fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Korsyka: Autonomia i ksenofobia

Ajaccio, 26 grudnia. Demonstranci pod prefekturą
AFP
Antyarabskie zamieszki na wyspie pokazują, jak głęboki jest konflikt społeczny we Francji.

Zaczęło się w czwartek, gdy w jednej z dzielnic stolicy Korsyki Ajaccio zamieszkanej  przez osiadłych od dawna na wyspie imigrantów z Maghrebu wybuchł pożar. Okazało się, że został podłożony z myślą zwabienia strażaków.

– To była zasadzka. Czekało na nas kilkudziesięciu młodych ludzi z kijami bejsbolowymi i metalowymi prętami. Rzucili się na wóz strażacki, wybijając okna i niszcząc jego wyposażenie. Wznosili przy tym okrzyki : „Sp.... Nie jesteście u siebie" – relacjonowali strażacy jednemu z kanałów francuskiej telewizji.

Rannych zastało dwóch strażaków oraz policjant. W piątek przed siedzibą policji w Ajaccio zjawił się kilkusetosobowy tłum, dając wyraz poparcia dla władz.

Jak piszą francuskie media, grupa około 300 osób udała się w rejon zamieszkany przez imigrantów, gdzie zaatakowali meczet będący właściwie salą modlitewną w jednym z  budynków. Ucierpiało wiele egzemplarzy Koranu. Wszystkiemu towarzyszyły okrzyki w rodzaju: „To nasz dom", „Arabowie, wynoście się".

Premier Manuel Valls potępił takie zachowanie, kwalifikując je jako ksenofobiczne i rasistowskie.

Demonstracja odbyła się także w sobotę. W niedzielę prefekt Korsyki wydał zakaz organizowania zbiorowych wystąpień do 4 stycznia. Wszczęto też śledztwo mające wyjaśnić, co właściwie wydarzyło się w wigilijny wieczór. Ostatniej rzeczy, jakiej mógłby sobie życzyć obecnie Paryż, to wybuchu nowego konfliktu na wyspie po wygranej w niedawnych wyborach regionalnych zwolenników autonomii, a nawet niepodległości. Zdobyli w sumie prawie 38 proc. głosów, co dało im jednak większość w lokalnym parlamencie. Powstał też dziewięcioosobowy rząd, który zamierza realizować wyborcze obietnice.

Zamieszkana przez 320 tys. obywateli Korsyka nie od dzisiaj domaga się wyjątkowego traktowania przez francuskie władze. Nie brak głosów, że powinna pójść w ślady Katalonii czy Szkocji. Wiele wskazuje, że tak właśnie będzie.

W dniu inauguracji prac nowo wybranego parlamentu na całej wyspie pojawiły się korsykańskie flagi z wizerunkiem twarzy Maura. Wyspa należała przed wiekami do Arabów. Były pieśni i przemówienia w języku korsykańskim.

– Jestem pierwszym narodowym przywódcą Korsyki od XVIII wieku – głosił Jean-Guy Talamoni, przewodniczący lokalnego parlamentu, 55-letni prawnik i zwolennik niepodległości  wyspy.

Dziewięcioosobowy rząd Korsyki pod kierunkiem zdeklarowanego autonomisty Gillesa Simeoniego składał przysięgę na księgę z czasów niepodległej Republiki Korsykańskiej z połowy XVIII w. Nowe władze zapowiadają rozpoczęcie negocjacji z „państwem francuskim" na temat amnestii dla „więźniów politycznych", a więc separatystów skazanych za akty przemocy i terroru.

W roku ubiegłym zapowiedzieli, że rezygnują definitywnie z walki zbrojnej. Umożliwiło to zawarcie sojuszu wyborczego z ugrupowaniem domagającym się przyznania wyspy pełnej autonomii. Z sondaży wynika, że większość mieszkańców wyspy nie popiera idei niepodległości Korsyki.

Nie mają jednak nic przeciwko autonomii. Pod warunkiem oczywiście, że Paryż nadal będzie równie hojnie jak do tej pory wspierał gospodarkę wyspy, a także finansował jej rozbudowaną do karykaturalnych rozmiarów administrację. Dość wspomnieć, że w administracji jednej z liczących zaledwie 24 dusze wiosek pracują cztery osoby. Uposażenie jej szefa wynosi 1 tys. euro miesięcznie, a dwu jego zastępców otrzymuje po 500 euro. Jest tajemnicą poliszynela, że wyspą rządzą w rzeczywistości organizacje mafijne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA