Tenis

Porażki Wawrinki i Azarenki na Roland Garros

Stan Wawrinka
AFP
Porażki Wawrinki i Azarenki na starcie Roland Garros. Dziś pierwszy mecz Hurkacza

Stan Wawrinka to mistrz z Paryża z 2015 roku i finalista z ubiegłego roku, ale powrót po kontuzji kolana wciąż mu się nie udaje. Szwajcar przegrał 2:6, 6:3, 6:4, 6:7 (5-7), 3:6 z Hiszpanem Guillermo Garcią-Lopezem, od pierwszego seta czuł ból lewego kolana (tego operowanego) i choć środki medyczne podziałały, to jednak nie tak, by Stan the Man mógł wygrać.

Efekt tej porażki jest wyraźny – Wawrinka spadnie na 256. miejsce na świecie. Po meczu tenisista rzekł, że liczy na zaproszenia w kolejnych turniejach ATP, bo ranking nie kłamie. – Jeśli będę musiał grać w challengerach, nie mam z tym problemu. Nowy ból kolana nie ma związku z operacją, w sumie jestem zdrów i gotów do gry. Do wygrywania też – oświadczył.

Podobną wiarę w dobrą przyszłość prezentowała też Wiktoria Azarenka, którą 7:5, 7:5 pokonała Czeszka Katerina Siniakova. Z tej ćwiartki drabinki, w której była Białorusinka, odpadła m.in. Venus Williams.

W poniedziałkowych meczach takich sensacji było jednak niewiele. Awansowali Petra Kvitova, Karolina Woźniacka, Novak Djoković i Dominic Thiem.

Z polskiej trójki, która zaczęła rywalizację w singlu, nie grał jeszcze Hubert Hurkacz. Magda Linette gładko pokonana przez Zarinę Dijas ma przed sobą grę deblową w parze z Brytyjką Naomi Broady. Magdalena Fręch, która pokonała Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową, w drugiej rundzie zmierzy się z Amerykanką Sloane Stephens (nr 10).

Hurkacz zagra z Amerykaninem Tennysem Sandgrenem (55. ATP) we wtorek. Młody Polak nie jest kandydatem do zwycięstwa, ale wierzyć w siebie powinien. Pokonany przez niego w decydującej rundzie rywal z kwalifikacji – Marco Trungelliti wierzył i los dał mu nagrodę.

Argentyńczyk po porażce wyjechał z rodziną na samochodową wycieczkę do Barcelony, tam dowiedział się, że jako „lucky loser" może zagrać za kontuzjowanego Nicka Kyrgiosa w turnieju głównym. Nie wahał się, natychmiast wsiadł w auto, pognał znów do Paryża. Po 9 godz. jazdy i 11 godz. odpoczynku wyszedł w poniedziałek na kort i zwyciężył 6:4, 5:7, 6:4, 6:4 Australijczyka Bernarda Tomica.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL