fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Roland Garros: Młody jeszcze poczeka

AFP
W finale turnieju mężczyzn spotkają się w niedzielę Rafael Nadal i Stan Wawrinka.

Korespondencja z Paryża

Wydarzeniem piątku był półfinałowy mecz Szwajcara z Andym Murrayem wygrany przez Wawrinkę 6:7 (6-8), 6:3, 5:7, 7:6 (7-3), 6:1. - Stan zagrał dużo lepiej niż ja w piątym secie. Mój serwis stracił moc, nie byłem w stanie dyktować warunków przy swoim podaniu. Starałem się walczyć, choć przegrywając 0:5 po trzykrotnym przełamaniu serwisu, trudno być optymistą. Pod względem fizycznym nie czułem się w piątym secie najlepiej, zdecydowanie to Stan był górą. Ale jestem zadowolony z tego co osiągnąłem w tym turnieju, to daje mi dobre podstawy przed sezonem na trawie - stwierdził Murray.

Wawrinka powiedział, że pomimo ponad czterech godzin spędzonych na korcie czuje się świetnie. - Oczywiście w spotkaniu z  Nadalem na korcie ziemnym nikt nie jest faworytem. On ma szansę na dziesiąty triumf tutaj, to byłoby coś wspaniałego. Mecz z Thiemem byłby chyba łatwiejszy. Ale postaram się znaleźć jakiś sposób i na Nadala. Cóż innego mógłbym wam powiedzieć? - pytał z uśmiechem Wawrinka, który wygrał już w Paryżu w roku 2015. W pamięci kibiców pozostała jego znakomita gra i spodenki w biało-czerwoną kratkę (dla jednych piżama, dla innych strój klauna).

Drugi półfinał był o wiele mniej emocjonujący. Rafael Nadal pokonał Dominika Thiema 6:3, 6:4, 6:0. Młody Austriak przekonał się, że w starciu z Hiszpanem może pohasać w Rzymie, ale gdy przychodzi do poważnej gry na ulubionej scenie Nadala, sama siła strzału nie wystarczy, bo rywal strzela jeszcze mocniej. Thiem drugi raz z rzędu odpada w Paryżu w półfinale (w ubiegłym roku równie gładko przegrał z Djokoviciem). Jeśli do siły nie dołoży trochę subtelności, na wielkoszlemowe triumfy może jeszcze poczekać.

- Dominic nie grał najlepiej, robił więcej błędów nż zwykle, może dlatego, że trochę wiało, a on nie zna tak dobrze jak ja kortu centralnego? Nie sądzę, by dziesiąty triumf w Paryżu był potrzebny, by powiedzieć, że dokonałem czegoś historycznego. Dziewięć chyba wystarczy, ale oczywiście dziesiątka to miła liczba. Nie uważam by miało znaczenie to, że Stan rozegrał w półfinale tak długi mecz. Gra świetnie, wygrał ostatni turniej w Genewie, tu awansował do finału, to najlepszy dowód, że jest w formie. Jeśli pozwolę mu grać agresywnie, uderzać piłki z komfortowych pozycji, mogę mieć kłopoty.  Meczu ze Stanem nie traktuję jako rewanżu za finał Australia Open 2014. Pojęcia rewanż nie ma w moim słowniku. Nie wiem jak potoczyłby się tamten pojedynek, gdybym nie był kontuzjowany - powiedział Hiszpan. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Nadal i Wawrinka spotykali się 18 razy. 15:3 prowadzi tenisista z Majorki.

W sobotę o 15:00 finał kobiet i jedno już jest pewne: turniej Roland Garros będzie miał triumfatorkę, która jeszcze nigdy w Paryżu nie wygrała. Zdecydowaną faworytką jest Rumunka Simona Halep rozstawiona z nr 3. Jej awans do finału jest logiczny, można się było go spodziewać, gdy tylko okazało się, że kontuzja kostki nie jest na tyle groźna, by pokrzyżować plany tenisistki. Jeśli Halep wygra finał, osiągnie dwa cele: odniesie wreszcie wielkoszlemowe zwycięstwo i zostanie w poniedziałek nr 1 kobiecego tenisa. Była już w finale w roku 2014, ale przegrała z Marią Szarapową. „Sytuacja była wówczas zupełnie inna, do Paryża przyjechało z Rumunii oglądać mój mecz chyba z 50 osób, byłam rozkojarzona. Teraz w moim otoczeniu będzie tylko trener Darren Cahill i kilku najbliższych. Finałowa rywalka jest nieprzewidywalna, oczywiście gra bardzo mocne piłki z głębi kortu, to wiedzą wszyscy, ale tak naprawdę trudno powiedzieć, czego można się po niej spodziewać” - mówiła Halep podczas piątkowej konferencji prasowej.

Ta rywalka to sensacja nr turnieju - dwudziestoletnia Łotyszka o rosyjskich korzeniach Jelena Ostapenko (nr 47 WTA przed turniejem, po turnieju awansuje w okolice 20. miejsca). Jej siłą dotychczas była przede wszystkim beztroska. Ryzykowała, trafiała i jechała dalej. Jeśli ten stan łaski się nie skończy, jeśli nie pojawi się stres związany z wielkoszlemowym finałem, mecz może być ciekawy. Trzeba jednak pamiętać, że Ostapenko w drodze do finału nie pokonała żadnej rywalki z czołowej światowej dziesiątki.

Wiara w sukces dwudziestolatki chyba nie jest przesadna, na jej konferencję prasową przyszło tylko kilkunastu dziennikarzy, z Łotwy nie było nikogo. Ale to nie znaczy, że sukcesu w ojczyźnie nikt nie zauważył. - Zadzwonił nawet prezydent naszego kraju, nie do mnie tylko do mojej mamy, bo mojego numeru telefonu chyba nikt nie ma - powiedziała Jelena, która zanim została tenisistką, trenowała taniec towarzyski. - Teraz to trochę pomaga mi w poruszaniu się po korcie - przyznała.

Kiedy jeden z dziennikarzy powiedział jej, że w dniu w którym się urodziła Gustavo Kuerten wygrał swój pierwszy turniej Roland Garros, Ostapenko stwierdziła: - Oby to było  jakieś podobieństwo.

Kuerten w roku 1997 przyjechał na turniej jak tenisista nr 66  w światowym rankingu, mieszkał w hotelu bez windy a wyjechał jako jeden z ulubieńców Paryża i jest nim do dziś (w niedzielę będzie na korcie centralnym uroczystość na jego cześć).

W turnieju juniorek Rosjanka Marta Paigina, która zmiotła z kortu Igę Świtek przegrała w półfinale z Amerykanką Claire Liu 2:6, 0:6.

Półfinały debla


Mężczyźni: R. Harrison (USA) i M. Venus (Nowa Zelandia) - J. Cabal  i R. Farah (obaj Kolumbia, 16) 4:6, 6:3, 6:4; S. Gonzalez (Meksyk) i D. Young (USA) - F. Verdasco (Hiszpania) i N. Zimonjić (Serbia) 6:7 (3-7), 7:5, 6:3.


kobiety: B. Mattek - Sands (USA) i L. Safarova (Czechy, 1) - Y. Chan (Tajwan) i M. Hingis (Szwajcaria, 3) 6:4, 6:2; A. Barty i C. Dellacqua (obie Australia) - L. Hradecka i K. Siniakova (obie Czechy, 6) 7:5, 4:6, 6:3.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA