fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wystawa „Coming out najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie”

Jan Sajdak Ławica
Fotorzepa/
W ósmej edycji wystawy „Coming out najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie” uczestniczy ponad 30 absolwentów z dziewięciu wydziałów uczelni.

Prezentacja w rozległych przestrzeniach zrewitalizowanego Pałacu Raczyńskiego daje młodym artystom możliwość wyjścia poza mury Akademii i skonfrontowania z publicznością. W tym roku prym wiodą twórcy multimediów, graficy, designerzy i scenografowie. Warto poznać najbardziej obiecujące talenty.

W „ Coming Out 2016”  pierwsze miejsce zajęły ex aequo Ewelina Czaplicka-Ruducha z Wydział Wzornictwa i Wiktoria Wojciechowska z Wydziału Sztuki Mediów. Pierwsza za projekt „Polonauts”, czyli  kolekcję ubrań, inspirowaną filmem dokumentującym przygotowania Zambijczyków do lotu na Marsa. (Opublikował ją też październikowy „Harper’s Bazaar”). Autorka zaprojektowała barwne, fantazyjne, niekrępujące ruchów stroje, które wyglądają jak połączenie sportowych ubrań z fantazjami na temat kosmicznej odysei. Promotorami jej pracy są Janusz Noniewcz i  Damien Ravn.

Natomiast Wiktoria Wojciechowska  nagrodzona została za pracę „Sparks/Iskry” (pod kierunkiem Prota Jarnuszkiewicza). Składa się na nią seria zdjęć młodych żołnierzy uczestników konfliktu na Ukrainie oraz zarejestrowanych na wideo rozmów z nimi. Jest to opowieść o niszczącej sile wojny i tragizmie ludzkich losów.

Jury przyznało także wyróżnienie Michałowi Kożurno, absolwentowi Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP, za konserwację wielkoformatowych fotograficznych odbitek „Map Room I” i „Map Room II” Mikołaja Smoczyńskiego ze zbiorów Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki.

W tym roku liczbę nagrodzonych prac ograniczono do trzech, co bardzo podnosi  prestiż i rangę tych wyróżnień. Niemniej trzeba powiedzieć, że wyróżniających się prac i osobowości ich twórców jest na tej wystawie dużo więcej.

Moją uwagę przykuły znakomicie graficznie opracowane książki komiksowe Rity Kaczmarskiej, stworzone na podstawie dziecięcych dramatów Stasia Witkiewicza (przyszłego Witkacego): „Karaluchów”, „Menażerii” i „Księżniczki Magdaleny, czyli Natrętnego Księcia”, łączące poczucie absurdalnego humoru z pełnymi inwencji graficznymi pomysłami. A także druga przedstawiona, podszyta czarnym humorem, praca artystki „Katalog kolekcji profesora Ż” – książka autorska, zestawiająca różne rekwizyty należące do fikcyjnych literackich i filmowych złoczyńców (Obie powstały w pracowni ilustracji Grażyny Lange).

Maja Żórawiecka jest z kolei autorką świetnego projektu graficznego do autorskiego pastiszu, czy parodii „Makbeta” Szekspira. Jak pisze w katalogu jej promotor Lech Majewski  jest „to w pewnym sensie żart oparty na wszechstronnej rzezi i zbroczeniu krwią historii dramatycznie uwznioślonej walki o władzę. To także stosunek do młodzieżowych gier, w których ilość „żyć” i hektolitry rozbryzgującej się krwi są podstawowym elementem akcji”.

Nie brakuje również przykładów śmiałego wychodzenia młodych grafików poza granice własnej dyscypliny, czego przykładem jest  przestrzenna „Forma” Zuzanny Sitarskiej – niezwykła trójwymiarowa kolorowa graficzna instalacja, wypełniająca jedną z sal. Albo „Punkt styku” Anny Uścińskiej de Rojas z wielką balonową kulą „oddychającą” w rytm odpływów i przypływów morskiej fali widocznej na ekranie.

Młodzi obiecujący designerzy powiększą z pewnością wkrótce grono starszych sławnych kolegów. Jan Pfeifer jest autorem świetnego w swej prostocie pomysłu „Instrumentu miejskiego” do przestrzeni publicznj (np. parku). Podpatrując zabawy dziecięce skonstruował metalowe barierki, na których można grać, bo wydają  melodyjne dźwięki. A Jacek Morawski zaprojektował innowacyjny pojazd ratownictwa górskiego.

Obiecujące kariery można też wróżyć scenografkom, czy kostiumografkom, takim jak  Paulina Mazoń, która współtworzyła już m.in. scenografię filmu „Jestem mordercą” i spektaklu Teatru TV „Karski”. albo Anna Angelika Łapińska, projektująca kostiumy dla teatrów w Białymstoku, Rzeszowie, Tarnowie i Warszawie.

W rzeźbie widoczne są różne nurty – od klasycznych form Michała Orzechowskiego i Kaisu Almonkari do eksperymentalnych poszukiwań, czego przykładem ekologiczne obiekty z wikliny cyklu „Ławica” Jana Sajdaka.

Malarstwo, choć obecnie pozostaje  w cieniu, jest także ciekawie reprezentowane, zwłaszcza przez cykl malarski „(Roz)łączenie” Marty Turos. Artystka eksperymentuje w nim z kompozycjami w ruchu  i łączy efekty malarskie ze świetnymi, bo swojej wielkoformatowe obrazy tworzy wprost na lśniącej blasze.

Wystawa w kamienicy hr. Raczyńskiego przy placu Małachowskiego 2 (wejście od ul. Traugutta, IV Pietro) czynna do 11 grudnia w godzinach 12.00-20.00.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA