fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Nastoletnia pewność siebie

Iga Świątek dobrze zaczyna drugi sezon w wielkim tenisie
AFP
Iga Świątek w trzeciej rundzie po zwycięstwie nad Hiszpanką Carlą Suarez Navarro 6:3, 7:5. W sobotę w Melbourne mecz Polki z Chorwatką Donną Vekić.

Narzekać na deszcz torpedujący turniej w Australii w tym roku nie wypada, tym bardziej że ci, którzy zarwali noc, by zobaczyć Igę Świątek, mieli czym się pocieszyć, gdy nastolatka z Warszawy o polskim poranku wreszcie weszła na kort.

Jej rywalką była 31-letnia Carla Suarez Navarro, która zapowiedziała już, że to jej pożegnalny sezon. Trochę szkoda, bo Hiszpanka to ostatnia zawodniczka światowej czołówki grająca jednoręcznym bekhendem, a jego zniknięcie źle wpływa na urodę tenisa.

Podczas meczu widzieliśmy jednak zmęczoną Suarez -Navarro. Biegała wolno i popełniała błędy, gdy należało żwawo ruszyć z miejsca. Idze Świątek należy się uznanie, że potrafiła z tego skorzystać i zagrała bardzo dobrze. W kluczowych momentach pomagał jej serwis. Ani na chwilę – może z wyjątkiem dwóch gemów w końcówce drugiego seta, gdy prowadziła 5:3 i pozwoliła rywalce wyrównać na 5:5 – nie straciła pewności siebie. W nagrodę ma awans do trzeciej rundy i 180 tysięcy australijskich dolarów premii.

Warte podkreślenia jest to, że Świątek przyjechała do Australii po wielomiesięcznej przerwie w grze (zakończyła starty po ubiegłorocznym US Open) i można było obawiać się o jej formę, pomimo starannych przygotowań w Polsce i Dubaju. Okazuje się, że te obawy były bezpodstawne i kariera najzdolniejszej polskiej tenisistki w dalszym ciągu prowadzona jest mądrze.

Rywalką Świątek w trzeciej rundzie będzie w sobotę rozstawiona z nr 19 Donna Vekić, która w pierwszym meczu pokonała Marię Szarapową i było to starcie gwiazd glamour tenisa, gdyż obie panie oprócz znakomitej gry łącza uroda i bogate życie pozakortowe (Vekić była partnerką Stana Wawrinki). W drugim meczu Chorwatka pokonała Francuzkę Alize Cornet.

A propos Francuzek: gazeta „L'Equipe" rozpacza, że pierwszy raz od 35 lat w trzeciej rundzie Australian Open nie ma ani jednej reprezentantki Francji. To oznacza, że ogromne pieniądze, jakie zarabia dla federacji turniej Roland Garros, i system szkolenia, którego Francuzom zazdrości cały świat, sukcesów nie gwarantują, a triumf w ubiegłorocznym drużynowym Fed Cup zamiast rozjaśnić, raczej zaciemnił obraz.

My nie mamy ani fontanny pieniędzy, ani systemu szkolenia, za to mamy Igę w trzeciej rundzie i tylko żal, że nie towarzyszy jej Hubert Hurkacz, którego porażka boli jeszcze bardziej, gdy czyta się w tenisowych mediach zapowiedzi meczu Johna Millmana z Rogerem Federerem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA