fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Emmanuel Macron – piłkarz i tenisista

AFP
Nowy prezydent jest kibicem Olympique Marsylia, sam grał w piłkę nożną i wciąż gra w tenisa.

Na okładce poniedziałkowego wydania sportowego dziennika „L'Equipe" ukazało się zdjęcie z meczu Olympique Marsylia – Nice ze znaczącym tytułem „OM. Ça marche" (OM. To działa).

Na następnej stronie relacja ze spotkania zaczyna się od słów „OM mówi tak Europie". Podtekst jest oczywisty. En Marche! to nazwa ruchu politycznego, którego założycielem jest Emmanuel Macron.

Powiązanie prezydenta z Olympique Marsylia i polityki z piłką przy okazji tego meczu ma uzasadnienie. Sportowe magazyny publikują jego zdjęcia z klubową koszulką OM z numerem 10 i nazwiskiem Macron.

Prezydent podczas kampanii nazwał siebie „dzieckiem 26 maja 1993 roku". To znacząca data w historii francuskiej piłki. Tego dnia Marsylia w finale Pucharu Europy pokonała AC Milan i do dziś jest jedynym francuskim klubem, który zdobył to prestiżowe trofeum.

Od tamtych czasów Olympique jest najpopularniejszym klubem w kraju. Nie dziwi więc, że zauroczył także chłopaka z północy Francji. W swoim domu w Le Touquet Macron ma kolekcję koszulek klubu z Marsylii. Asystent prezydenta opowiada też o życzliwym oburzeniu, jakie wywołał u swojego szefa, gdy na mityng wyborczy założył szalik Paris Saint-Germain.

Jednym z wyzwań Macrona już w pierwszych dniach sprawowania nowej funkcji będzie ceremonia wręczenia Pucharu Francji podczas finału na Stade de France, w którym zagrają Angers z PSG. Faworytem są paryżanie, którzy tym trofeum chcą sobie osłodzić prawdopodobną utratę mistrzostwa i blamaż z Barceloną w rewanżu w Lidze Mistrzów.

Macron mecze nie tylko oglądał, ale także sam grał jako student, potem w zespole oldbojów elitarnej Francuskiej Szkoły Administracji. Był – jakże by inaczej – lewym obrońcą, jak wspominają koledzy i nauczyciele, słabym technicznie, ale walecznym.

Prawdziwą sportową pasją głowy państwa jest jednak tenis. Najbardziej znanym trenerem minionego tygodnia we Francji śmiało można uznać Patrice'a Kuchnę, bo uczył grać Macrona. Kuchna miał całkiem niezłe osiągnięcia jako zawodnik. W 1984 roku wspiął się na 125. miejsce w rankingu ATP. Sześciokrotnie grał w turnieju Roland Garros (pokonał m.in. Andre Agassiego). Po zakończeniu kariery zajął się trenowaniem w Touquet. Macron najpierw chodził na zajęcia do jego ojca, ale potem zażyczył sobie bardziej profesjonalnego instruktora, który poprawiłby jego technikę. I tak trafił pod opiekę Patrice'a Kuchny. Na łamach „L'Equipe" trener wspomina, że prezydent potrafił zadzwonić o 3 nad ranem, by umówić się na weekendowy trening.

– Od czasu premiera Chabana-Delmasa (wygrał mistrzostwa Francji weteranów – przyp. O.K.), nie było polityka, który by tak dobrze grał w tenisa – mówi w „L,Equipe" Kuchna. Chwali uderzenie z forhendu prezydenta, pracowitość i zdolność do analizy. Największym atutem Macrona jest jednak gra z głębi kortu, choć uwielbia woleje i grę przy siatce Beckera, Edberga i Federera.

Treningi, choć nie tak intensywne, mają nadal się odbywać. Kuchna senior powiedział niedawno prezydentowi żartem, że skoro François Hollande wydawał blisko 10 tys. euro miesięcznie na fryzjera, to on się poleca jako trener tenisa.

We francuskim sporcie najbardziej istotną sprawą jest obecnie lobbowanie za kandydaturą Paryża do organizacji igrzysk 2024. Wyboru MKOl dokona 13 września. Szefowie komitetu organizacyjnego zapewniają, że mają w przywódcy wielkiego sojusznika. Rywalem Paryża jest Los Angeles. Kandydaturę kalifornijskiego miasta miał mocno osłabić wybór Donalda Trumpa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA