fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

TURYSTYKA Trendy

Czerwony protest branży turystycznej w Berlinie

Fot. AFP
Około 15 tysięcy osób wzięło udział w proteście, który odbył się w środę w Berlinie. Przedsiębiorcy turystyczni i z sektora MICE domagają się większej pomocy finansowej, popierają ich organizacje branżowe. Pierwsze reakcje polityków już są.

We środę, 28 października, do Berlina przyjechało kilkanaście tysięcy osób reprezentujących firmy turystyczne i przemysł spotkań, by wziąć udział w proteście – donosi tamtejszy portal branży turystycznej Travel Talk. Z pierwszych szacunków wynika, że do akcji przystąpiło około 15 tysięcy osób. Protestujący, z których wielu ubrało się na czerwono w nawiązaniu do hasła „Alert czerwony”, przeszli ulicami stolicy w stronę Bramy Brandenburskiej, przez wiele kilometrów w tym kierunku ciągnęły też autokary.

Do protestu nawoływały największe organizacje branżowe, wśród nich BTW (Niemieckie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych), DRV (odpowiednik polskiej PIT), ASR (Stowarzyszenie Niezależnych Biur Podróży) i VIR (Stowarzyszenie Internetowych Przedsiębiorców Turystycznych). – Kto nie chce, żebyśmy pracowali, kto zakazuje sprzedawania większości naszych produktów czy ofert bezpośrednio lub wprowadza zakazy tylnymi drzwiami, musi być gotowy na wyrównanie szkód – mówił sekretarz generalny BTW Michael Rabe.

Ponieważ branża zderza się z problemem o wiele większym niż typowe ryzyko biznesowe, organizacja żąda czegoś więcej niż tylko dopłat do kosztów stałych. Przyszedł czas na natychmiastową wypłatę wysokich odszkodowań, w przeciwnym razie gastronomia, agenci turystyczni, rodzinne hotele i przewoźnicy autokarowi nie przetrwają zimy. W obecnej sytuacji pracę stracić może połowa zatrudnionych w tych branżach.

Z kolei portal Touristik Aktuell cytuje Rabego mówiącego, że bez przedsiębiorców turystycznych, którzy dziś są zmuszeni do protestów i walki, Niemcy byłyby gospodarczo i kulturalnie bardzo ubogie. Także prezes DRV Norbert Fiebig i dyrektor generalny DRV Dirk Inger przyłączyli się do protestujących. Zdaniem DRV z powodu ograniczeń w podróżowaniu i obowiązkowej kwarantanny branża turystyczna doświadcza drugiego lockdownu. –

Jako przedsiębiorcy podchodzimy bardzo odpowiedzialnie do ochrony zdrowia i ograniczania ryzyka zakażenia i wdrażamy na szeroką skalę protokoły sanitarne oraz środki bezpieczeństwa dla podróżujących służbowo i wypoczynkowo – podkreśla Fiebig. Prezes krytykuje też ograniczenie wsparcia pomostowego do 50 tysięcy euro, bo dla większych i średnich przedsiębiorstw to zbyt niska kwota.

Jak donosi Travel Talk, rząd Niemiec już zareagował na postulaty branży i zapowiedział wsparcie. Minister pracy Hubertus Heil poinformował, że toczą się prace nad dalszymi programami pomocowymi, by wesprzeć przede wszystkim tych, którzy w listopadzie z powodu wprowadzanych ograniczeń ucierpią najbardziej. Jako przykład podał przemysł spotkań i firmy specjalizujące się w zabudowie stoisk targowych. Heil wyjaśnia, że kolejne restrykcje są konieczne, a koronawirus jest największym wyzwaniem, przed jakim stanęło nasze pokolenie.

– Poprzez takie środki jak skrócony wymiar czasu pracy czy wsparcie pomostowe walczymy o każde miejsce pracy w Niemczech – dodaje. Wspomniane rozwiązania były już omawiane w środę po południu w czasie pierwszego czytania w Bundestagu – chodzi o nowelę obowiązujących przepisów od 1 stycznia 2021 roku i przedłużenie tych świadczeń do końca przyszłego roku.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA