). W drugiej grupie zagrają: Juan Sebastian Cabal i Robert Farah (obaj Kolumbia); Jamie Murray (Wielka Brytania) i Bruno Soares (Brazylia), Raven Klaasen (RPA) i Michael Venus (Nowa Zelandia) oraz Nikola Mektić (Chorwacja) i Alexander Peya (Austria).

Kubot i Melo swój pierwszy mecz z parą Sock – Bryan rozegrają w poniedziałek o godzinie 19.00.

Finał ATP Tour to turniej, w którym debliści mogą czuć się dowartościowani, bo ich mecze często ogląda prawie komplet publiczności, ale oczywiście nie oni są daniem głównym.

W singlu walka o pozycję nr 1 na koniec roku też już jest rozstrzygnięta (zwyciężył Novak Djoković), z powodu kontuzji nie przyjadą do Londynu Rafael Nadal i Juan Martin Del Potro, ale to nie będzie miało znaczenia, jeśli Roger Federer właśnie w hali O2 wygra setny turniej w karierze.

Od dawna widać, że do Szwajcara nie pasuje wymyślona przez Amerykanów zasada, „nobody is bigger than the game – „nikt nie jest większy niż gra". Federer już jest większy, podobnie jak był kiedyś w NBA Michael Jordan i przez lata w golfie Tiger Woods. Szwajcar zapełnia trybuny, przyciąga reklamodawców, podnosi telewizyjną oglądalność, czyli krótko mówiąc, ma tenis u stóp. I jeśli jego dobrym zagraniom nie towarzyszy zbyt ostentacyjna radość z błędów rywali, można to zrozumieć, bo rzeczywiście mamy do czynienia z artystą. Tylko czekać, aż w londyńskim metrze ktoś napisze „Federer jest Bogiem", tak jak kiedyś pisano o gitarzyście Ericu Claptonie.

Skład turnieju singlowego:

Grupa Guga Kuerten: Novak Djoković, Alexander Zverev, Marin Cilić, John Isner;

Grupa Lleyton Hewitt: Roger Federer, Dominic Thiem, Kevin Anderson, Kei Nishikori.

Turniej na sportowych antenach Polsatu

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL