fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Roland Garros: Zupa była za słona

Magda Linette po porażce z Ukrainką Eliną Switoliną
AFP
W grze pojedynczej w Paryżu nie ma już Polaków. W sobotę i niedzielę odpadły Agnieszka Radwańska i Magda Linette.

Obie przegrały – Radwańska 2:6, 1:6 z Francuzką Alize Cornet, a Linette z Eliną Switoliną z Ukrainy 4:6, 5:7 – ale wrażenia po tych meczach są nieporównywalne. Porażka Linette daje nadzieję, a porażka Radwańskiej ją odbiera.

Linette grała świetnie z rozstawioną z nr. 5 jedną z faworytek turnieju, miała swoje szanse w drugim secie, nie wykorzystała ich, ale wrażenie pozostawiła doskonałe. Podczas konferencji prasowej powiedziała, że w tenisie najważniejsze jest inwestowanie w siebie i ona to robi – z chorwackim trenerem Izo Zunicem pracuje w Chinach i w jego ojczyźnie, czego efekty zaczynają być widoczne – pierwszy raz awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju.

W czasach gdy liderką polskiego tenisa jest Agnieszka Radwańska, do wielkiego świata dobijały się jej siostra Urszula, Paula Kania i Katarzyna Piter – żadnej nie udało się zostać w czołówce na dłużej. Linette może być pierwszą, której się uda, co byłoby tym przyjemniejsze, że każda rozmowa z poznanianką jest przyjemnością. Od dawna nie było w naszym tenisie dziewczyny tak sympatycznej i mówiącej tak mądrze o swoim sportowym życiu.

Agnieszka Radwańska to dziś wielki znak zapytania. Porażka z Cornet jest więcej niż wstydliwa, zarówno jeśli chodzi o wynik, jak i styl. Jedna z czołowych tenisistek świata nie podjęła walki z rywalką, która dotychczas kłopotów jej raczej nie sprawiała. Po meczu Radwańska znów przypomniała o swojej awersji do nawierzchni ziemnej, kort centralny miał być grząski, piłki wolne, a zupa za słona.

Cornet, oceniając mecz, powiedziała po prostu: Radwańska nie poruszała się po korcie tak szybko jak zwykle, jej piłka nie miała mocy, a serwis był łatwy do returnowania. I to jest bez wątpienia prawdziwsza opinia o tym pojedynku. Radwańska od lat przyjeżdża do Paryża z nastawieniem, że nic dobrego ją tu nie spotka i robi wszystko, by ta prognoza się sprawdziła. Pociecha ma przyjść na trawie, to od lat ulubiona nawierzchnia krakowianki. Poczekamy i zobaczymy, Wimbledon prawdę nam powie.

W ten smutny weekend pociecha nadeszła z niespodziewanej strony. W corocznym turnieju Longines Futures Tennis Aces organizowanym przy okazji Roland Garros rywalizowało 20 chłopców poniżej 13. roku życia z całego świata. Pierwszy raz wygrał Polak, Martyn Pawelski z Gliwic. Nagrodą jest stypendium (2000 dolarów rocznie na sprzęt do ukończenia 16. roku życia) i gratulacje od Andre Agassiego.

To, co robi w Paryżu walczący o dziesiąty triumf Rafael Nadal, musi budzić strach rywali. Hiszpan nie przegrał jeszcze seta, porusza się znakomicie, gołym okiem widać, że nic go nie boli, a jego piłki znów mają ogromną moc i rotację. Ani broniący tytułu Novak Djoković (w niedzielę po zamknięciu tego wydania grał z Hiszpanem Albertem Ramosem-Vignolasem), ani lider światowego rankingu Andy Murray (pokonał Juana Martina del Potro) nie sprawiają takiego wrażenia. Przy Djokoviciu nie ma już w Paryżu Andre Agassiego, przy Murrayu pozostanie Ivan Lendl, ale to Nadal grający ostatni raz pod opieką wujka Toniego jest po pierwszym tygodniu turnieju zdecydowanie najsolidniejszą firmą.

W niedzielę z Francuzką Kristiną Mladenovic przegrała broniąca tytułu Garbine Muguruza (1:6, 6:3, 3:6), ale trudno nazwać to sensacją, gdyż Hiszpanka od dawna gra słabo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA