fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Izrael: Spory o szabat stają się coraz częstsze

Ponad jedną trzecią mieszkańców Jerozolimy stanowią ultraortodoksyjni Żydzi.
AFP
Prawie połowa żydowskich obywateli państwa nie chce mieć wiele wspólnego z religią, jednak musi przestrzegać jej zasad.

Reut Cohen wiedziała, co ją czeka, gdy podejmowała decyzję o otwarciu restauracji w Jerozolimie. Tym bardziej że miała funkcjonować także w czasie szabatu, który rozpoczyna się w piątek późnym popołudniem i kończy w sobotę o tej samej porze. Jako że obchodzenie szabatu i wystrzeganie się w tym czasie wszelkiej aktywności jest jednym z filarów wiary religijnych Żydów, realizacja planów Reut Cohen musiała prowadzić do konfliktu. Zwłaszcza że rzecz się dzieje w Jerozolimie, gdzie jedna trzecia mieszkańców to haredim, czyli żydzi ultraortodoksyjni. – Na początek wybito szyby. Teraz niszczą znajdujące się na zewnątrz budynku urządzenia wentylacyjne – mówi Reut Cohen „Rzeczpospolitej". Wie dobrze (tak jak i policja), kto dewastuje R&R Diner przy Jaffa Road, ale sprawców nie sposób ująć.

Sprawa bezwzględnego przestrzegania szabatu staje się raz po raz przedmiotem debaty politycznej. W końcu niemal połowa (46 proc.) żydowskich obywateli Izraela to Żydzi świeccy lub zdeklarowani ateiści, którzy nie przestrzegają wskazań religijnych. Nie podoba im się, że całe państwo zawiesza niejako swą aktywność na okres szabatu, nie działa handel, koleje czy autobusy. Taksówki są droższe.

Spór o to, czy w czasie szabatu powinny być przerywane prace budowlane na kolei, doprowadził już nieraz do poważnego kryzysu w koalicyjnym w rządzie Beniamina Netanjahu. Dwie partie religijne: Szas oraz Zjednoczony Judaizm Tory, domagały się bezwarunkowego zakazu wszelkich prac, grożąc wyjściem z rządu. Przyjęta we wtorek ustawa Knesetu daje jednak ministrowi spraw wewnętrznych prawo udzielania zgody na określone roboty budowlane, ale po uwzględnieniu wymagań religijnych.

Inaczej ma się rzecz z przyjętą w połowie grudnia ustawą w sprawie sklepów spożywczych. Religijna partia Szas zdołała wymóc na premierze Netanjahu oraz jego partii Likud wprowadzenie ograniczeń funkcjonowania supermarketów w czasie szabatu.

Poszło o decyzje wielu lokalnych władz miast, które wydawały zezwolenia na otwarcie sklepów. W zamieszkanym w większości przez świeckich Żydów Tel Awiwie władze samorządowe zgodziły się na działanie 164 spożywczych sklepów i kiosków w czasie szabatu. Przeciwnicy liberalizacji zaskarżyli te decyzje. Sąd Najwyższy wydał kilka miesięcy temu orzeczenie utrzymujące w mocy postanowienia władz Tel Awiwu. Wtedy wyjściem z koalicji zagroziła partia Szas. Zgodnie z nową ustawą szef MSW ma prawo uchylenia przepisów władz lokalnych.

58 burmistrzów izraelskich miast wysłało list protestacyjny do premiera Netanjahu, wskazując na uzasadnienie orzeczenia Sądu Najwyższego. Była tam mowa o zachowaniu wyjątkowego charakteru szabatu przy uwzględnieniu jednak „prawa jednostki do nadania szabatowi własnego kształtu". To samo mówi Reut Cohen, właścicielka restauracji w Jerozolimie. Jest też lesbijką i nie wyklucza, że jej kłopoty w religijnej Jerozolimie wiążą się także z tym faktem.

Jak wynika z badań amerykańskiego Pew Research Center, większość Izraelczyków (55 proc.) nie stosuje się do zakazu posługiwania się pieniędzmi w czasie szabatu. Zakazu podróży nie przestrzega 62 proc. obywateli państwa żydowskiego. Środowiska ortodoksyjne dopatrują się w tym erozji wiary, dzięki której Żydzi przetrwali wieki w diasporze i zdołali w końcu odbudować własne państwo. Ale dzisiejszy Izrael jest nie tylko państwem demokratycznym, ale i wyznaniowym. Jest to źródłem licznych konfliktów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA