fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Rafael Nadal - przybysz z innego świata

AFP
Imperialny Rafael Nadal, dziesiąty triumf Hiszpana. Sensacyjne zwycięstwo Jeleny Ostapenko z Łotwy.

Relacja z Paryża

Zanosiło się na to od początku turnieju, trudno byłoby znaleźć fachowca, który wskazałby innego faworyta niż Nadal. Kiedy się okazało, że jego finałowym rywalem będzie Stan Wawrinka, pojawiły się wprawdzie rozważania o starciu najlepszego na świecie bekhendu Szwajcara z nokautującym forhendem Hiszpana, przypomniano, że Wawrinka był w trzech wielkoszlemowych finałach i żadnego nie przegrał, ale to wszystko było grą pozorów.

Nadal miał wygrać i wygrał jak na paradzie 6:2, 6:3, 6:1. Tylko w pierwszym secie od czasu do czasu wydawał się tenisistą z tej samej planety co Wawrinka, popełniał błędy nawet ze swego królewskiego forhendu, ale Szwajcar tego nie wykorzystał. Od drugiego seta meczu już nie było.

Wawrinka wprawdzie walczył, ale częściej bezradnie patrzył, nie krył podziwu dla rywala, na szczęście tylko raz połamał rakietę i kazał ją natychmiast wynieść z kortu, jakby nie chciał widzieć dowodu swej słabości. Przed meczem mówił: – Na korcie ziemnym w pojedynku z Nadalem nikt nie jest faworytem, ja też nie będę. To najwybitniejszy gracz na tej nawierzchni w historii tenisa. Gdy gra dobrze, tak jak w tym roku, jest praktycznie niezwyciężony.

„Stan the Man" dostał w finale dowód na słuszność tych słów.

Nadal, oceniając swoją postawę, mówił: – W tym roku w Paryżu od początku grałem dobrze. Nie zawsze tak było. Ale najważniejsze jest, że wciąż nic mnie nie boli i dzięki temu dawna forma wróciła. Różnica między dziewięcioma a dziesięcioma zwycięstwami jest minimalna, ale od dziś dziesiątka to moja ulubiona liczba.

Tenisista z Majorki odniósł w Paryżu 15. wielkoszlemowe zwycięstwo, ciekawe, jak będzie grał na trawie. Finał Wimbledonu Nadal – Federer, powtórka z roku 2008, gdy rozegrali jeden z najlepszych meczów w historii tenisa? Chyba nikt nie ma nic przeciwko temu, by przeżyć to jeszcze raz w sezonie, gdy Rafael żegna się ze swoim wujkiem i trenerem Tonim, któremu zawdzięcza triumfy, sławę i bogactwo (za zwycięstwo w Paryżu dostał 2 100 000 euro). To był świetny pomysł, by zaprosić go na kort centralny, bo Rafa to jego dzieło.

Ion Tiriac po finale kobiet długo nie wstawał z miejsca w swojej loży, bo on nie wstaje bez powodu. Były tenisista, a dziś najbogatszy Rumun (podobno zarobił już miliard dolarów), wiedział, że Simona Halep straciła być może życiową szansę: przegrała w Paryżu drugi finał i nie została nr. 1 światowego tenisa.

Cios jest tym boleśniejszy, że przyszedł z ręki 20-latki, o której „Niedźwiedź z Karpat" zapewne nigdy nie słyszał. Ale jedno jest pewne: nie była to ręka drżąca. 20-latka z Rygi Jelena Ostapenko (przed turniejem 47 WTA, teraz nr 12) wygrała 4:6, 6:4, 6:3, gdyż nie straciła niczego z młodzieńczej brawury, nie wmówiła sobie, gdy rywalka prowadziła 6:4, 3:0 i miała cztery piłki dające prowadzenie 4:0, że ma jeszcze czas, że ten finał to i tak spełnienie marzeń.

Jej matka obecna na trybunach powiedziała potem, że przy tym wyniku pomyślała już o szampanie, którego warto wypić za awans Jeleny do finału, ale w córce ogień nie zgasł. I ma nagrodę: to nie wielki talent Ernests Gulbis, syn milionera z własnym samolotem, lecz ona jest pierwszą łotewską triumfatorką Wielkiego Szlema. Nigdy przedtem nie wygrała turnieju WTA Tour, przed przyjazdem do Paryża nie była nawet nr. 1 w swoim kraju (Anastazja Sevastova zajmowała w rankingu 19. miejsce).

– Jelena zasłużyła na zwycięstwo, grała najlepiej w trudnych dla siebie momentach. Miała też sporo szczęścia, trafiała w linie, pomagała jej siatka. Ona gra prosto, uderza z całej siły każdą piłkę i albo trafia i jesteś bezradna, albo piłka leci dwa metry w aut. Gra w jednym rytmie, nie stara się dopasować się do tego, co dzieje się na korcie – powiedziała Halep.

To prawda, ale trzeba też przyznać, że atak z forhendu wzdłuż linii Jelena opanowała perfekcyjnie. Andre Agassi o takim uderzeniu zwykł mawiać: „Ono płaci wiele rachunków". Halep może mieć żal do publiczności, że przez cały mecz wspierała Łotyszkę. Do Francuzów dołączali ciężkozbrojni w złote łańcuchy Rosjanie, którzy sprzed trybuny prasowej krzyczeli „Maładiec Jelena". Tenisistka już po zwycięstwie zapytana przez rosyjską dziennikarkę, kim tak naprawdę się czuje, płynnie po rosyjsku odpowiedziała: „Urodziłam się na Łotwie i czuję się Łotyszką". No rzeczywiście ta Jelena to zuch dziewczyna.

Finały

Kobiety:

J. Ostapenko (Łotwa) – S. Halep (Rumunia, 3) 4:6, 6:4, 6:3

Debel:

B. Mattek – Sands (USA) i L. Safarova (Czechy, 1) – C. Dellacqua i A. Barty (obie Australia) 6:2, 6:1

Mężczyźni:

R. Nadal (Hiszpania, 4) – S. Wawrinka (Szwajcaria, 3) 6:2, 6:3, 6:1

Debel:

R. Harrison (USA) i M. Venus (Nowa Zelandia) – S. Gonzalez (Meksyk) i D. Young (USA) 7:6 (7-5), 6:7 (4-7), 6:3

Juniorki:

W. Osuigwe (USA, 7) – C. Liu (USA, 6) 6:4, 6:7 (5-7), 6:3

Juniorzy:

A. Popyrin (Australia, 3) – N. Kuhn (Hiszpania, 11) 7:6 (7-5), 6:3

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.zukowski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA