fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Tenis bardziej męski tej jesieni

Hubert Hurkacz
Hubert Hurkacz gra w turnieju w Kolonii
afp
Po Roland Garros kobiecy tenis z powodu wirusa prawie zamiera. Iga Świątek już skończyła sezon. Mężczyźni, choć bez Rafaela Nadala i innych gwiazd, grają dalej.

Gdyby było normalnie tenisistki siedziałyby już w samolotach do Azji i planowały kalendarz startów w Chinach, Japonii i Korei. Jednak nie zostało z niego prawie nic, przede wszystkim dlatego, że wycofały się Chiny, od kilku lat zasilające WTA dziesiątkami milionów dolarów.

Nie będzie turniejów różnej rangi, od Premier 5 do International, w Hongkongu, Pekinie, Tiencinie, Wuhan, Nanchang, Zhengzhou, także finałów WTA w Shenzen i rozgrywek WTA Elite Trophy w Zhuhai, wreszcie imprezy w Kantonie. Skreślono też turnieje na Tajwanie i w Tokio, jest mała nadzieja, że będzie rywalizacja w Seulu.

Tylko w Chinach nie zostanie wypłaconych ponad 30 mln dolarów premii (14 mln w WTA Finals), przepadła też wielomilionowa rata, jaką mają corocznie WTA płacić Chińczycy za prawo organizacji finałów w Shenzen. Singapur płacił przez pięć lat po 14 mln dol., obecnie miało być więcej.

Uzależnienie damskiego tenisa od Chin to dzieło Kanadyjki Stacey Allaster, szefowej WTA od 2009 do 2015 roku (dziś kierującej federacją tenisową USA). Pani Allaster, zobaczywszy w Azji wielkie pieniądze, zrobiła dużo, by je zdobyć. Zaczęła od pięcioletniej (2014–2018) umowy z Singapurem na organizację finałów WTA, by potem dołączać do kalendarza coraz więcej imprez w Chinach. Państwo Środka, bardziej z przyczyn polityczno-wizerunkowych niż sportowych, było chętne do współpracy.

Przez minioną dekadę przychody WTA Tour powiększyły się ponaddwukrotnie, co znalazło odbicie w premiach turniejowych: wzrosły z 86 mln dol. w 2009 roku do 179 mln w 2019. Koronawirus ujawnił jednak słabości uzależnienia od Chin.

W kalendarzu zostały raptem trzy turnieje w Europie. Najbliższy, od 19 października w Ostrawie (pula 585 tys. dol.). Listę uczestniczek otwierają Elina Switolina, Karolina Pliskova, Petra Kvitova i Wiktoria Azarenka, ale Iga Świątek, Sofia Kenin, Garbine Muguruza, Kiki Bertens, Andżelika Kerber już się tam nie pojawią. W Linzu i Limoges ranga jest mniejsza, więc o gwiazdy jeszcze trudniej.

Cykl rozgrywek mężczyzn ruszył po koronawirusowej przerwie później niż kobiecy, ale choć Pekin, Tokio i Szanghaj zniknęły z jesiennego programu, tak samo jak kilka późniejszych turniejów w Europie i druga edycja nowych finałów Pucharu Davisa, to po Roland Garros pozostały w programie ATP Tour dwie kluczowe imprezy – Masters 1000 w Paryżu i finały ATP (po raz ostatni w Londynie, bez widzów w hali O2).

Z turniejów mniejszych panowie grają już w tym tygodniu w St. Petersburgu, Kolonii i na Sardynii. W Kolonii zagrają następnie jeszcze raz, potem także w Antwerpii i Wiedniu oraz w Nur-Sułtanie (Kazachstan) i w Sofii. W sumie udało się częściowo zmniejszyć straty, wstawić do kalendarza cztery nowe turnieje, spowodować, by tenisiści mogli zarobić do końca roku 14,3 mln euro (panie – niespełna 850 tys. dol.).

Hubert Hurkacz zgłosił się do obu turniejów w Kolonii (w pierwszym już wygrał mecz), potem ma jechać do Wiednia, a następnie do Paryża. Tylko Rafaela Nadala długo w akcji nie zobaczymy, na razie wciąż nie jest pewien startu w ATP Finals, może nawet w Australian Open.

ATP radzi sobie także z groźbą rozłamu, jaką sprowokował w ostatnich miesiącach Novak Djoković, gdy zaproponował utworzenie nowej organizacji – Professional Tennis Players Association. Serba, a także wspierających ten pomysł Vaska Pospisila i Johna Isnera, we władzach ATP już nie ma, szefem Komisji Zawodniczej został za Djokovicia Kevin Anderson, po staremu są tam także Nadal, Roger Federer i Andy Murray, którzy pomysłu stworzenia PTPA nie poparli.

Działacze ATP z Andreą Gaudenzim na czele są w tym sporze górą także dlatego, że odnowili ostatnio duży kontrakt z firmą Nitto, głównym sponsorem finałów ATP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA