fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Izraelskie organizacje pozarządowe pod nadzorem

Ustawa uderza w organizacje monitorujące działania izraelskich żołnierzy na Zachodnim Brzegu
AFP
W Izraelu nie będzie jak w Rosji, gdzie finansowane z zagranicy organizacje rejestrowane są jako zagraniczni agenci. Ale będzie podobnie.

Projekt ustawy wprowadza dla organizacji pozarządowych (NGO) obowiązek ujawniania źródeł zagranicznego finansowania, jeżeli otrzymują wsparcie ze środków publicznych.

Projekt został już zaaprobowany przez izraelski rząd. Jeszcze w tym tygodniu trafi pod obrady Knesetu i, jak pisze dziennik „Haarec", może liczyć na poparcie większości rządowej. Oznacza to, że tysiące działających w Izraelu organizacji pozarządowych sponsorowanych nawet w części z zagranicznych pieniędzy publicznych będą musiały składać specjalne oświadczenia.

Informacje na temat zagranicznego finansowania każda z organizacji będzie musiała też prezentować w kontaktach z izraelskimi urzędami. Przedstawiciele tych organizacji zapraszani do Knesetu będą musieli nosić specjalne plakietki.

Nieujawnienie źródeł finansowania zagrożone jest sankcją 29 tys. szekli grzywny, czyli ok. 7,5 tys. dol. Rzecz nie dotyczy działających w Izraelu stowarzyszeń czy fundacji wspieranych finansowo przez osoby fizyczne. W ich działalności nic się nie zmieni.

– Oznacza to, że rząd zamierza wyciszyć te organizacje, których działalność jest mu szczególnie nie na rękę – twierdzi Stowarzyszenie Praw Obywatela. Wiele organizacji w Izraelu korzysta ze wsparcia UE, co nie wywołuje entuzjazmu rządu, zwłaszcza w sytuacji gdy ich działalność koncentruje się na monitorowaniu zachowania armii izraelskiej wobec Palestyńczyków.

Nie ulega także wątpliwości, że rząd pragnie utrudnić działanie zwłaszcza stowarzyszeniu byłych żołnierzy o nazwie Przełamywanie Ciszy. Publikuje ono regularnie anonimowe raporty o nadużyciach armii oraz władz Izraela względem ludności palestyńskiej na ziemiach okupowanych. – Wiadomo, że Przełamywanie Ciszy prowadzi działalność przeciwko państwu izraelskiemu, i naszym obowiązkiem jako parlamentarzystów jest ujawnienie źródła finansowania tej organizacji – tłumaczył cytowany przez „Haarec" Michael Oren, były ambasador Izraela w USA, a obecnie poseł Likudu, ugrupowania premiera Beniamina Netanjahu.

– Celem ustawy jest stworzenie szczelnej zasłony milczenia wokół pewnych spraw – tłumaczy mediom Jechuda Szaul z Przełamywania Ciszy. Organizacja włączyła się aktywnie w sprawę wywołującą w Izraelu obecnie wiele kontrowersji. Chodzi o atak żydowskich ekstremistów na palestyńską rodzinę w miejscowości Duma na Zachodnim Brzegu. W wyniki podpalenia mieszkania zginęły trzy osoby, w tym maleńkie dziecko. Jak twierdzi Jechuda Szaul, niedawno w sieci pojawił się filmik, na którym goście weselni na ślubie żydowskich osadników profanowali zdjęcie spalonego żywcem dziecka.

Jak wynika z cyklicznych raportów Przełamywania Ciszy, organizacja jest w 55 proc. finansowana ze środków wielu europejskich rządów. Otrzymuje z tych źródeł ok. 4,5 mln szekli rocznie. Dla porównania El-Ad, jedna z organizacji wspierających osadnictwo żydowskie na Zachodnim Brzegu, otrzymuje z zagranicy 60 mln szekli rocznie. Nie musi przy tym ujawniać swych zagranicznych prywatnych sponsorów.

W sumie w Izraelu działa ok. 30 tys. różnych organizacji pozarządowych. Około 70 z nich koncentruje swą działalność na konflikcie izraelsko-palestyńskim. Przedstawiciele UE starają się obecnie przekonać izraelskich polityków o szkodliwości przygotowywanej ustawy. – Izrael powinien być ostrożny we wprowadzaniu do demokratycznego systemu rozwiązań charakterystycznych dla reżimów totalitarnych – głoszą cytowani przez izraelskie media przedstawiciele Brukseli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA