fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Agnieszka Radwańska przegrała w Indian Wells

PAP/EPA
Rośnie troska o formę najlepszej polskiej tenisistki – Agnieszka Radwańska przegrała w Indian Wells 4:6, 4:6 z Shuai Peng.

Kto w Polsce nie zarwał nocy, by obejrzeć spotkanie w telewizorze, wiele nie stracił. Półtorej godziny gry, dwa w miarę wyrównane sety, w obu bardziej energicznie zaczynała Chinka, Polka goniła, by będąc już blisko celu, tracić decydujące gemy.

Serce było za Agnieszką zwłaszcza w drugim secie, gdy z chmurną miną zerwała się jeszcze raz do ataku, przegrywając 2:5, ale dwa wygrane gemy to było wszystko, na co Polce pozwoliła obecna forma. W całym meczu brakowało pewnego serwisu Radwańskiej, brakowało dynamiki i odwagi, nawet znana powszechnie nieustępliwość w dłuższych wymianach tym razem pojawiała się rzadko, tak samo jak efektowne zagrania do pokazywania w internetowych powtórkach.

Oczywiście porażka z Shuai Peng, dziś nr 49 na świecie, ogromnym zaskoczeniem nie jest. Pisać o Chince, że to tylko kwalifikantka, rzecz myląca. To dojrzała tenisistka, z licznymi zasługami: znakomita deblistka, dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa (Wimbledon 2013, Roland Garros 2014 – zawsze z Hsieh Su-wei), w singlu była kilka lat temu 14. na świecie. Jej karierę omal nie zakończyła w 2015 roku kontuzja pleców, po której długo, ale z sukcesem, tenisistka odbudowuje dawną pozycję. Rok temu w siódmej setce, teraz znów pierwsza pięćdziesiątka – za to pannę Shuai warto cenić.

W meczu z Polką nie grała jednak rewelacyjnie, to raczej Radwańska zbyt łatwo oddawała pole, by potem, w przypływach ambicji, próbować odwrócić losy spotkania. Nie wyszło, bilans Agnieszki od początku sezonu wciąż wygląda blado: 8 zwycięstw, 6 porażek (niektóre, zwłaszcza z Catherine Bellis i Mirjaną Lucić-Baroni, dość bolesne), w sześciu turniejach finał w Sydney, ćwierćfinał w Shenzen i niewiele więcej.

Ceną porażki z Chinką jest także kolejny spadek rankingowy. W zeszłym roku Agnieszka dotarła w Indian Wells do półfinału, w tym tylko do trzeciej rundy, to oznacza ubytek 325 punktów w klasyfikacji WTA. Zaczynała rok jako trzecia rakieta świata, teraz wiadomo, że na pewno spadnie z szóstego na siódme miejsce, za Garbine Muguruzę, ale jeszcze trzy tenisistki: Swietłana Kuzniecowa, Madison Keys oraz Elina Switolina, miały przed wtorkowymi nocnymi meczami szansę na wyprzedzenie Polki.

Radwańska wraca z Kalifornii szybko do domu – w tym przypadku oznacza to apartament w Miami, który tenisistka kupiła mniej więcej rok temu, by mieć wygodną i słoneczną amerykańską bazę (z ładnym widokiem z tarasu na ocean) w chłodne polskie dni. Porażki oznaczają w tenisie więcej czasu na treningi, więc może na Florydzie pojawi się wyczekiwany przełom. Trzeba czekać i patrzeć. Drugi z wielkich turniejów tenisowej wiosny to od wielu lat Miami Open, w tym roku zaczyna się 21 marca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA