fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Znów tenisowe wzmożenie

Hubert Hurkacz w Nowym Jorku gra już tylko w deblu
Getty Images/AFP, Matthew Stockman
Najlepszy polski tenisista Hubert Hurkacz nie gra już w Nowym Jorku w singlu. W pierwszej rundzie pokonał go Francuz Jeremy Chardy 3:6, 6:3, 6:7(6-8), 6:1, 6:4.

Pogląd, że tej porażki można było się obawiać, jest może zbyt śmiały, ale wszyscy, którzy znają tenisowe realia, wiedzą, o co chodzi. Triumfatorzy turniejów rozgrywanych w ostatnim tygodniu przed Wielkimi Szlemami często mają pod górkę, szczególnie jeśli los im nie sprzyja i trafią na trudnego rywala już w pierwszym meczu wyznaczonym na poniedziałek.

Hurkacz nie miał takiego szczęścia jak zwyciężczyni turnieju w Bronksie Magda Linette, która na kort w Nowym Jorku weszła dopiero we wtorek (po zamknięciu tego wydania gazety). Hurkacz już na inaugurację musiał rozegrać pierwszy w karierze pięciosetowy mecz i nie dał rady doświadczonemu przeciwnikowi wysokiej klasy (pomimo dość odległej obecnie pozycji w rankingu – 74.).

Turniejowe zwycięstwa Hurkacza i Linette obudziły nadzieję znawców tenisa i wywołały wręcz euforię kibiców nieco mniej uważnie obserwujących ten sport. Narodowy Dzień Tenisa organizowany już drugi raz pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy wydawał się w tych okolicznościach inicjatywą na czasie, choć dużo lepiej by było, gdyby pod patronatem zdrowego rozsądku, długo nieosiągalnej zgody w środowisku tenisowym i np. przy użyciu pieniędzy ze spółek Skarbu Państwa rozpoczęto wreszcie organizację Narodowego Centrum Tenisa, w którym najlepsi trenerzy szkoliliby najzdolniejszą młodzież.

Trudno zapomnieć „tenisowe wzmożenie" po polskim Wimbledonie 2013 (ćwierćfinał Jerzy Janowicz – Łukasz Kubot, półfinał Agnieszki Radwańskiej), po którym graczy i prezesa PZT przyjmował prezydent i obiecywano budowę w Polsce potęgi produkującej wybitnych graczy z pokolenia na pokolenie, jak Francja czy Hiszpania.

Żadna ze złożonych wtedy obietnic nie została dotrzymana, ówczesny prezes nie ma już nic wspólnego z tenisem, a obecne osiągnięcia Igi Świątek, Huberta Hurkacza, Kamila Majchrzaka czy Magdy Linette należy traktować raczej w kategoriach osobistego sukcesu niż strukturalnego awansu polskiego tenisa w światowej hierarchii.

Oprócz Hurkacza swój mecz pierwszej rundy przegrała też w Nowym Jorku Magdalena Fręch (z Niemką Laurą Siegemund 7:5, 3:6, 4:6), wygrali natomiast Świątek (6:0, 6:1 z Serbką Ivaną Jorović) i Majchrzak. Ten ostatni napracował się najbardziej. Pokonał 6:7 (2-7), 7:6 (7-5), 7:6 (8-6), 1:6, 6:4 Chilijczyka Nicolasa Jarry'ego.

Pierwszy dzień US Open najboleśniejszy był dla Marii Szarapowej. Rosjanka przegrała z Sereną Williams 1:6, 1:6 i chyba nikt by się nie zdziwił, gdyby ta klęska podkopała jej motywację do dalszej gry w tenisa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA