fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Ranking WTA nie oddaje siły Igi Świątek

Iga Świątek w turnieju w Adelajdzie nie przegrała ani jednego seta
AFP, Brenton Edwards
Iga Świątek wygrała w Adelajdzie drugi w karierze zawodowy turniej i jest w tej chwili jedną z pięciu najlepszych tenisistek na świecie.

Niech nikogo nie zmyli ranking WTA, w którym Polka po finałowym zwycięstwie nad Szwajcarką Belindą Bencic 6:2, 6:2 będzie zajmowała 15. miejsce, to absolutnie nie oddaje obecnej siły jej gry.

Ranking jest niemiarodajny, gdyż z powodu odwołania w ubiegłym roku wielu turniejów obejmuje nie jak zazwyczaj rok, lecz prawie dwa lata. Cel tej zmiany był taki, by nie krzywdzić zawodniczek, które nie grały z obawy przed wirusem, np. obecnej liderki Australijki Ashleigh Barty, która wciąż prowadzi, choć praktycznie przez rok nie grała, bo nie chciała ruszać się z ojczyzny.

Gdyby obowiązywały stare zasady, Iga Świątek już po wygraniu w październiku turnieju Roland Garros byłaby nie osiemnastą, lecz piątą tenisistką świata, i taka jest jej realna pozycja dzisiaj. W marcu będzie miała okazję, by to potwierdzić podczas turnieju w Dubaju, który rozpoczyna się za tydzień. Iga zrezygnowała z gry w Dausze w tym tygodniu, z Dubaju przyleci na krótko do Warszawy, a potem uda się na Florydę, by uczestniczyć w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Miami (to najwyższa kategoria po Wielkich Szlemach, początek 23 marca).

Finał w Adelajdzie był jednym z najlepszych meczów Polki w tym roku. Szwajcarka rozstawiona z nr. 2 była bezradna wobec zagrań Świątek, która świetnie serwowała zarówno pierwszą, jak i drugą piłkę, znakomicie wybierała kierunki przy wymianach z głębi kortu i popełniała bardzo mało błędów.

Kluczowym momentem meczu było przełamanie serwisu Szwajcarki w pierwszym secie przy stanie 3:2, Bencic popełniła w tym gemie cztery podwójne błędy i już się po tej klęsce nie podniosła.

Iga zrobiła w całym meczu tylko sześć niewymuszonych błędów (po trzy w secie) i wygrała 90,9 proc. piłek przy swoim pierwszym podaniu, co jak policzyli statystycy na stronie WTA Tour, jest rekordem jej kariery.

Teraz trzeba tylko mieć nadzieję, że wiosenna część sezonu, już w Europie, będzie się mogła potoczyć tak, by Iga miała szansę udowodnić swą klasę zarówno na korcie, jak i w rankingu. Na razie nie wiadomo, kiedy wrócą dawne zasady, kalendarz został ustalony tylko do Wimbledonu, czyli pierwszych dni lipca. Dalej można by napisać wzorem średniowiecznych kartografów „Hic sunt leones", czyli ziemia nieznana.

Nie ma natomiast wątpliwości, czego byśmy pragnęli, szczególnie ci, którzy oglądali w telewizji turniej w Adelajdzie – pełne trybuny, ludzi pijących kawę i rozmawiających bez masek tuż przy korcie. To było jak pocztówka od normalności, pozdrowienia ze świata, który kiedyś był także nasz. Niech taki tenis w starych dekoracjach wróci jak najszybciej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA