fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

TURYSTYKA Linie lotnicze

Tanie linie lotnicze: Liczymy dopiero na jesień

Fot. Bloomberg
Rynek podróży lotniczych zacznie odbijać dopiero jesienią – uważają szefowie trzech największych europejskich tanich linii lotniczych. Jeśli chodzi o lato, są umiarkowanymi optymistami. „Na niskich cenach skorzystają pasażerowie”.

W Europie nastroje w branży lotniczej nie są tak dobre jak w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy tamtejsi przewoźnicy uważają, że pandemia już za nimi, ich europejscy koledzy patrzą na nadchodzący sezon letni z niewielkim optymizmem. Rynek zacznie się, ich zdaniem, odbudowywać dopiero jesienią.

Szefowie Ryanaira, Wizz Aira i EasyJeta zgodnie uważają, że tego lata największy popyt będzie na loty typowo turystyczne, pisze amerykański portal branży lotniczej Airlines Weekly. W czasie konferencji World Aviation Festival Eddie Wilson prezes Ryanaira stwierdził, że w tym roku mieszkańców Europy Północnej nic nie powstrzyma przed wakacjami na plaży.

Wielu Europejczyków może wybrać samochód jako środek transportu. Sytuacji nie ułatwia brak jasnych wytycznych dotyczących zasad podróżowania, na co zwraca uwagę Jozsef Varadi, prezes Wizz Aira.

Na razie nie wiadomo na przykład, na jakich zasadach za granicę będą mogli wyjeżdżać Brytyjczycy. Co prawda tamtejszy rząd potwierdził, że obowiązywać ma podział krajów na trzy grupy, zgodnie z zasadą świateł na skrzyżowaniu – zieloną, pomarańczową i czerwoną (dla każdej określone są inne zasady powrotu, od testów PCR przez samoizolację w domu aż po 10-dniową kwarantannę w hotelu) – ale lista państw zaliczonych do poszczególnych grup nie jest znana.

Prezes Wizz Aira tłumaczy też, dlaczego europejskie i amerykańskie linie lotnicze patrzą na najbliższe tygodnie inaczej. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych mówimy o rynku krajowym, to na Starym Kontynencie o międzynarodowym.

– Europę tworzy 30 krajów – mówi Varadi. – Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, także w Europie jako pierwszy odrodzi się ruch krajowy, ale ten rynek jest o wiele mniejszy w porównaniu z USA – dodaje.

Kolejna kwestia to realizacja szczepień – kiedy się rozpoczynały, wszyscy myśleli, że będą prowadzone szybciej. Niż się potem okazało.

Dla tanich linii lotniczych kolejnym wyzwaniem jest wymóg stawiany przez część krajów odnośnie do rodzaju testów, które trzeba wykonać przed wyjazdem. Jeśli warunkiem jest badanie PCR, klientów trudno będzie przekonać do podróżowania, bo koszt badania jest bardzo wysoki w stosunku do ceny biletu – uważa z kolei prezes EasyJet Johan Lundgren. Średnio za przelot Europejczycy płacą poniżej 100 dolarów, na test PCR muszą wydać 50 dolarów.

Wizz Air planuje zrealizować w tym sezonie letnim między 60 a 80 procent programu z 2019 roku, Ryanair celuje w 75 procent, EasyJet nie składa w tym zakresie żadnych deklaracji. Wszyscy przyznają jednak, że liczba miejsc w samolotach będzie dostosowywana do popytu – może zarówno rosnąć, jak i spadać.

Varadi twierdzi też, że ceny biletów będą o 20-25 procent niższe niż zazwyczaj, a to oznacza korzyść dla pasażerów.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA