fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Rosja wspiera Amerykę

Rozstawiona z nr. 14, 21-letnia Amerykanka Sofia Kenin przed przyjazdem do Melbourne nigdy nie była nawet w wielkoszlemowym ćwierćfinale. W sobotę zagra o tytuł
AFP
Novak Djoković pokonał Rogera Federera i zagra w niedzielę o ósmy tytuł w Australian Open. Sensacyjny finał kobiet: Garbine Muguruza – Sofia Kenin.

W połowie ubiegłego roku, gdy w półfinale turnieju Roland Garros grała Amanda Anisimova, „New York Times" zapytał: „Gdzie byłby amerykański tenis, gdyby nie dzieci imigrantów?". To pytanie jak najbardziej zasadne w kraju, który na swoje konto zapisał m.in. sukcesy Andre Agassiego, Pete'a Samprasa czy Michaela Changa.

Teraz, gdy do pierwszego w karierze wielkoszlemowego finału awansowała urodzona w Moskwie Sofia Kenin, pytanie nowojorskiego dziennika można zaktualizować: „Czy przyszłość amerykańskiego kobiecego tenisa to dziewczęta, których rodzice przyjechali z Rosji?". Kariera Anisimowej wprawdzie trochę przyhamowała po śmierci ojca, ale bez wątpienia jest ona wciąż jedną z najbardziej obiecujących młodych tenisistek.

I co dla Amerykanów najważniejsze – zarówno Anisimova, jak i Kenin nigdy nie miały wątpliwości, że chcą grać w barwach USA, czyli idą zupełnie inną drogą niż wychowane w Ameryce Rosjanka Maria Szarapowa oraz Białorusinka Wiktoria Azarenka, które pozostały wierne krajom urodzenia, choć Szarapowa po jednym z meczów w Moskwie na pytanie o najbliższe plany odpowiedziała: „Wracam do domu", i poleciała do Ameryki.

Urodzona w Moskwie

Rodzice Sofii Kenin (sama o sobie woli mówić Sonia) przyjechali do Ameryki w roku 1987, po wielu latach starań o emigracyjną wizę w dawnym ZSRR. Wylądowali najpierw w Austrii i Włoszech, a potem przyjechali do Nowego Jorku. Po kilku latach w USA rodzina wróciła na kilka miesięcy do Rosji i tam w roku 1998 urodziła się Sofia.

Teraz wszyscy mieszkają na Florydzie i Sofia ma jedynie amerykański paszport. „Jestem wschodzącą gwiazdą amerykańskiego tenisa i jestem dumna z tego, że mogę reprezentować barwy mojego kraju" – mówiła dla „New York Timesa".

Teraz ma jeszcze więcej powodów do dumy. W półfinale pokonała Ashleigh Barty 7:6 (8-6), 7:5, choć rozstawiona z nr. 1 gwiazda gospodarzy miała piłki setowe w obu setach, ale w decydujących momentach grała jak sparaliżowana (w tie-breaku pierwszego seta prowadziła 6:4, w secie drugim serwowała, prowadząc 5:4).

Finałową rywalką Kenin będzie w sobotę wracająca do wielkiej gry, posągowa jak dawniej, urodzona w Wenezueli Hiszpanka Garbine Muguruza, zwyciężczyni Roland Garros (2016) i Wimbledonu (2017). Po tym ostatnim sukcesie Muguruza zajmowała pierwsze miejsce w rankingu WTA.

Ostatnio jednak sukcesów nie odnosiła, w ubiegłym roku była w 1/8 finału w Australii i turnieju Roland Garros, a w Wimbledonie i US Open odpadała w pierwszych rundach. Rozstała się ze swoim wieloletnim trenerem Samem Sumykiem i obecnie jej karierą dowodzi była gwiazda hiszpańskiego tenisa Conchita Martinez.

Muguruza w półfinale po zaciętym meczu (w pierwszym secie obie miały setbole) pokonała Rumunkę Simonę Halep 7:6 (10-8), 7:5.

Federer wciąż wierzy

Kobiece półfinały to była w czwartek jedynie przystawka przed głównym daniem, czyli grą o finał pomiędzy Rogerem Federerem i Novakiem Djokoviciem. Gorączkę potęgowała jeszcze niepewność co do tego, czy skarżący się na ból pachwiny Federer wyjdzie na kort.

Przede wszystkim nie wiedział tego Djoković, który już po zwycięstwie 7:6 (7-1), 6:4, 6:3 powiedział: „W pierwszym secie zamiast zajmować się sobą, za dużo myślałem o tym, jak porusza się Roger. I skutek był fatalny, przegrywałem 1:4 i 0:40".

Ale ten wynik to nie tylko skutek rozkojarzenia Djokovicia, ale przede wszystkim znakomitej gry Federera. Szwajcarski recital trwał jednak tylko siedem gemów, a od stanu 5:2, gdy Federer serwował po zwycięstwo w secie, aż do końca meczu patrzyliśmy na dominację Serba.

– Po prześwietleniu nie miałem wątpliwości, że mogę zagrać z Novakiem, choć w środę nie trenowałem. Gdy już zaczął się mecz byłem pewien, że wytrzymam do końca, nic mnie nie bolało. Porażka to porażka, ale wciąż uważam, że biorąc pod uwagę to, jak grałem w ubiegłym roku i jak gram teraz, stać mnie na jeszcze jedno wielkoszlemowe zwycięstwo – mówił Federer.

Finałowym rywalem Djokovicia, który wygrywał w Melbourne już siedem razy, będzie zwycięzca piątkowego półfinału Alexander Zverev – Dominic Thiem. Dla Niemca jest to pierwsza obecność w tej fazie wielkoszlemowego turnieju, dla Thiema piąta, ale poprzednie cztery to był ten sam turniej – Roland Garros (półfinały – 2016 i 2017 oraz finały 2018 i 2019). 26-letni Thiem od kilku lat wymieniany jest jako potencjalny zwycięzca Wielkich Szlemów, ale nawet jeśli wygra ze Zverevem, trudno go będzie uważać za faworyta w starciu z Djokoviciem, który na nawierzchni syntetycznej jest od dawna graczem nr 1.

Brawo polscy juniorzy

Weronika Baszak awansowała do półfinału singla, a Mikołaj Lorens i partnerujący mu łotewski tenisista Karlis Ozolins są w finale juniorskiego debla. Ich mecze można oglądać w Eurosport Playerze, a program seniorskich gier jest następujący: piątek: półfinał mężczyzn, sobota – finał kobiet, niedziela – finał mężczyzn. Wszystkie mecze o 9.30 polskiego czasu w Eurosporcie.

CZWARTKOWE PÓŁFINAŁY

Kobiety: G. Muguruza (Hiszpania) – S. Halep (Rumunia, 4) 7:6 (10-8), 7:5; S. Kenin (USA, 14) – A. Barty (Australia, 1) 7:6 (8-6), 7:5;

Mężczyźni: N. Djoković (Serbia, 2) – R. Federer (Szwajcaria, 3) 7:6 (7-1), 6:4, 6:3.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA