fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Magda Linette: Potrafię pokazać temperament

AFP
- Petra (Kvitova) jest dla mnie inspiracją. Gdy wróciła po wypadku z nożownikiem, w ogóle o tym nie wspominała, nie użalała się nad sobą, gra znów fantastycznie - mówi przed trzecim meczem w tegorocznym Wimbledonie Magda Linette.

"Rzeczpospolita": Czy gra w drugiej rundzie z Anisimovą, to był pani najlepszy mecz na trawie?

Magda Linette: No nie wiem. Mogłam trochę lepiej serwować pod koniec spotkania, były nerwy, ale zachowałam chłodną głowę i wygrałam w dwóch setach, więc narzekać nie trzeba. Zagrałam po prostu przyzwoity mecz.

Teraz Petra Kvitova. Jakie pierwsze myśli?

Nie wiem, jak grała we wcześniejszych turniejach w tym roku, sprawdzę to, ale skoro wygrała Wimbledon dwa razy, wie jak tutaj grać. Nawierzchnia będzie jej sprzyjać, pewnie wolałabym grę z nią na mączce lub korcie twardym. Trzy lata temu w Montrealu łatwo ze mną wygrała, ale wiele od tamtego meczu się zmieniło. Bardzo się poprawiłam, może być tylko lepiej. Wiem, że jeśli będę grać dobrze, mądrze taktycznie, to trawa mi również pomoże.

Lubi ją pani?

Petra jest dla mnie inspiracją. Gdy wróciła po wypadku z nożownikiem, w ogóle o tym nie wspominała, nie użalała się nad sobą, gra znów fantastycznie. Większość dziewczyn mówiłaby o pechu, stresie, ona nigdy. Do tego jest przesympatyczna, dla każdego, dla mnie też, trenowałyśmy kilka razy. Mam dla niej mnóstwo szacunku, choć jak wyjdziemy na kort, oczywiście będę walczyć o zwycięstwo. Mogę obiecać, że będzie to ciekawy mecz.

Mocna tenisowa lewa ręka Petry robi pani różnicę?

To jest różnica, zwłaszcza na trawie z Kvitovą, która i tak ma niesamowitą siłę rażenia. Jej lewa ręka jeszcze utrudnia sprawę. Grałam już jednak wiele meczów z leworęcznymi i chyba będę potrafiła odpowiedzieć na to, co się będzie działo. Uważam, że mam przynajmniej szansę powalczyć, będę dużo biegać, grać kontry i zobaczymy, co to da.

Jak się odbywa szukanie leworęcznej partnerki do treningu?

W praktyce to zazwyczaj mój trener chodzi i prosi. W Wielkim Szlemie zapisujemy się na korty treningowe, wtedy pada pytanie, czy chcemy kogoś leworęcznego, czy praworęcznego. Wybieram. Jeśli żadna taka tenisistka się do mnie nie dopisze, organizatorzy dopisują mi mojego sparingpartnera. Wtedy może to być także mężczyzna.

Mówi pani, osoba raczej delikatna i miła dla świata, że tenis na trawie to ciągła agresja. Jak to pogodzić?

Jestem miła do chwili, gdy ktoś zajdzie mi za skórę, jak zajdzie, to potrafię być bardzo uciążliwa. Mam tę drugą stronę. Potrafię pokazać temperament, jest parę takich filmików na YouTube. Na korcie staram się ewoluować, poprawiłam mentalną stronę rywalizacji, gram agresywnie, ale nie tracę już nerwów, jak kiedyś. Długo trwało zanim to opanowałam i widzę, że przynosi wyniki.

Czy przygotowanie do meczu polega także na analizie wideo meczów własnych i rywalek?

Oczywiście, patrzymy z trenerem Markiem Gellardem w zasadzie na wszystkie moje mecze, czasami jest to bardzo bolesne doświadczenie. Przede wszystkim staramy się budować moją tenisową świadomość, żebym wiedziała co się dzieje po każdym punkcie, sama umiała oszacować udziały udanych i nieudanych zagrań i potrafiła to modyfikować. Chodzi też o to, bym, nawet przegrywając, wciąż utrudniała grę przeciwniczce, była mniej emocjonalna, bardziej analityczna. Nawet jeśli jestem inteligentną osobą, to emocje powodują podczas meczu, że ta inteligencja czasem idzie w las.

Jeszcze nie znamy planu gier, ale może być, że zagracie z Kvitovą na korcie centralnym. Ma pani na to ochotę?

To jest jedyny duży kort, na którym w Wimbledonie jeszcze nie grałam, najtrudniej się tu dostać. Bardzo bym chciała to zrobić.

Jako dopiero czwarta Polka w erze open...

Tym bardziej.

w Londynie wysłuchał Krzysztof Rawa

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA