fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Gliński dystansuje się wobec Miziołka, ale go nie zwalnia

Fotorzepa/Danuta Matloch
W środę w Muzeum Narodowym w Warszawie otwarty został kolejny pokaz – „Na jednej strunie: Malczewski i Słowacki”. Mimo eskalacji sporu pomiędzy dyrektorem Jerzym Miziołkiem a pracownikami sytuacja się nie zmienia.

Oprotestowany przez załogę i gremia ludzi kultury Jerzy Miziołek pozostaje na stanowisku. Obecny na otwarciu wystawy minister kultury Piotr Gliński dystansował się jednak wyraźnie wobec gospodarza, rezygnując nie tylko z oficjalnego wystąpienia, ale także z przydzielonego mu honorowego miejsca przy dyr. Miziołku. Minister usiadł na skraju środkowego rzędu obok prof. Bartosza Korzeniewskiego, współtwórcy otwieranej wystawy.

Wskazuje to, że dyr. Miziołek, mimo deklaracji złożonej kilka godzin wcześniej na konferencji prasowej poprzedzającej wernisaż, a powiedział, że nie poda się do dymisji – nie może liczyć na dalszą pobłażliwość Ministerstwa Kultury w sprawie kontrowersyjnych działań podejmowanych przez siebie w Narodowym, a być może jego godziny w tej instytucji są policzone.

Na wczorajszej konferencji prasowej dyr. Miziołek nie chciał odpowiedzieć na pytanie, jak zamierza odpowiedzieć na wystosowane do niego 27 czerwca żądanie podania się do dymisji, które podpisały wszystkie gremia Muzeum – od kuratorów poprzez Radę Pracowniczą na związkach zawodowych skończywszy.

Deklarował za to pokaz dzieł Rembrandta i Breughla oraz” „świętowanie 500-lecia odejścia Rafaela Santi do wieczności – to będzie trzymiesięczne wydarzenie, które będzie miało różne fazy”.

Na pytanie, skąd pozyska dzieła Breughla i Rembrandta odpowiedział, że takie, które go zachwyciły, są w Berlinie. Jedyny zaś kłopot – jego zdaniem - polega na tym, że na wypożyczenie obrazów twórców tej klasy potrzebny jest rok, więc czasu jest zbyt mało, by dopełnić formalności.

„Brakło czasu, żebyśmy pokazywali wybitne dzieła tych artystów” – mówił dyr. na konferencji zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą - „albo pokazać teraz kiedy jest rocznica, albo wcale”. Tymczasem wiadomo, że pozyskanie na wystawę dzieł tej klasy wymaga żmudnych zabiegów i niemałych kosztów – przede wszystkim ubezpieczenia.

- Bycie dyrektorem MN to wysiłek prawie ponadludzki, zwłaszcza gdy człowiek atakowany jest za wszystko, co się zdarzy – mówił dyr. Miziołek. - Nie robię niczego, co byłoby niezgodne z moim sumieniem. Jedyną wartością, jaka dla mnie istnieje, jest wielkość tej instytucji, która czeka na nowe otwarcie.

Eskalujący od kilku miesięcy spór między urzędującym od grudnia ubiegłego roku dyr. Jerzym Miziołkiem a załogą - osiągnął apogeum po jego niedawnej decyzji dyscyplinarnego zwolnienia prof. Antoniego Ziemby, światowej klasy muzealnika.

Dyr. Miziołek zarzucił Antoniemu Ziembie działanie na szkodę MN w związku z wysłaniem przez niego listu do Stowarzyszenia Muzealników Polskich z prośbą o interwencję w konflikcie powstałym w MN.

Tymczasem Antoni Ziemba wystosował list z racji pełnionej funkcji Przewodniczącego Kolegium Kuratorów Muzeum, które to stanowisko zajmował od 1995 roku.

Pod listem protestacyjnym w sprawie zwolnienia Antoniego Ziemby wystosowanym do Ministra Kultury podpisało się ponad 200 pracowników Instytutów i Katedr historii sztuki oraz muzeów i instytucji kultury w Polsce i na świecie.Ale i to nie przyniosło skutku.

Także Stowarzyszenie Przyjaciele MN wystosowało do dyr. Miziołka protest w sprawie zwolnienia prof. Ziemby, w którym przeczytać można m.in.: „Zwolnienie tak wybitnego naukowca i autora sukcesów MNW, któremu prof. Ziemba poświęcił całe swoje życie zawodowe, jest w naszej opinii wyjątkowo szkodliwe. Solidaryzujemy się ze zwolnionym profesorem”.

Ze zwolnionym przez dyr. Jerzego Miziołka prof. Antonim Ziembą spotkał się minister Gliński, wyrażając nadzieję, że ten powróci do MN. W ślad za tym gestem nie zostały jednak poczynione żadne realne kroki.

Po internecie krąży też kolejny apel o odwołanie dyr. Miziołka podpisany przez tych, których „łączy troska o dobro polskiej kultury” – jak czytamy w apelu. Podpisało się pod nim wielu ludzi kultury.

- Mówmy o instytucji, a nie o konflikcie – mówił dyr. Miziołek na konferencji. - Moim zdaniem to jest niewielki konflikt wywoływany rokiem wyborczym i innymi rzeczami. Jest wielu ludzi, którzy doskonale wiedzą, że to muzeum na pewno świetnie funkcjonuje i będzie funkcjonowało dalej. A to, że ludzie przechodzą z jednej instytucji do drugiej - to normalny proces.

Wobec braku efektu kilkudniowych negocjacji toczących się między Solidarnością MN a Ministerstwem Kultury w najbliższą środę o godz. 15.00 przed siedzibą resortu ma się odbyć pikieta organizowana przez Solidarność.

Wtedy też planowane jest wręczenie kolejnej prośby dotyczącej odwołania obecnego dyrektora MNW.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA