fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

TURYSTYKA Trendy

Dzieci do szkół, nowy koronawirus do Polski. Co to przyniesie?

Fot. AFP
Wiadomość, że do Polski dotarł szybciej zarażający koronawirus z Wielkiej Brytanii zbiegła się w czasie z powrotem dzieci z klas od pierwszej do trzeciej do szkół. To nie wróży dobrze – uważa ekspert.

W czwartek rano laboratorium genXone poinformowało, że najprawdopodobniej nowy brytyjski wariant koronawirusa zidentyfikowano również w Polsce u pacjenta pochodzącego z województwa małopolskiego – informuje na wstępie cotygodniowego raportu o sytuacji epidemicznej prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

I dodaje, że na razie nie ma zweryfikowanych informacji, że nowe odmiany patogenu powodują cięższy przebieg choroby, ale przyjmuje się, że jest on od 50 do 70 procent bardziej zaraźliwy przez co stanowi większe zagrożenie dla szybszego rozprzestrzeniania się zakażeń.

Sytuacja epidemiczna Polsce nadal jest stosunkowo korzystna, zwłaszcza na tle unijnych krajów bezpośrednio lub pośrednio (poprzez morze jak np. Dania) graniczących z Polską.

Ilustruje to wykres przygotowany przez Traveldatę (dane z ostatniego tygodnia). Masywniejsze niebieskie słupki oznaczają średni wskaźnik liczby zachorowań (lewa skala), a węższe słupki czerwone średni wskaźnik liczby zgonów, który w celu lepszej wizualizacji przedstawiony jest w zmienionej skali prawej.

Jak podkreśla autor, niemieckie wskaźniki są bardzo zbliżone do polskich, ale tamtejsze restrykcje ostrzejsze i prawdopodobnie będą trwały dłużej.

W Niemczech przez pewien czas ograniczenia i regulacje były łagodniejsze niż w Polsce, co jednakże prowadziło do sukcesywnego pogarszania się sytuacji epidemicznej. Jednak to nie dawało zadowalających efektów. Dlatego władze Niemiec wprowadziły pełny lockdown, który był już kilkakrotnie przedłużany, a obecny termin jego obowiązywania to 14 lutego.

Niemieckie władze całkowicie zamknęły szkoły i przedszkola, restauracje, puby, teatry oraz handel detaliczny za wyjątkiem sklepów spożywczych i aptek. Restrykcje są więc nawet nieco radykalniejsze niż w Polsce, gdzie funkcjonują przedszkola i trzy najmłodsze klasy w szkołach.

Zdaniem Betleja uruchamianie nauki w klasach od pierwszej do trzeciej wiąże się z ryzykiem, ponieważ trudno nakłonić dzieci do przestrzegania zasad higieny i utrzymywania bezpiecznej odległości, co może sprzyjać szybszemu rozprzestrzenianiu się choroby, zwłaszcza w obliczu nowej odmiany koronawirusa. Tym bardziej, że bardzo podobną decyzję podjęto swego czasu w Izraelu i była to „zapewne jedna z głównych przyczyn szybkiego odrodzenia się mocno już ograniczonej epidemii w tym kraju”.

Portugalia na czele zakażonych

Autor zwraca uwagę, że w minionym tygodniu na czoło listy europejskich krajów najbardziej zakażonych trafiła Portugalia (czwarte miejsce pod względem zgonów).

Kraj ten stosował dotąd, jako jeden z nielicznych, relatywnie nieduży poziom ograniczeń i restrykcji. Otwarte były m.in. szkoły, a działalność placówek gastronomicznych podlegała jedynie częściowym ograniczeniom. Można zatem powiedzieć, że utrzymywano tam funkcjonowanie dwóch głównych i najbardziej wydajnych kanałów transmisji koronawirusa do gospodarstw domowych.

Władze podjęły w czwartek, 21 stycznia, decyzję o natychmiastowym zamknięciu szkół i uczelni i rozważają dalsze ograniczenia,c w tym w pracy lokali gastronomicznych.

Prezes Traveldaty przypomina, że „zaawansowane modele cyfrowe wyraźnie wskazują na szczególnie wielkie niebezpieczeństwo, jakie w czasie pandemii niesie ze sobą funkcjonowanie pubów, restauracji i różnorodnych lokali rozrywkowych. Zamiast postępować zgodnie z podpowiedziami sztucznej inteligencji władzom wielu krajów wygodniej jest brać pod uwagę zalecenia rozumujących analogowo zespołów różnorakich ekspertów”. Co sprowadza się do gdybania.

Jak co tydzień sporo miejsca w materiale poświęca autor przypomnieniu historii walki z epidemią w Izraelu i Szwecji, a więc w dwóch krajach stosujących odmienną strategię w tym względzie. W tym drugim kraju, traktującym pandemię niezwykle liberalnie, pochłonęła ona tysiące ofiar ponad średnią dla państw skandynawskich, którą prawdopodobnie udałoby się utrzymać, gdyby zastosowano restrykcje.

Dlatego zdaniem eksperta trzeba raczej korzystać z doświadczeń Izraela. Też nie idealnych, ale przynoszących lepsze efekty, a polegających na utrzymywaniu (z okresami luzowania) dużych obostrzeń, a nawet całkowitych lockdownów.

Trzeci lockdown wszedł tu w życie 27 grudnia i miał się zakończyć po dwóch tygodniach lub później, jeśli dzienna liczba zakażeń utrzyma się na poziomie powyżej 1000. Ponieważ ostatnio liczba jest bliska 10 tysiącom, szybkie wyjście z ograniczeń wydaje się mało prawdopodobne.

Izrael jest też krajem, który przoduje w szczepieniu obywateli. Na kilka sposobów zapewnił sobie odpowiednią liczbę szczepionek firmy Pfizer – niedawno poinformowano, że Pfizer zgodził się udostępnić Izraelowi kilka milionów dodatkowych dawek antycovidowej szczepionki w zamian za uzgodniony program przekazywania danych statystycznych, dotyczących m.in. jej skuteczności. W ocenę przydatności Izraela dla celów tego programu była też zaangażowana Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Dzięki temu Izrael staje się źródłem jedynych w swoim rodzaju doświadczeń dla innych państw w walce z koronawirusem i szybkiego szczepienia w warunkach ostrego rozwoju pandemii i „oceny jego rezultatów w postaci ograniczenia jej rozwoju i sprowadzenia do rozmiarów niezagrażających istotnie funkcjom społeczno-gospodarczym państwa oraz zdrowiu i życiu znaczącej liczby osób”.

Przegląd sytuacji epidemicznej

W drugiej części materiału autor tradycyjnie przedstawia zaktualizowane mapy i tabelę z danymi obrazującymi sytuację pandemii w poszczególnych krajach. Przy czym dzieli je na kraje będące rynkami źródłowymi i docelowymi masowej turystyki.

W prezentowanych ilustracjach kolor czarny zastosowano do oznaczenia obszarów, w których tygodniowy wskaźnik zakażeń wyniósł > 2000 na milion mieszkańców, a wskaźnik zgonów > 40 na milion mieszkańców.

W ostatnim tygodniu podobnie jak w poprzednim tygodniowy wskaźnik liczby zgonów dla Polski wzrósł w stosunkowo niewielkim stopniu czyli z 54,8 do 57,3 (+ 4,6 procent), co odpowiadało w przybliżeniu średniemu wzrostowi tego wskaźnika wśród ogółu krajów źródłowych.

W porównaniu z Polską zmiana za korzyść wśród krajów o wysokich poziomach wskaźników nastąpiła w krajach nadbałtyckich (spadek z 129 do 64,2), na Słowacji (z 109 do 101), a pogorszenie w Czechach (wzrost z 103 do 114), na Węgrzech (z 78,8 do 126) oraz w najwcześniej zaatakowanej nową odmianą koronawirusa Wielkiej Brytanii (z 94,2 do 115) – relacjonuje Betlej.

Tym razem Betlej prezentuje dodatkowo wykresy zbiorczych wskaźników zakażeń i zgonów dla tych regionów i dla Wielkiej Brytanii, która jest w tej chwili głównym obszarem zakażania nową odmianą koronawirusa.

Na obu wykresach wyraźnie widać zdecydowaną kontynuację odbicia wskaźników dla Wielkiej Brytanii na tle wskaźników regionalnych – wyjaśnia ekspert. Dla wskaźnika nowych zachorowań wyraźny wzrost następuje począwszy od tygodnia 14-20 grudnia 2020, przy czym warto przypomnieć, że 14 grudnia jest najczęściej wymienianą datą, w której stwierdzono pojawienie się tam nowej mutacji koronawirusa.

Dla tygodniowego wskaźnika zgonów w Wielkiej Brytanii znaczący wzrost widoczny jest od tygodnia 28 grudnia – 3 stycznia, a zwłaszcza 4 -10 stycznia, czyli z dwu- lub trzytygodniowym opóźnieniem w relacji z przebiegiem wskaźnika zakażeń. Na razie można przyjąć, że uwzględniając opóźnienie w czasie, oba te wskaźniki rosną mniej więcej proporcjonalnie, co może świadczyć, że nowa mutacja koronawirusa jest wprawdzie znacznie bardziej zaraźliwa, ale sam przebieg choroby jest podobny, czyli nie powoduje więcej zgonów – wskazuje Betlej.

Jak konkluduje, dane z najbliższych dni i tygodni pokażą, czy nowa odmiana skuteczniej (w relacji z dotychczasową) rozprzestrzenia się wśród ludzi w średnim wieku i dzieci i młodzieży. Gdyby tak było, można byłoby przyjąć, że te grupy zaniżają proporcje zgonów i zachorowań, co oznaczałoby, że w grupie osób starszych relacja ta jest jednak większa niż dotychczas, a zatem nowa mutacja koronawirusa powoduje relatywnie większą liczbę zejść śmiertelnych.

Najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy, mimo widocznego spadku, nadal utrzymują się krajach, do których najwcześniej dotarła nowa odmiana koronawirusa, czyli w Irlandii (spadek z 9332 do 5125) i w Wielkiej Brytanii (spadek z 6127 do 4752). Wysoki wskaźnik ma jeszcze Słowenia, w której również spadł on z 6760 do 4690.

Najniższe wskaźniki mają Belgia (1166), Dania (1311), Niemcy (1441) i Austria (1451). We Francji, w której wskaźnik zakażeń był przeważnie wyraźnie niższy od średniej obecnie jest już na poziomie zbliżonym do średniej (1956).

Spadek zbiorczego ważonego wskaźnika nowych zachorowań, choć w mniejszej skali niż w zachodniej części kontynentu, odnotowano również w Europie Środkowo-Wschodniej. Obniżył się on z 1851 do 1615 na milion mieszkańców, czyli o 12,7 procent. Tym razem na niekorzyść zbiorczego wskaźnika działała sytuacja w Rosji, na Białorusi i Ukrainie, gdzie w tym czasie wskaźniki rosły, w pozostałych zaś krajach spadały, przy czym w największym stopniu na Węgrzech (z 1468 do 989) i w Czechach (z 8489 do 6335).

W Polsce w ostatnim tygodniu wskaźnik spadł do 1324 zakażeń na milion mieszkańców.

W Szwecji w ostatnim tygodniu niespodziewanie znacząco obniżył się do 3402. Zdecydowanie korzystniejsza była sytuacja w Finlandii (spadek z 331 do 318) i Norwegii (spadek z 822 do 685). Te trzy wymienione spadki wygenerowały obniżkę ogólnego wskaźnika dla całej Skandynawii, który w tej sytuacji wyniósł 1861 wobec 2765 przed tygodniem – opisuje Betlej.

W tym roku zestaw krajów docelowych obejmuje też Włochy, które od pewnego czasu straciły już uzasadnienie dla oddzielnego monitoringu i zostały w tej roli zastąpione przez intensywnie zakażaną zmutowanym wirusem Wielką Brytanię.

Ostatni tydzień był okresem kolejnego dość znaczącego wzrostu zbiorczego tygodniowego wskaźnika zachorowań w krajach docelowych (czyli w takich do których udają się turyści) z 1144 do 1364 przypadków na milion mieszkańców. O takiej sytuacji zdecydowało bardzo istotne podniesienie się wskaźnika zakażeń w Hiszpanii (z 1851 do 4312), którego wpływu nie zdołały zrównoważyć jego znacznie mniejsze spadki we Włoszech (z 2004 do 1735) i w Turcji (z 998 do 720).

Po pewnym zluzowaniu restrykcji i obostrzeń oraz w wyniku zmęczenia społeczeństwa przedłużającym się stanem pandemicznym dał się już zauważyć ponowny wzrost tygodniowych wskaźników zakażeń w wielu regionach kraju. W okresie ostatnich trzech tygodni dotyczy to zwłaszcza obszaru aglomeracji Madrytu (wzrost z 2092 do 4337 ), Katalonii (z 1847 do 3095) i rejonu Walencja/Alicante (z 1438 do 4479). Nieco mniej dynamiczny był wzrost wskaźników dotyczących Balearów (z 2460 do 3230), a także Wysp Kanaryjskich, gdzie wskaźnik poniósł się z 607 do 959 nowych infekcji na milion mieszkańców.

Bardzo wysoki wzrost tygodniowego wskaźnika nowych zachorowań odnotowano w ostatnich trzech tygodniach w Portugalii z 2005 do aż 6481 (o 232 procent), przy czym warto zauważyć, że w tym kraju nie zamknięto, a jedynie ograniczono działalność restauracji, barów i kawiarń.

Wskaźnik nowych zachorowań w ostatnich trzech tygodniach rósł systematycznie również w Tunezji, a skumulowany wzrost wyniósł 88 procent – z 924 do 1735 przypadków na milion.

W innych krajach po wzrostach w dwóch poprzedzających tygodniach w ostatnim odnotowano spadki wskaźników. We wspomnianych już Włoszech wskaźnik spadł z 2004 do 1735, na Cyprze z 3880 do 1860, a w Grecji – z 426 do 351.

Bardzo już niski tygodniowy wskaźnik infekcji w Maroku spadł jeszcze bardziej (z 254 do 193). Kolejny raz z rzędu zdecydowanie najniższy wskaźnik nowych infekcji miał Egipt – jedynie 64,3 na milion mieszkańców (przed tygodniem 74,1). Bardzo niski był w tym kraju również wskaźnik liczby zgonów 3,76 (spadł z 3,82). Oba te wskaźniki epidemiczne nadal pozostają zdecydowanie najniższe wśród wszystkich monitorowanych krajów docelowych.

Sytuacja w USA uległa w ostatnim tygodniu pod względem nowych zakażeń pewnej poprawie. Wskaźnik obniżył się z 5443 do 4721 przypadków na milion mieszkańców, czyli o 13,3 procent, ale jednocześnie nieznacznie o 3,1 procent z 70,0 do 72,2 podniósł się wskaźnik zgonów.

W Japonii w tygodniu minionym wskaźnik podniósł się stosunkowo niewiele, czyli do 328, a w Korei Południowej do 72.

Obecnie władze są zdania, że ten drugi kraj przechodzi trzecią falę epidemii i apelują o przestrzeganie reguł higieny i dystansowania społecznego. Możliwe, że duże zdyscyplinowanie społeczeństwa koreańskiego pozwoli nadal utrzymywać epidemię w ryzach.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach po licznych wcześniejszych różnokierunkowych zmianach wykazał w ostatnich trzech tygodniach bardzo znaczący wzrost z 2,26 do 13,3. Pewną niespodzianką jest odnotowany 17 stycznia pierwszy od trzeciego tygodnia maja 2020 roku przypadek śmiertelny, spowodowany zakażeniem koronawirusem.

Warto też podkreślić, że pomimo niejednokrotnie znaczącego względnego wzrostu wskaźniki epidemiczne w wymienionych krajach azjatyckich nadal pozostają na bardzo niskich poziomach, zwłaszcza w odniesieniu do silnie obecnie zainfekowanych krajów europejskich – kończy omawianie sytuacji autor.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA