fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Towarzysko-sportowa atrakcja: Maria kontra Serena

Magda Linette
Lachlan Cunningham/Getty Images/AFP
Dzisiaj startuje w Nowym Jorku ostatni wielkoszlemowy turniej roku. Zaczynamy go w radosnych nastrojach – po zwycięstwach Magdy Linette w Bronksie i Huberta Hurkacza w Winston-Salem.

Dla obojga to historyczny tydzień, gdyż jeszcze nigdy w trakcie zawodowych karier – Hurkacza bardzo krótkiej, Linette znacznie dłuższej – turniejów nie wygrywali.

Aż trudno uwierzyć, ale odkurzona z tej okazji pamięć podpowiada, że sukces Hurkacza jest pierwszym od roku 1982, gdy zwyciężał Wojciech Fibak. Potem były sukcesy, przede wszystkim Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota, ale żaden z nich nie ma na koncie triumfu w imprezie ATP Tour.

Przy okazji zwycięstwa Linette pamięci odkurzać nie trzeba, sukcesy Agnieszki Radwańskiej to przecież było prawie przedwczoraj. Poznanianka (80. WTA) wygrała w Bronksie po kilku bardzo trudnych i długich meczach, dlatego trzeba się cieszyć, że jej pojedynek w US Open z Australijką Astrą Sharmą (95.) zaplanowano dopiero na wtorek.

Hubert Hurkacz (od dziś 35. ATP), który z Winston-Salem do Nowego Jorku miał znacznie dalej niż Linette z Bronksu, tego szczęścia nie miał i na kort w parku Flushing Meadows wyjdzie już dziś. Jego rywalem będzie Francuz Jeremy Chardy (74.).

Hubert Hurkacz
Jared C. Tilton/Getty Images/AFP

Także dzisiaj turniej rozpoczną Iga Świątek (49. WTA) oraz Magdalena Fręch, która przebiła się na główną scenę po zwycięskich eliminacjach (nie udało się to Kamilowi Majchrzakowi – odpadł w ostatniej rundzie). Rywalką Świątek będzie Serbka Ivana Jorović (94.) a Fręch (222.) spotka się z Niemką Laurą Siegemund (90.).

Jak zawsze z nadzieją patrzeć będziemy w Nowym Jorku na mecze deblistów. Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo od kilku lat są wśród faworytów każdego turnieju, do którego się zgłaszają.

Hitem pierwszego poniedziałku US Open będzie pojedynek, który jeszcze kilka lat temu nie miałby się prawa odbyć przed półfinałami. Zagrają przeciwko sobie Serena Williams (8. WTA) i Maria Szarapowa (87.) i na ten mecz przyjdzie cały sportowy Nowy Jork, bowiem obie mają na amerykańskim rynku – nie tylko sportowym – potężną pozycję.

Serena od lat walczy o 24. wielkoszlemowy triumf, ale widać też wyraźnie, że tej walki psychicznie nie wytrzymuje: trzy ostatnie finały przegrała. Nie brakuje głosów, że gdy wreszcie wygra, zakończy karierę.

Szarapowa to dziś atrakcja przede wszystkim estetyczno- -towarzyska, choć woli walki wciąż jej nie brakuje. Ale po powrocie z dyskwalifikacji za doping i kolejnych kontuzjach sukcesów nie odnosi. Dodatkową atrakcją tego meczu jest fakt, że obie panie za sobą nie przepadają. Wychowana w Ameryce Rosjanka przez lata dawała do zrozumienia, że Sereny się nie boi i jako jedna z nielicznych mogła sobie na to pozwolić, bo jej sportowa klasa i styl gry pozwalały na taką pewność siebie.

Aby szczęście widzów na korcie im. Arthura Ashe'a było pełne, po Williams i Szarapowej zagra Roger Federer, którego Nowy Jork od lat kocha bezgranicznie. Rywalem Szwajcara będzie Hindus Sumit Nagal (190.), emocji więc trudno się spodziewać.

Tytułów bronią Japonka Naomi Osaka i Serb Novak Djoković.

Turniej pokazuje Eurosport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA