fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Strach o Igę Świątek trwał krótko

AFP
Polka jest w trzeciej rundzie po zwycięstwie nad Su-Wei Hsieh z Tajwanu 6:1, 6:4. Jej kolejną rywalką będzie w piątek Kanadyjka Eugenie Bouchard.

Mecz Świątek z Chinką z Tajwanu w pierwszym secie wyglądał tak, jak można było się spodziewać. Moc piłek Polki robiła swoje, szczególnie, że Su-Wei Hsieh była zaskakująco wolna, jakby paryski chłód ją sparaliżował. Set drugi jednak zaczął się tak, że ci którzy oglądali w poniedziałek mecz Magdy Linette mieli prawo mieć czarne myśli. Tam też było 6:1 dla Polki, a potem klęska. Su-Wei Hsieh objęła prowadzenie 4:1 a przy ostatniej piłce piątego gema Świątek łatwy smecz zagrała dwa metry w aut.

W tym momencie strach był największy, ale na szczęście historia się nie powtórzyła. Iga nie oddała już w tym secie ani jednego gema. W nagrodę ma wielką szansę co najmniej powtórzyć swój ubiegłoroczny wynik z Paryża i awansować do czwartej rundy, bowiem Bouchard z pewnością nie jest jej straszna. Sześć lat temu Kanadyjka była wprawdzie rewelacją sezonu, grała w finale Wimbledonu, półfinałach Australian Open i Roland Garros, ale potem jej kariera się załamała i teraz gra w Paryżu dzięki dzikiej karcie (w rankingu WTA jest 168).

Na jej usprawiedliwienie można jedynie przypomnieć, że ogromny wpływ na to, gdzie jest dziś, miał wypadek podczas US Open 2015. Kanadyjka w szatni pośliznęła się na mokrej podłodze, upadła i doznała wstrząsu mózgu. Winą za to obarczyła federację tenisową USA, wygrała proces o duże pieniądze, ale do dawnej formy nie wróciła. Współczuć jej oczywiście wypada, nawet wiedząc, że pochodzi z bardzo bogatej rodziny i na tenisie nie musiała się dorabiać.

W środę wydarzyły się dwie sensacje: z turnieju wycofała się Serena Williams i przegrała Wiktoria Azarenka. W kategoriach czysto sportowych ten drugi fakt jest sensacją większą. Białorusinka w niedawnym US Open doszła do finału, wydawała się być w znakomitej formie, a przegrała ze Słowaczką Anną Karoliną Schmiedlovą (161 w WTA – w poprzedniej rundzie odprawiła Venus Williams) 2:6, 2:6.

Serena Williams nie przystąpiła do meczu z Bułgarką Cwetaną Pironkową z powodu bólu ścięgna Achillesa, ale obiecała wrócić za rok, gdy będzie miała 40 lat.

W turnieju mężczyzn swe mecze łatwo wygrali faworyci – Rafael Nadal i Dominic Thiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA