fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Roger Federer: Powrót na nieznaną ziemię

Roger Federer przyciąga kibiców i pieniądze
shutterstock
Roger Federer jako jedyny wygrał w tym roku dwa turnieje. Ale to nie oznacza, że jest faworytem w Madrycie, gdyż na korcie ziemnym nie rywalizował od trzech lat.

W maju roku 2016 Federer przegrał w Rzymie z Austriakiem Dominikiem Thiemem i od tamtej pory na ceglanej mączce się nie pojawił. Najbardziej cierpieli organizatorzy wielkoszlemowego turnieju Roland Garros, rok po roku rozkładali przed Szwajcarem czerwony dywan, ale Federer był nieugięty.

Dojrzały tenisista zdawał sobie sprawę, że gra na nawierzchni ziemnej jest dla niego niebezpieczna ze względów zdrowotnych i lepiej rzucić wszystkie siły na trawę i korty twarde, tym bardziej że lato 2017 okazało się zachęcające (zwycięstwo w Wimbledonie). Rok później już tak dobrze nie było i być może dlatego Federer zdecydował się tej wiosny wrócić na ziemię.

Przedstawiciele tenisowej industrii zacierają ręce z uciechy, poczynając od dyrektora turnieju w Madrycie Gerarda Tsobaniana, który powiedział w „L'Equipe": „Federer to podobnie jak Tiger Woods sportowiec bez narodowości. On przekracza granice, kiedy ogłoszono, że u nas zagra, sprzedaż biletów znacznie wzrosła".

Federer do sezonu na kortach ziemnych przygotowywał się starannie, jednak trudno powiedzieć, na ile go stać, nie tylko w spotkaniu z czołowymi tenisistami, ale nawet z hiszpańskim czy argentyńskim wąskobranżowym fachowcem od gry na ceglanej mączce. To dodatkowo zwiększa atrakcyjność powrotu Szwajcara, już dziś można śmiało przewidywać, że będzie miał Paryż u stóp, bo zawsze miał, nawet gdy rywalizował z Francuzami.

Ale najpierw jest rozpoczęty w niedzielę turniej w Madrycie. Ze stałego gwiazdozbioru oprócz Federera zagrają w nim Rafael Nadal i Novak Djoković.

Od lat przed każdym turniejem na korcie ziemnym z udziałem Hiszpana zadawano sobie tylko jedno pytanie: z kim Nadal spotka się w finale. Tej wiosny ta aura niezwyciężoności uleciała i nie wiadomo, czy wróci. Eksperci wskazują przede wszystkim na to, że Nadal nie porusza się z taką swobodą jak kiedyś i dlatego nie wygrał ani w Monte Carlo, ani w Barcelonie. W Madrycie kort ziemny jest dużo szybszy niż w Paryżu, warunki – suche powietrze i wysokość nad poziomem morza, mające wpływ na prędkość piłki – sprzyjają raczej Federerowi (wygrywał tu w latach 2009 i 2012) niż Nadalowi.

Novak Djoković – zwycięzca trzech ostatnich turniejów wielkoszlemowych – doznał zaskakujących porażek w Indian Wells, Miami i Monte Carlo. W Madrycie anulował pierwszą sesję treningową i przez weekend nikt go na kortach Caja Magica nie widział (odwołał też konferencję prasową).

Ciekawe, czy z tego, co niektórzy nazywają już początkiem bezkrólewia, ktoś skorzysta. Na pierwszym miejscu wymieniany jest Austriak Dominic Thiem, finalista z dwóch ostatnich lat w Madrycie i triumfator niedawnego turnieju w Barcelonie (pokonał tam m.in. Nadala).

W Madrycie po przejściu eliminacji zagra też Hubert Hurkacz (52. ATP). Jego rywalem będzie dziś o 12.00 20-letni Australijczyk Alex de Minaur (27. ATP).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA