fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Wszystko poszło tak szybko

Iga Świątek w pierwszym secie grała dobrze, potem zgasła
PAP/EPA
Ćwierćfinału Igi Świątek w tym roku nie będzie. Polka boleśnie przegrała 7:5, 1:6, 1:6 z Tunezyjką Ons Jabeur.

Iga Świątek dotarła do czwartej rundy, co można uważać za solidny występ, biorąc pod uwagę przeszłość (2019 – pierwsza runda) oraz przekazywane przez najlepszą polską tenisistkę sygnały, że gra na trawie wymaga znacznie większego doświadczenia.

Nie można jednak zapominać, że w tej kronice zapowiedzianej porażki najpierw były trzy efektowne zwycięstwa, po których mogło się wydawać, że wimbledońskie lekcje Iga przyswaja bardzo szybko i z każdym meczem jej szanse na miłą niespodziankę rosną.

Można było tak sądzić jeszcze po pierwszym secie meczu z Ons Jabeur, gdy Polka, grając chwilami rewelacyjnie, odrobiła straty (3:5) i wygrała seta. Tenisistka z Tunezji dość brutalnie rozprawiła się jednak potem z Igą, pewnie serwując i returnując, umiejętnie korzystając z niemałej siły i bogatej techniki.

Mecz miał dwie fazy i na korcie były dwie Igi Świątek: najpierw waleczna, twarda, odpowiadająca mocno na każdą akcję rywalki, potem rozedrgana, trochę zdesperowana i zagubiona w poszukiwaniu recepty na sukces.

– Od początku była to walka o dominację, obie wiedziałyśmy, że ta, która pierwsza zaatakuje, raczej wygra. Dlatego kiedy straciłam tę dominację na początku drugiego seta, wszystko poszło tak szybko. Z pewnością nie pomógł mi serwis, straciłam też nieco pewność siebie, a Ons wyglądała na zrelaksowaną, miała nastrój osoby, która nie ma nic do stracenia. No i grała inteligentnie. W sumie miałam tu jeden dobry tydzień i choć teraz jest mi trudniej tak mówić z powodu porażki, to jednak próbuję o tym myśleć pozytywnie, pamiętać, że wygrywałam i wiele się nauczyłam – mówiła Polka na konferencji prasowej.

Przypomniała, że przed nią kolejna zmiana nawierzchni i przygotowania do startu olimpijskiego. – Przejście z kortów ziemnych na trawę zajęło mi tylko kilka dni, po paru meczach czułam się w miarę dobrze, powrót na korty twarde, na których grałam niemal całą karierę, powinien być nawet łatwiejszy. Oczywiście to moje pierwsze igrzyska, zapewne presja będzie duża – stwierdziła Iga, która wkrótce wraca do Polski i będzie 13 lipca w Gdyni gościem specjalnym podczas uroczystego otwarcia turnieju WTA BNP Paribas Poland Open.

Ons Jabeur potwierdziła, że decydująca była jej dobrze kontrolowana agresja. – Mecz był od początku wyrównany, Iga grała w pierwszym secie bardzo dobrze, ale i ja poczułam właściwy rytm. Dlatego byłam spokojna o losy spotkania po pierwszym secie, nie sądzę, że złość w takiej chwili by mi pomogła. Skoncentrowałam się na serwisie. Nie grałam zbyt wielu skrótów, czułam, że slajsy i agresja będą kluczem do zwycięstwa – mówiła Tunezyjka.

W ćwierćfinale zagra z Aryną Sabalenką z Białorusi, jedną z tych, którym przepowiada się pierwszy wimbledoński sukces, ale potwierdziły się też aspiracje Ashleigh Barty (7:5, 6:3 z mistrzynią z Paryża Barborą Krejcikovą), Karoliny Pliskovej i odrodzonej na trawie Andżeliki Kerber, (6:4, 6:4 z Cori Gauff).

W turnieju męskim pewne zwycięstwa odnieśli Novak Djoković oraz najszybciej serwujący tenisista turnieju Matteo Berrettini. Z trudem do ćwierćfinału przebił się Karen Chaczanow (zwycięstwo nad Sebastianem Kordą), nie przebił się natomiast Andriej Rublow, pokonany przez Martona Fucsovicsa.

Po stronie polskich zysków jest kolejny awans debla Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Ich rywale, Lloyd Glasspool (Wielka Brytania) i Harri Heliovaara (Finlandia), oddali mecz walkowerem. Polak i Brazylijczyk zagrają w ćwierćfinale z parą nr 1 tego sezonu, Chorwatami Nikolą Mekticiem i Mate Paviciem, którzy od stycznia wygrali już siedem turniejów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA