fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Iga Świątek: Krok w dorosłość

Iga Światek zrobiła sobie w Paryżu prezent na 18. urodziny
AFP
Iga Świątek jest w trzeciej rundzie turnieju Roland Garros po znakomitym meczu i zwycięstwie nad Chinką Qiang Wang 6:3, 6:0.

Ludzie dojrzali wiedzą, że dorastanie to jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu, a publiczne wchodzenie w dorosłość, co jest normą u wybitnych tenisistów, to już droga na K2 zimą. Niewielu dochodzi na szczyt. Najbarwniej opowiadał o tym Boris Becker, 17-letni zwycięzca Wimbledonu.

W czwartek kolejny raz przekonaliśmy się, że Iga Świątek jest na tę podróż dobrze uzbrojona. Kiedy w ubiegłym roku wygrała juniorski Wimbledon, powiedziała, że czuje się gotowa do poważnej gry, czeka na wielkie turnieje z wiarą i spokojem, bo ma dowody, że do tego świata pasuje. Teraz my też mamy.

27-letnia, rozstawiona z nr. 16 Chinka miała powód, by na pomeczowej konferencji rozpłakać się jak dziecko. Nie podjęła walki, była zupełnie bezradna wobec mocnych i precyzyjnych zagrań Polki, która prawie nie robiła błędów, podejmowała mądre decyzje i przede wszystkim nie straciła spokoju aż do ostatniej piłki. Dopiero po meczbolu przy własnym serwisie uśmiechnęła się sama do siebie, jakby zdziwiona, że poszło tak łatwo. Po chwili Polacy licznie obecni na trybunach odśpiewali jej „Sto lat" (Iga w piątek kończy lat 18).

Konsekwencje pełnoletności dopadły ją błyskawicznie. Jeszcze zanim wyszła na kort, by zmierzyć się z Chinką, jej ojciec upublicznił w Warszawie informację, że zrywa umowę sponsorską, jaką zawarł w imieniu małoletniej córki z finansującą do tej pory jej karierę agencją Warsaw Sports Group (jako pierwszy poinformował o tym portal sport.pl). To nie jest niespodzianka, zanosiło się na to od dawna, teraz obie strony powinny jedynie zadbać, by współpracę zakończyć bez prania brudów i ciągania się po sądach. Tym bardziej że Iga podkreśla, iż jest zadowolona ze swojego obecnego sztabu, chce dalej pracować z Piotrem Sierzputowskim i obecność na jej treningach Brytyjczyka Nicka Browna nie oznacza niczego poza chęcią poprawiania woleja. Sugestie, że coś mogłoby się zmienić, uznała za bezpodstawne („Po co w ogóle o tym mówimy" – to jej słowa).

„Pretensje, że źle wybrałem moment, by podczas tak ważnego turnieju poinformować o swoich planach, są nieuzasadnione. Musiałem to zrobić przed 18. urodzinami Igi. To nie jest dla niej niespodzianka, rozmawialiśmy o tym przed jej wyjazdem do Paryża, ona też jest za tym, by umowę z Warsaw Sports Group rozwiązać. Na razie nie chcę mówić o tym, czy mamy jakieś inne marketingowe propozycje" – powiedział „Rzeczpospolitej" ojciec tenisistki i dodał, że do Paryża się nie wybiera. Pointę można sobie dopowiedzieć: równie ważne sprawy są do załatwienia w Warszawie.

Pewne jest jeszcze jedno: jeśli Iga zagra wkrótce kilka takich meczów jak z Chinką, propozycje konkurencyjne wobec Warsaw Sports Group się pojawią.

Młoda tenisistka w tym zamieszaniu zachowuje wyjątkowo chłodną głowę. Konferencje prasowe z jej udziałem to wciąż uśmiech, luz i dobre maniery. „Choć wygrałam już dwa mecze, to nie czuję się specjalnie spełniona, by tak się czuć, trzeba wygrać więcej. Nie wiem, czy to był mój najlepszy mecz w zawodowej karierze, czy to mój największy sukces. Chyba na razie wciąż bardziej cenię zwycięstwo w juniorskim Wimbledonie. Cieszę się przede wszystkim z tego, że udało mi się utrzymać do końca koncentrację, to jest zwykle dla mnie najtrudniejsze. O sprawach pozasportowych decyduje tata, ja w ogóle o tym nie myślę" – mówiła tenisistka po meczu.

Kolejną rywalką Świątek będzie w sobotę Monica Puig (59. WTA), sensacyjna złota medalistka igrzysk olimpijskich w Rio. Portorykanka w drugiej rundzie pokonała rozstawioną z nr. 21 Rosjankę Darię Kasatkinę 6:3, 6:1. Trudno nie zauważyć, że los jest dla panny Igi w Paryżu bardzo łaskawy, teraz trzeba mu tylko pomóc.

Ci, którzy polubili tenis w towarzystwie Agnieszki Radwańskiej, przy Idze Świątek muszą przyzwyczaić się do innego patentu na wygrywanie – ataku przy każdej okazji i mocnego serwisu, czyli jedynego sposobu, który dziś gwarantuje zwycięstwa. Krakowskie pieszczoty piłki na korcie bywały zachwycające, bez wątpienia za nimi zatęsknimy, ale teraz przyszedł czas na warszawską moc.

Zwycięstwa polskich deblistów

Wygrana Igi Świątek to niejedyny czwartkowy polski sukces w Paryżu. Rozstawieni z nr 1 Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo w drugiej rundzie pokonali Marcusa Daniella z Nowej Zelandii i Wesleya Koolhofa z Holandii 4:6, 6:2, 6:4. Zwyciężyły też Alicja Rosolska i Zhaoxuan Yang. Polka i Chinka (nr 13) wygrały z Poloną Hercog ze Słowenii i Eugenią Rodiną z Rosji 6:2, 6:2.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA