fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Venus przebacza Indian Wells

Fotorzepa, Piotr Nowak
Venus Williams po 15 latach bojkotu wraca na korty Indian Wells. Czemu wraca? Napisała: Drogę wytyczyła mi Serena

To była w 2001 roku jedna z tych sportowych historii, które potem roztrząsano przez lata. Pretekst był ważny – w jednym z najbardziej znanych turniejów kobiecego tenisa padły oskarżenia o rasizm, wróciły amerykańskie uprzedzenia, pojawiły się potężne emocje i medialne spory.

Choć wydarzenia oglądały tysiące osób, spierano się nawet o fakty. Zgoda jest co do tego, że 15 lat temu w Indian Wells 20-letnia Venus Williams dosłownie kilka chwil przed półfinałem z 19-letnią Sereną zrezygnowała z gry. Zgłosiła kontuzję kolana. Publiczności to się nie spodobało, pojawiły się odgłosy niezadowolenia, co można było jakoś zrozumieć – kto lubi płacić za bilet i nie zobaczyć przedstawienia? Buczano w podobnych przypadkach i w Wielkim Szlemie, i w challengerach.

Dosłyszano też jednak inne tony, choć w pełni potwierdzić je dziś nie sposób: rasistowskie uwagi pod adresem młodych tenisistek oraz oceny, że to kontrowersyjny ojciec Richard Williams zadecydował o rezygnacji, tak samo jak bez subtelności rządził początkowo karierą córek.

Kiedy następnego dnia Serena wychodziła na finał z Kim Clijsters, widzowie buczeli nadal. Jak zobaczyli Richarda i Venus wchodzących na trybunę, hałas jeszcze wzrósł. Nie było w tym zachowaniu cichego echa zajścia z poprzedniego dnia, tylko wzmocniona złość na całą rodzinę.

Publiczność otwarcie sprzyjała Belgijce, nawet gdy mecz wygrała 4:6, 6:4, 6:2 Amerykanka, już rozpoznana nadzieja na wielką przyszłość tenisa USA. Po finale rodzina Williamsów zgodnie oświadczyła, że incydent ma charakter rasistowski, że wybaczenia raniących okrzyków, gwizdów i buczenia nie będzie i noga tenisistek nie stanie w kalifornijskim turnieju do końca ich karier.

Przez 14 lat siostry dotrzymywały słowa, choć z kuluarów wielkiego tenisa dochodziły głosy, że organizatorzy turnieju wytrwale dążą do negocjacji, że głaszczą, przepraszają i kuszą. Zapewne szczegółów nigdy nie poznamy, ale można zakładać, że argumenty wysuwane przez Indian Wells nabrały większej mocy po przejęciu turnieju pod koniec 2009 roku przez miliardera Larry'ego Ellisona, właściciela Oracle Corp., wielkiego miłośnika sportu.

Efekt był, jaki był: rok temu, mniej więcej o tej samej porze Serena Williams napisała w magazynie „Time" artykuł, w którym wyjaśniła, że zagra, że poczuła potrzebę wybaczenia i zmierzy się z demonami przeszłości. Zagrała, zmierzyła się, nawet tak, że choć półfinał oddała walkowerem Simonie Halep, to za wszystko co robiła, dostawała owacje, niekiedy na stojąco, co wywołało u tenisistki parę oczywistych łez wzruszenia.

Ten powrót się udał, drugi też okazał się możliwy – choć Venus jeszcze przez parę miesięcy twierdziła, że nawet nie myślała o powrocie, bo czuła się najbardziej urażona przez wydarzenia sprzed 15 lat.

Jednak wróciła, jednak przebaczyła białemu Indian Wells. Jak Serena – miesiąc temu podała, że wraca, kilka dni temu uzasadniła powrót w emocjonalnym artykule na łamach portalu The Player's Tribune.

„Pamiętam, jaki czułam ból. Pamiętam moje zmieszanie, rozczarowanie i gniew. Pamiętam relacje z tamtych wydarzeń. Jak nikt mnie i Serenę nie potraktował po ludzku, tylko tworzył takie wersje tej opowieści, które mogły zyskać najwięcej uwagi, niezależnie od prawdy. Pamiętam poczucie krzywdy, choć nie zrobiłam nic złego. Pamiętam, jak niesłusznie zrzucono na mnie całą winę" – napisała.

„Po prawie 30 latach gry, czegoś się jednak nauczyłam. Nauczyłam się, że niezależnie o tego co się dzieje, lub co się działo, gdzie jesteś lub gdzie byłeś, pod koniec dnia widzisz: tenis to tenis. Zawsze pozostaje tenisem. I nie ma nic lepszego.

Kto mi to powiedział?

No właśnie, śmieszna sprawa – najlepsza tenisistka na świecie.

Jestem jej starszą siostrą" – dodała.

Oprócz radości organizatorów turnieju WTA rangi Premier Mandatory w Indian Wells Tennis Garden, zyskała także pochlebne oceny mediów, które cały esej Venus Williams określiły jako wzór sportowej literatury nowych czasów i kolejny wartościowy dowód siostrzanej miłości. Tak to się robi w Ameryce.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA