fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Resort kultury chce wykupić kolekcję Czartoryskich

Fotorzepa/Danuta Matloch
Resort kultury chce wykupić wyjątkową kolekcję Czartoryskich. Czy słusznie?

Państwo chce odkupić od Fundacji XX Czartoryskich prawa do jednej z największych kolekcji dzieł sztuki zgromadzonych przez znakomity ród arystokratyczny. Nikt nie ma wątpliwości, jak wielkie znaczenie ma ona dla dziedzictwa narodowego.

Kolekcja gromadzona przez 200 lat przez Czartoryskich obejmuje 80 tys. muzealiów. Wartość zbioru – choć trudna do oszacowania, bo przez wielu uznana za bezcenną – szacowana jest na 8–10 mld zł. Najcenniejszy obiekt – „Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci – ubezpieczony jest na ok. 350 mln euro.

W sprawie losów kolekcji wicepremier Piotr Gliński od kilku miesięcy prowadził korespondencję z fundatorem Fundacji XX Czartoryskich ks. Adamem Karolem Czartoryskim. Nieoficjalnie urzędnicy resortu kultury przyznają, że sprawa przyspieszyła i jest już prawie zamknięta. Scenariusz pisany w ministerialnych gabinetach rysuje się następująco: niebawem w świetle fleszy zostanie ogłoszona deklaracja księcia Czartoryskiego oraz wicepremiera Glińskiego. Czartoryscy zrzekną się opieki nad zbiorami w zamian za gratyfikację finansową (pieniądze będą pochodziły z budżetu państwa). Resort nie podaje informacji, o jakiej sumie jest mowa. Nieoficjalnie nasi rozmówcy wskazują, że idzie o pół miliarda złotych.

Kolekcja Czartoryskich zostanie formalnie przejęta przez Muzeum Narodowe w Krakowie. Rząd zadeklaruje zaś środki na zakończenie remontu budynków przy ul. Pijarskiej w Krakowie, w których kolekcja była prezentowana. Ma do nich wrócić w 2018 r. Słowem, kolekcja trafi w „ręce narodu". Oczywiście wszystko zostanie przedstawione jako sukces rządu. Jednak uzasadnienie wydatkowania tak dużej sumy wcale nie będzie łatwe.

Muzeum Książąt Czartoryskich założyła w 1801 r. księżna Izabela, a jej syn nabył najcenniejsze obiekty: „Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, „Portret młodzieńca" Rafaela Santiego i „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem" Rembrandta.

W 1876 r. cała kolekcja trafiła do Krakowa. Władysław Czartoryski przeznaczył dla niej kompleks budynków i powiększył zbiory. W czasie II wojny zbiór rozgrabili Niemcy, nadal poszukiwany jest m.in. „Portret młodzieńca". Po wojnie władze komunistyczne skonfiskowały majątek ziemski Czartoryskich w Sieniawie, który utrzymywał muzeum i bibliotekę, a zbiory zostały wcielone do Muzeum Narodowego w Krakowie.

Dopiero w 1991 r. książę Adam Karol Czartoryski stworzył Fundację XX Czartoryskich i przekazał jej odzyskaną kolekcję oraz budynki. W rzeczywistości obrazy znajdowały się jednak w depozycie Muzeum Narodowego, czyli instytucji państwowej.

Ruch wicepremiera najpewniej będzie uzasadniany faktem, że od kilku lat prowadzony jest remont budynków przy Pijarskiej i nie wszystkie zbiory są udostępniane. „Damę" teraz można oglądać w zamku na Wawelu.

Ale wicepremier Gliński kilka miesięcy temu z trybuny sejmowej sugerował, że zbiory Czartoryskich są zagrożone. „Możemy stracić »Damę z łasiczką«" – stwierdził. Potem tłumaczył, że został źle zrozumiany. Ferment wokół zbioru jednak pozostał.

Czy rzeczywiście kolekcja była zagrożona? Eksperci nie mają wątpliwości, że takiej sytuacji nie było. Wprawdzie wielokrotnie dochodziło do konfliktów pomiędzy muzealnikami, np. przy okazji podróży „Damy", ale zbiorami przez cały czas opiekowało się muzeum. Fundacja gwarantowała zaś nierozerwalność kolekcji (nie można jej własności przenosić na inne podmioty).

Bez dwóch zdań problemem jest jednak przedłużający się remont muzeum. Placówka jest zamknięta od 2010 r. Rządzący nie pomogli Fundacji w przyspieszeniu prac budowlanych. Fundacja rozpoczęła remont z ministerialną deklaracją wsparcia finansowego, a to okazało się minimalne. Dotąd wydano na ten cel 28 mln zł, z czego tylko 2 mln zł pochodziło z ministerstwa. Na ukończenie prac trzeba jeszcze ok. 30 mln zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA