fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

US Open: Wirtualna ławka gości

Novak Djoković gra świetnie, a w wolnych chwilach myśli, jak zreformować męski tenis
AFP
W Nowym Jorku zaczyna się dziś pierwszy turniej Wielkiego Szlema w czasach koronawirusa. Bez publiczności i wielu sław, ale z amerykańską wiarą, że wszystko musi się udać.

Na przywróconych z roli szpitala zakaźnego do zwykłych funkcji kortach Narodowego Centrum Tenisowego im. Billie-Jean King, w nowojorskiej dzielnicy Queens, w poniedziałek o 17 czasu polskiego zacznie się US Open.

Turniej będzie inny. Bez kwalifikacji, mikstów i rozgrywek juniorskich, z okrojonymi deblami i symboliczną rywalizacją na wózkach, z pulą nagród po raz pierwszy od lat zmniejszoną o kilka procent. Co nie znaczy, że małą: 53,4 mln dol. – po 3 mln dla mistrzyni i mistrza, 61 tys. dla uczestnika pierwszej rundy. Pieniądze te rozdzielono w sposób janosikowy: najwięcej zabrano bogatym, by dodać biedniejszym, którzy szybko odpadną.

Bez liniowych

Do tego dochodzi brak widzów, dla większości uczestników wspólny hotel, ograniczenie kontaktów ze światem zewnętrznym, limity osób towarzyszących, badania medyczne i testy na obecność koronawirusa, maseczki w stałym użyciu – wszystko pod groźbą kar, z wydaleniem z turnieju włącznie.

Technologia turniejowa też się zmieni. Trzy główne korty (Arthur Ashe, Louis Armstrong i Court 17) będą obsługiwane przez operatorów kamer, na pozostałych pojawią się kamery sterowane zdalnie. System Hawk-Eye zastąpi liniowych na 11 z 13 kortów, tylko na stadionach im. Arthura Ashe'a i Louisa Armstronga pojawią się sędziowie i jedynie tam grający dostaną możliwość prośby o challenge – komputerowe sprawdzenie decyzji liniowego.

Obawy przed niewygodami zatrzymały w domach wiele mistrzyń i mistrzów rakiety. Lista nieobecności zawiera nazwiska Rafaela Nadala, Rogera Federera (on akurat miał kontuzję), Gaela Monfilsa, Ashleigh Barty, Simony Halep, Eliny Switoliny, Bianki Andreescu, Kiki Bertens i Belindy Bencic.

Ci, którzy przyjechali do Nowego Jorku, schowali wątpliwości głęboko, bo wiedzą, że historia rzadko przyznaje rację nieobecnym. Turniej, mimo słabości obsady, wciąż wydaje się interesujący, bo przecież Serena Williams nadal chce dogonić rekord Margaret Court i wygrać 24. turniej Wielkiego Szlema. Nawet jeśli nie prezentowała ostatnio formy gwarantującej taki sukces, każdy wie – Serena to Serena i wszystko jest możliwe.

Tradycyjna nieprzewidywalność turnieju kobiecego – od lat atrakcja sama w sobie – została jeszcze wzmocniona przez pandemię. Do cyferek rankingowych przy nazwiskach pań przyzwyczajać się nie trzeba, lepiej patrzeć na osobowość, styl gry i czekać, co wyniknie z zawziętości mistrzyni Australian Open Sofii Kenin, siły Naomi Osaki, młodości Coco Gauff, tęsknot Karoliny Pliskovej lub doświadczenia Petry Kvitovej. W dziale „wyczekiwane powroty" też są dwa gorące nazwiska: Kim Clijsters i Wiktoria Azarenka, mistrzyni turnieju poprzedzającego US Open tytuł zdobyła bez gry, bo Osaka przed finałem zgłosiła kontuzję.

Rywalizacja mężczyzn wydaje się być bardziej przewidywalna. Novak Djoković w sobotę wygrał 35. turniej ATP Masters 1000, wciąż śrubuje rekordy statystyczne i nie przestaje zadziwiać: przede wszystkim tym, że gra świetnie, ale nie tylko. Także z powodu poglądów na wiele spraw niekoniecznie zbieżnych z dowodami nauki oraz z racji chęci do reformy męskiego tenisa – co widać po ujawnionej idei założenia związku zawodowego graczy, w silnej opozycji do ATP.

Szóstka Polaków

Czy ten pomysł, już zakwestionowany przez pozostałych członków rady zawodniczej ATP (m. in. Federera i Nadala), wpłynie na wyniki Serba? Drabinka turniejowa pokazuje, że Novak nie ma poważnego rywala nawet do półfinału. Los ułatwił mu pracę także w ten sposób, że trójkę półfinalistów z ubiegłego roku: Daniła Miedwiediewa, Matteo Berrettiniego i Grigora Dimitrowa, zestawił w jednej ćwiartce drabinki.

Zmienić hierarchię na szczycie męskiego tenisa mogą jednak Dominik Thiem, Alexander Zverev i Stefanos Tsitsipas. Nieźle grał w turnieju poprzedzającym US Open Milos Raonić, wrócił Andy Murray, więc atrakcje, nawet bez dwóch gigantów z Wielkiej Trójki, są spodziewane.

W Nowym Jorku zagra szóstka Polaków, już w poniedziałek obie nasze rakiety nr 1. Magda Linette i Hubert Hurkacz są rozstawieni (mają nr 24), co w Wielkich Szlemach nie zdarza się często. Mecz Linette z Australijką Maddison Inglis zaplanowano na korcie nr 4, jako trzeci z pięciu. Hurkacz z Niemcem Peterem Gojowczykiem mają wyznaczone drugie spotkanie na korcie nr 6 (gry zaczynają się o godz. 17.00 polskiego czasu).

Iga Świątek (zagra z Rosjanką Weroniką Kudermietową), Katarzyna Kawa (zmierzy się z Tunezyjką Ons Jabeur) i Kamil Majchrzak rozpoczną US Open we wtorek. Rywalem Majchrzaka miał być Benoit Paire, ale okazało się, że Francuz ma koronawirusa, został zamknięty z trenerem w hotelu. Jego zastępcą w drabince i rywalem Polaka będzie prawdopodobnie Hiszpan Marcel Granollers.

Na nowojorskie korty przyjechał także Łukasz Kubot, by z Brazylijczykiem Marcelo Melo zagrać w zmniejszonym do 32 par turnieju deblowym. Są rozstawieni z nr 2. W turnieju deblowym pań Polki nie będzie.

Jest nadzieja na kilka dobrych polskich meczów, nawet jeśli wczesne porażki w turnieju poprzedzającym US Open mogły osłabić tę wiarę. Losowanie było jednak w miarę korzystne, więc stęsknieni za tenisem zapewne zarwą noce.

W telewizorach usłyszymy nawet szum trybun, głośne reakcje po szczególnie udanych wymianach, a także okrzyki „out" lub „foot fault". Organizatorzy wespół z ESPN i firmą IBM ze wsparciem sztucznej inteligencji przygotowali system odtwarzający stosowne dźwięki. Grający na Arthur Ashe Stadium dostaną też coś w rodzaju wirtualnej ławki gości (Virtual Player Box), by interaktywnie, poprzez wielki ekran, mogli dzielić się z wybranymi osobami radością lub smutkiem.

Będzie to zatem US Open 2.0, zupełnie inny, ale głośny jak zawsze.

Turniej pokazuje Eurosport

Ostatni zwycięzcy

2019: Rafael Nadal i Bianca Andreescu

2018: Novak Djoković i Naomi Osaka

2017: Rafael Nadal i Sloane Stephens

2016: Stan Wawrinka i Andżelika Kerber

2015: Novak Djoković i Flavia Pennetta

2014: Marin Cilić i Serena Williams

2013: Rafael Nadal i Serena Williams

2012: Andy Murray i Serena Williams

2011: Novak Djoković i Samantha Stosur

2010: Rafael Nadal i Kim Clijsters

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA