fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

TURYSTYKA Trendy

Rząd poluzuje restrykcje, ale i surowo ukarze za ich łamanie?

Fot. Grupa Pingwina
W związku z niezadowoleniem przedsiębiorców rząd planuje przyspieszyć łagodzenie restrykcji, ale też dotkliwie karać za ich nieprzestrzeganie – nieoficjalnie dowiedział się RMF FM. Potwierdza to częściowo wypowiedź głównego doradcy premiera ds. COVID-19 prof. Andrzeja Horbana, że jeżeli liczba zakażeń będzie maleć, to zaproponuje rozluźnienie rygorów.

– Jesteśmy tuż przed rozwiązaniem problemu – ocenił Horban w Polsat News.

Wcześniej jednak wskazywał, że uzasadnione jest przekonanie, że w Polsce jest już nowy wariant koronawirusa z Wielkiej Brytanii, który charakteryzuje  się tym, że rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż dotychczas zwalczany. – Jeżeli sto tysięcy ludzi przyjechało do kraju z okolic Londynu, to ten wirus musi tu już być – mówił. – Na razie go szukamy, ale to jest szukanie igły w stogu siana. Będziemy to wiedzieli, jeżeli gwałtownie wzrośnie liczba zakażeń.

Pytany o obostrzenia Horban stwierdził, że „tak daleko nie sięgają myśli, żeby oceniać koniec lockdownu”, ale jeżeli będzie się utrzymywać tendencja, że będzie mniej zakażeń lub tyle samo, ale na pewno nie więcej, to zacznie proponować rozluźnienie rygorów. – Wiadomo, że sytuacja wielu branż w gospodarce jest bardzo trudna, ale dobijamy do brzegu – dodał.

Jak dodał, rozwiązaniem problemu są szczepienia. Chociaż przyznał, że idą one powoli.

Jego zdaniem ograniczenia mogą potrwać jeszcze „może miesiąc, może trzy tygodnie, a może sześć tygodni”. – Będziemy reagowali na bieżąco – zapewnił.

Tymczasem coraz więcej przedsiębiorców, głównie z branży turystycznej i gastronomicznej, zapowiada nieposłuszeństwo i otwieranie biznesów, mimo zakazu. W poniedziałek informowali o tym hotelarze i restauratorzy z Beskidów, a dzisiaj z Warmii i Mazur. Na Podhalu organizują protest pod hasłem „Góralskie veto”. Jak mówią, nie dostają pomocy od państwa lub jest ona niewystarczająca. Jedyną szansę na uniknięcie bankructwa widzą w powrocie do zwykłej działalności, chociaż oczywiście z zastosowaniem reżimu sanitarnego w ich obiektach. Podkreślają, że nie wolno im tego zakazać, ponieważ wprowadzane przez rząd ograniczenia są niezgodne z konstytucją.

„Obok kryzysu pandemicznego fundujemy sobie gigantyczny kryzys gospodarczy” – napisał w liście do premiera Mateusza Morawieckiego prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.

Rząd wprawdzie uchwalił w poniedziałek uchwałę o przeznaczeniu około miliarda złotych na pomoc, ale wziął pod uwagę jedynie niewiele ponad 200 gmin górskich. Pieniądze mają trafić do samorządów, a one maja ulżyć przedsiębiorcom, zwalniając ich z podatku od nieruchomości. Rząd ogłosił też uruchomienie pomocy finansowej bezpośrednio dla przedsiębiorców (w całym kraju) w ramach tarczy PRF 2.0. Zanim jednak pieniądze trafią na konta poszkodowanych ograniczeniami miną tygodnie, tymczasem skarżą się oni, że często nie mają już pieniędzy na życie.

Według RMF FM protesty odnoszą skutek, ponieważ rządzący zaczynają rozważać wycofywanie się z ograniczeń. Z drugiej strony zamierzają powstrzymywać zdesperowanych ludzi, którzy mimo zakazu uruchomią swoje biznesy, groźbą zastosowania surowych kar.

Na początek otwarto by sklepy w galeriach handlowych, a w drugiej kolejności – ewentualnie – hotele. Wciąż zamknięte miałyby zostać siłownie i restauracje – być może aż do wiosny.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA