fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ekipa z Gruzji chce zdobyć Kijów

Micheil Saakaszwili
123RF
Po awanturze podczas posiedzenia Rady Reform w Kijowie nikt nie ma wątpliwości, że ekipa Saakaszwilego mierzy wysoko.

– W swoim kraju już namieszałeś, wynoś się z mojego – powiedział tydzień temu do byłego prezydenta Gruzji szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow i rzucił w niego szklanką z wodą.

– Jestem Ukraińcem, a ty jesteś złodziejem i będziesz siedział w więzieniu – odparł gubernator obwodu odeskiego Micheil Saakaszwili.

Do kłótni dołączył także premier Arsenij Jaceniuk, który nazwał byłego gruzińskiego prezydenta „paplą". Cała awantura odbywała się podczas posiedzenia Rady Reform w Kijowie w obecności prezydenta Petra Poroszenki, który jedynie zakrył twarz rękami. Posiedzenie zostało przerwane, reformy odeszły na drugi plan.

Od tygodnia ukraińskie media żyją czterominutowym nagraniem kłótni, która zdążyła obiec światowe media. A wszystko zaczęło się od tego, że Saakaszwili po raz kolejny oskarżył premiera i niektórych jego współpracowników o powiązania korupcyjne z ukraińskimi oligarchami.

– Konflikt ten narastał od kilku miesięcy i w konsekwencji doszło do wybuchu – mówi „Rz" ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko. – Wszystko wskazuje na to, że ekipa byłego prezydenta Gruzji przygotowuje się do objęcia rządu w naszym kraju – dodaje.

Po rewolucji na Majdanie Saakaszwili przyjechał na Ukrainę nie sam. Swoimi osobami, które wcześniej zajmowały wysokie stanowiska w Gruzji, obsadził najważniejsze ukraińskie urzędy państwowe. W ten sposób była szefowa gruzińskiej policji Jekaterina Zguladze została doradcą szefa ukraińskiego MSW. Były zastępca gruzińskiego prokuratora generalnego Dawid Sakwarelidze obecnie jest zastępcą prokuratora generalnego Ukrainy. Z kolei były gruziński minister zdrowia Aleksandr Kwitaszwili dziś jest ukraińskim ministrem zdrowia, a była rektor Akademii Policji Gruzji Chatia Dekanoidze stanęła na czele Narodowej Policji Ukrainy. Tymczasem Gruzin Gizo Uglawa zajął stanowisko zastępcy dyrektora ukraińskiego Narodowego Biura Antykorupcyjnego.

Jeszcze na początku listopada w rozmowie z brukselskim tygodnikiem „Politico" Micheil Saakaszwili potwierdził, że gotów jest objąć urząd premiera Ukrainy. Problem polega jednak na tym, że w przypadku swojej dymisji Arsenij Jaceniuk zapowiada opuszczenie koalicji.

– Wtedy musiałyby się odbyć przedterminowe wybory parlamentarne, które mogłyby się zakończyć destabilizacją sytuacji w kraju. Byłby to najgorszy scenariusz ze wszelkich możliwych – twierdzi Fesenko.

Ugrupowanie Arsenija Jaceniuka Narodny Front od kilku miesięcy zajmuje jedną z ostatnich pozycji w sondażach. Odbiło się to również na poparciu dla jego rządu, gdyż według badań centrum socjologicznego Rejting 83 proc. Ukraińców nie popiera działań Rady Ministrów.

– Do dymisji premiera może dojść w najbliższych miesiącach. Jego problemem jest to, że nie rozumie, na jakich zasadach działa liberalna gospodarka. Myśli, że wystarczy zmienić ludzi – mówi „Rz" kijowski politolog i publicysta Ołeksandr Palij. – Ludzie nie doczekali się reform, na które liczyli po rewolucji na Majdanie – dodaje.

Nie pomogła nawet obecność w rządzie obcokrajowców, którzy tak samo jak Saakaszwili zostali zaproszeni na Ukrainę. Poza Kwitaszwilim od ponad roku w ukraińskim rządzie pracują litewski biznesmen Ajwaras Abromawiczius (minister rozwoju gospodarczego i handlu) oraz Natalia Jaresko (minister finansów), która wcześniej większość życia spędziła w Ameryce, jest córką ukraińskich emigrantów.

– Osoby te mają ogromną wiedzę i kompetencje, jeżeli chodzi o współpracę międzynarodową, nie mają jednak pojęcia o tym, jak funkcjonuje ukraiński system biurokratyczny i korupcyjny – mówi „Rz" znany ukraiński ekonomista Ołeksandr Ochrimenko. – Co może zrobić trzech ministrów, jeżeli pozostali biorą łapówki? Oficjalna pensja ukraińskiego ministra wynosi około 300 dol., resztę dopłacają oligarchowie. Zmiany wymaga cały system, a nie konkretne nazwiska – tłumaczy.

Tymczasem prezydent Poroszenko próbuje załagodzić sytuację i wzywa wszystkie strony konfliktu, by „nie uczestniczyły w podobnych spektaklach". Wiele jednak wskazuje na to, że przedstawienie się dopiero zaczyna, gdyż według ukraińskich mediów premier zamierza pozwać gubernatora Odessy do sądu pod zarzutem „zniesławienia". Podobny pozew już złożył szef ukraińskiego MSW.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA