fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

US Open. Pożytki z podróży

Naomi Osaka za zwycięstwo otrzymała puchar i 3 miliony dolarów
afp
Naomi Osaka w wielkoszlemowych finałach nie przegrywa. Pokonała w Nowym Jorku Wiktorię Azarenkę 1:6, 6:3, 6:3 i drugi raz triumfowała w US Open.

To zwycięstwo inne od pierwszego, gdy dwa lata temu na oczach wypełnionego największego kortu świata odbyła się psychodrama pomiędzy Osaką, Sereną Williams i sędzią Carlosem Ramosem, który trzykrotnie karał Amerykankę za naruszenie tenisowej etykiety. Japonka wychowana w USA wydawała się zakłopotana zwycięstwem nad idolką swej młodości w takich okolicznościach, publiczność nie bardzo wiedziała, jak zareagować, na szczęście Serena – jak przy wszystkich ważnych porażkach – zachowała się godnie i nie obnosiła z własną krzywdą.

Tym razem w Nowym Jorku było inaczej: publiczność przegonił koronawirus, sędzia nie miał powodu, by się wtrącać, a Osaka jest już inną kobietą. Wciąż daje się u niej zauważyć rzadką u ludzi sukcesu nieśmiałość, ale zniknęło poczucie zagubienia i, co najważniejsze, wróciła sportowa forma, której bezskutecznie poszukiwała po dwóch z rzędu wielkoszlemowych triumfach (US Open 2018 i Australian Open 2019).

Została wówczas najlepiej zarabiającą tenisistką świata, jej roczne dochody były wyższe niż wieloletnich liderek tego rankingu Marii Szarapowej i Sereny Williams. Dalszy ciąg ubiegłego sezonu był jednak więcej niż rozczarowujący, a w tym roku w Australian Open przegrała w trzeciej rundzie z 15-letnią Coco Gauff i dopiero koronawirusowa przerwa przyniosła odmianę, choć obawiano się, że zaangażowanie w akcję Black Lives Matter może utrudnić jej koncentrację na tenisie.

Nic takiego się nie stało, czego dowodem był cały turniej US Open, a szczególnie finał. Pod wodzą nowego trenera Belga Wima Fissette – bez wątpienia jednego z najlepszych fachowców na tenisowym rynku – Osaka znów jest najpoważniejszą kandydatką do objęcia przodownictwa w rankingu WTA, choć na razie awansowała tylko na trzecie miejsce (nie zadeklarowała jeszcze, czy pojedzie na turniej Roland Garros, Azarenka zgłosiła się zarówno do turnieju w Rzymie, który zaczyna się dziś, jak i paryskiego Wielkiego Szlema za dwa tygodnie).

Wszystkie te pochwały nie oznaczają jednak, że drugi triumf w Nowym Jorku przyszedł Japonce łatwo. Wprost przeciwnie, było to zwycięstwo odniesione dzięki tenisowym walorom, ale przede wszystkim hartowi ducha po klęsce w pierwszym secie.

Było tak ciężko, ponieważ po drugiej stronie siatki też stała kobieta odmieniona, choć jej podróż odbywała się w odwrotna stronę niż Osaki. Japonka podróżowała od zagubienia i niepewności do wiary i spokoju („Kwarantanna dała mi szansę, by pomyśleć o wielu rzeczach, które chcę osiągnąć, i o tym jak chciałabym. aby ludzie mnie zapamiętali”), a Azarenka od dzikości serca i młodzieńczej buty do uśmiechu na korcie, który wcale nie oznacza braku woli walki („Gdy zaczęłam wygrywać, byłam młoda i miałam stanowczo za duże ego, teraz mam mniejsze i rezultaty widać”).

W pierwszym secie Azarenka zagrała chyba najlepszy tenis swego życia, w drugim prowadziła 2:0 i mogła prowadzić 3:0. To był kluczowy moment meczu, Osaka pierwszy raz przełamała podanie rywalki i aż do końca seta nie zwolniła tempa. Jej uderzenia z głębi kortu stały się mordercze, a serwis robił Azarence wielką szkodę. W secie trzecim Japonka cały czas prowadziła, dyktowała warunki gry. Białorusinka zerwała się jeszcze do walki, przełamała podanie rywalki, serwowała, by wyrównać na 4:4, ale przegrała tego gema i po chwili mecz.

Podsumowując turniej kobiet, wypada napisać, że obawy, iż nieobecność aż sześciu zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA wpłynie na poziom, okazały się bezpodstawne. Było wiele świetnych spotkań, a Naomi Osaka i Wiktoria Azarenka w takiej formie mogą śmiało uważać, że są najlepsze na świecie.

Smutne było co innego – brak widzów. Tenis bez publiczności jest aseptyczną grą, przemówienia finalistek do pustych trybun to był najsmutniejszy sportowy obrazek czasów koronawirusa. Potęga telewizji jest wielka, ale takiego smutku nie gasi.

Turniej w Nowym Jorku mógł być taki, jaki był, albo mogło nie być go wcale, jednak trudno nie życzyć Francuzom, by ich decyzja o wpuszczeniu publiczności na stadion Rolanda Garrosa nie okazała się zbyt kosztowna, bo dla atrakcyjności spektaklu może być zbawienna.

Wyniki finałów

Kobiety:
N. Osaka (Japonia, 4) – W. Azarenka (Białoruś) 1:6, 6:3, 6:3;
debel: L. Siegemund (Niemcy) i W. Zwonariowa (Rosja) – N. Melichar (USA) i Y. Xu (Chiny, 3) 6:4, 6:4.

Mężczyźni:
debel: M. Pavić (Chorwacja) i B. Soares (Brazylia) – N. Mektić (Chorwacja) i W. Koolhof (Holandia, 8) 7:5, 6:3.
Finał singla mężczyzn, w którym grają Dominic Thiem i Alexander Zverev, w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA