fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Agnieszka Radwańska przegrała

AFP
Agnieszka Radwańska od dawna przekonuje nas i siebie, że Paryża nie znosi i w zamian dostaje to samo - zaskakujące porażki w sytuacji, gdy losowanie układa się świetnie.

W tym roku w trzeciej rundzie nie było porażki, była klęska z Francuzką Alize Cornet, która ma powody, by się Radwańskiej bać, bo przed tą sobotą z ośmiu meczów wygrała tylko jeden. Teraz już dwa, bo na korcie centralnym pokonała Polkę 6:2, 6:1. Radwańska w całym meczu nie wygrała ani jednego gema przy swoim podaniu, piłka po jej  uderzeniach - przede wszystkim z forhendu - leciała bardzo wolno. Polka wywiesiła białą flagę, końcowka meczu była dla nas widowiskiem tak smutnym, że lepiej było tego nie oglądać.

Tłumaczenie zawodniczki jest takie samo jak zawsze - nienawidzę ziemi. „Kort był wolny, piłki ciężkie, nic mi się nie udawało. Rywalka często grała skróty, dobrze je maskując, na takim korcie, gdzie startuję do piłki o sekundę za późno, nic nie mogłam zrobić. Już cieszę się, że sezon na kortach ziemnych dla mnie się skończył, teraz będzie tylko trawa.”

Na pytanie, czy bierze w przyszłości pod uwagę całkowitą rezygnację z gry na mączce, Agnieszka Radwańska odpowiedziała, że choć to coraz więcej ją kosztuje, trochę jej żal wykreślić z programu Wielki Szlem w Paryżu. Wydaje się, że rezygnacja byłaby rzeczywiście złym pomysłem, lepiej zacząć od tego, o czym mówił już dawno trener Polki Tomasz Wiktorowski - od zmiany nastawienia, że ziemia to planeta z definicji  nieprzyjazna. Bez tego Roland Garros w wykonaniu Radwańskiej to zawsze będzie tenis na nie.

Pocieszające po tej klęsce jest tylko to, że najlepsza polska tenisista - jak sama twierdzi - jest zdrowa i jak zauważyliśmy podczas konferencji prasowej, wyjeżdża z Francji bez satysfakcji, ale i bez złości (przed laty rozmowa z nią po takiej porażce była przyjemnością tylko dla masochistów).

Trzecia runda w Paryżu to nie kompromitacja, tylko bardzo żal, że tak bolesny cios zadała Radwańskiej nie potężna kobieta jakich w tenisie nie brakuje, lecz drobna dziewczyna z Nicei, grająca finezyjnie, podobnie jak Polka, tylko zwykle gorzej, a w tę sobotę niestety dużo lepiej. W nagrodę Cornet spotka się w kolejnej rundzie ze swoją rodaczką Caroline Garcią. W tej połówce turniejowej drabinki z nr 2 rozstawiona jest Karolina Pliskova, ale to nie powód do strachu, wprost przeciwnie, raczej argument dla tych, którzy twierdzą, że kobiecy tenis przeżywa ostry kryzys.

Czy trzeba lepszego dowodu, że tak nielubiany przez pannę Agnieszkę Paryż chciał jej w tym roku dać prezent, którego ona nie przyjęła? Szkoda, o następne może być coraz trudniej i wcale nie jest pewne, że Wimbledon wszystko wynagrodzi.

—Mirosław Żukowski z Paryża

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA