fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Rafael Nadal: Król Monako

Rafael Nadal znakomicie zaczął sezon na kortach ziemnych, a Novak Djoković i Andy Murray w Monte Carlo przegrali.
AFP, Valery Hache
Rafael Nadal wygrał po raz dziesiąty turniej w Monte Carlo. Teraz światła kierują się na Marię Szarapową w Stuttgarcie. Gra tam też Agnieszka Radwańska.

Krzysztof rawa

Hiszpański finał na korcie centralnym im. Rainiera III w Monte Carlo Country Club przyniósł sukces Nadalowi, co było wydarzeniem powszechnie oczekiwanym, gdy odpadli Novak Djoković (pokonany przez Davida Goffina w ćwierćfinale) i Andy Murray (zwyciężony w trzeciej rundzie przez finalistę Alberta Ramosa-Vinolasa).

Wynik – 6:1, 6:3 – tłumaczy wiele. Nadal parł niezłomnie po swoje z dawną skutecznością, jego rywal, który przed turniejem nigdy nie był w pierwszej dwudziestce rankingu ATP (w poniedziałek awansuje na 19. pozycję) i nigdy nie grał w finale tak dużego turnieju, nie miał sposobu na mistrza. Na pewno też wiedział, że Rafael w finałach z rodakami nie przegrywa – w ATP Tour jeszcze mu się to nie zdarzyło (ma bilans 15-0).

Ramos-Vinolas oczywiście walczył, wygrał kilka gemów, jego wytrwałość i leworęczność jednak nie robiły na Nadalu żadnego wrażenia. Dzielny Albert przejdzie do kronik turnieju głównie dlatego, że zagrał w niedzielę w finale z zawodnikiem, który jako pierwszy w erze zawodowego tenisa wygrał dziesięć turniejów w jednym miejscu, przy okazji zwyciężył po raz 50. na kortach ziemnych i po raz 70. w cyklu ATP World Tour.

Przed sukcesem w Monako były trzy przegrane finały w tym roku: w Melbourne i Miami z Rogerem Federerem, w Acapulco z Samem Querreyem, ale gdy przyszło do otwarcia sezonu na kortach ziemnych, tenisowy czas jakby zwolnił bieg albo nawet cofnął się do pierwszej dekady XXI wieku.

Hiszpan ma zatem pierwszą „La Decimę" (przyjął ją w Monte Carlo zadziwiająco spokojnie), druga może być już za tydzień w Barcelonie (nie słychać, by chciał wycofać się z tego startu). Najważniejszą z dziesiątek Nadala ma być oczywiście ta trzecia – w Paryżu, może już 11 czerwca po finale turnieju Rolanda Garrosa. Historia czeka.

W stolicy Katalonii najwyżej rozstawiony będzie Andy Murray, który otrzymał dziką kartę. Nie będzie tam wstępnie zapowiadanego Jerzego Janowicza, polski tenisista przesuwa powrót na korty ziemne, być może do eliminacji w turnieju w Monachium na początku maja.

Nastase znów „Nasty"

Miniony weekend był w tenisie kobiecym czasem Pucharu Federacji. W półfinałach Grupy Światowej grały Amerykanki z Czeszkami (mecz w Saddlebrook Resort na Florydzie skończył się po zamknięciu tego wydania „Rz", po pierwszym dniu był remis) oraz Białorusinki ze Szwajcarkami – w Mińsku. Głównie dzięki Aliaksandrze Sasnowicz gospodynie wygrały 3:2.

Jednak uwagę mediów, nie tylko sportowych, niemal na wyłączność zajął kapitan drużyny Rumunii Ilie Nastase, który podczas spotkania barażowego w Grupie Światowej II z Wielką Brytanią w Konstancy kilka razy zachował się żenująco. Za werbalne prowokacje i ataki na rywalki i sędziego będzie ukarany przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF).

Nastase ma 70 lat. Posiwiał, lecz ogłady z wiekiem nie nabrał. Już w czwartek, dwa dni przed pierwszym meczem, podczas oficjalnego obiadu ekip zaczął niby żartem dopytywać się o numer pokoju hotelowego brytyjskiej pani kapitan Anne Keothavong. W piątek podczas konferencji prasowej komentował informację o ciąży Sereny Williams, m.in. pytając o kolor skóry dziecka („Zobaczymy jaki będzie. Czekolada mleczna?") i czyniąc podobne mało sensowne uwagi. Gdy stanął do zwyczajowego zdjęcia z Anną Keothavong, znów pytał o numer pokoju, dodając wyjaśnienie: „My się przyciągamy".

W pierwszym dniu rywalizacji, spotkawszy brytyjską dziennikarkę, która opisała to zachowanie, zaczął ją wyzywać, by potem, podczas meczu Johanny Konty z Soraną Cirsteą, w przełomowej chwili rywalizacji (Brytyjka prowadziła) wywołać awanturę z sędzią na stołku, który próbował uciszyć publiczność. Po chwili Nastase dodał stek wyzwisk pod adresem Konty i Keothavong, prowokując również widzów do wykrzykiwania kolejnych wulgaryzmów.

Mecz został na 20 minut przerwany. Sędzia wyrzucił Nastasego z ławki kapitańskiej, potem odesłał z trybun z zakazem powrotu do końca rywalizacji w niedzielę. Rumunki wygrały jednak 3:2.

Działacze ITF zapowiedzieli rychłe śledztwo i rozliczenie zachowania Nastasego. Szef ITF David Haggerty mówił: – Nie można jego zachowania zaakceptować w żaden sposób, decyzję podejmie wkrótce stosowny panel dyscyplinarny.

Teraz Szarapowa

Kolejny tydzień w WTA Tour będzie miał, przynajmniej do środy, kolejną kontrowersyjną gwiazdę. Tego dnia, zgodnie z terminem zakończenia 15-miesięcznej dyskwalifikacji za stosowane meldonium, wraca na korty Maria Szarapowa. Okoliczności tego powrotu są szczególne: organizatorzy turnieju w Stuttgarcie wyznaczyli pierwszy mecz Rosjanki dopiero na 26 kwietnia, by zachować formalną poprawność, choć turniej zaczyna się w poniedziałek.

Dali Szarapowej dziką kartę, choć rywalki (m.in. Karolina Woźniacka) oraz inne znaczące postaci tenisa (Andy Murray) przypominały, że osoby dyskwalifikowane za doping nie mogą być traktowane w tak uprzywilejowany sposób, że to zły przykład dla świata, pokaz hipokryzji i promowanie podwójnych standardów.

W Stuttgarcie niewiele to znaczy: wspierana przez potężną maszynerię marketingową Masza z Florydy będzie gwiazdą, zagra w środę pierwszy mecz z Włoszką Robertą Vinci. Jeśli wygra, zmierzy się w drugiej rundzie z Agnieszką Radwańską lub Rosjanką Jekateriną Makarową. Jeśli dojdzie do spotkania Polki z Szarapową, podteksty znów będą znaczące: Agnieszka jest grupie tych, które głośno protestowały przeciwko szybkiej ścieżce powrotu po dyskwalifikacji za doping, była przeciwko dawaniu Marii dzikich kart w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie, a potem być może także w Paryżu (ta decyzja ma zapaść 15 maja).

Być może francuscy działacze czekają, by problem rozwiązał się inaczej – gdyby Szarapowa wygrała w Stuttgarcie, zdobyłaby prawdopodobnie tyle punktów, by w paryskich kwalifikacjach zagrać bez specjalnych zaproszeń.

Monte Carlo. Turniej ATP Masters 1000 (4,274 mln euro). Półfinały: R. Nadal (Hiszpania,4) – D. Goffin (Belgia, 10) 6:3, 6:1; A. Ramos-Vinolas (Hiszpania, 15) – L. Pouille (Francja, 11) 6:3, 5:7, 6:1. Finał: Nadal – Ramos-Vinolas 6:1, 6:3.

Puchar Federacji. Grupa Światowa. Półfinały: Białoruś – Szwajcaria 3:1; USA – Czechy 1:1 (po 1. dniu). Grupa Światowa – baraże: Francja – Hiszpania 4:0; Rosja – Belgia 2:2; Niemcy – Ukraina 3:2; Słowacja – Holandia 2:3.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA